leoncjo leoncjo
4159
BLOG

Kazus "W sieci" z perspektywy młodego prawnika

leoncjo leoncjo Polityka Obserwuj notkę 56

Sprawa W Sieci jako tytułu prasowego i tytułu serwisu internetowego może być bardzo ciekawym sporem prawnym. Szkoda tylko, że jego podstawy są raczej wątłe. Dobrze by było, żeby go na chłodno zanalizować i przemyśleć, co może się zdarzyć dalej.

Internet został dziś poruszony oświadczeniem spółki Presspublica, która oświadczyła, że zostało na jej rzecz udzielone przez Sąd zabezpieczenie względem wydawcy tygodnika "wSieci". Zabezpieczenie to polega na tym, że wydawcy nie wolno od momentu doręczenia mu postanowienia o udzieleniu zabezpieczenia dokonywać czynności, które mogą naruszać prawa wnioskodawcy (spółki Presspublica). Do uzyskania takiego postanowienia nie trzeba nic udowadniać. Wystarczy uprawdopodobnić, że może dochodzić do naruszeń. Zobowiązany (wydawca gazety "naruszającej") nie jest powiadamiany o tym, że wniosek jest składany, tylko dowiaduje się o nim dopiero, kiedy jest on prawomocny. To gwarantuje skuteczność, jednak uniemożliwa jakąkolwiek obronę.

Wnioskodawca uprawdopodobnił roszczenie, twierdząc, że czynem nieuczciwej konkurencji (na podstawie ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji) jest wykorzystywanie w działalności oznaczenia, które Presspublica już wykorzystuje w swoim serwisie internetowym "W sieci opinii". Wszystko to jest oczywiście prawdą, ale....

No właście, trasznie dużo jest tych ale :)

Po pierwsze w dn. 16 XI 2012 (kiedy upubliczniono informajcę, że bracia Karnowscy zakładają pismo o tym wdzięcznym tytule? kiedy ten tytuł zarejestrowali?) Prssbublica zgłosiła w Urzędzie Patentowym dwa znaki towarowe "w sieci" i "w sieci opinii". Oba znaki są znakami słownymi, czyli nie zawierają żadnych obrazków, tylko same słowa.   

Zgodnie z polskimi przepisami znak towarowy może zostać zarejestrowany tylko wtedy, kiedy posiada zdolność odróżniającą. Jako, że w Polsce rejestracja znaku towarowego trwa około roku, to nikt jeszcze nie badał, czy znaki Presspubliki mają taką zdolność. "Zdolność odróżniająca" ma zapobiegać sytuacjom, kiedy przedsiębiorca chciałby zarejestrować jako znak towarowy sformułowanie "sok jabłkowy", żeby nikt inny na kartonach z takim sokiem nie mógł napisać, że to "sok jabłkowy". Jak państwo myślicicie, czy Urząd zarejestruje dla gazety i serwisu internetowego słowa "w sieci"? Warto wpisać w google'a te słowa  (nawet w cudzysłowie). Ojej, niespodzianka! 40 milionów trafień :-) . To musiałby być niesamowity sukces pracowników wydawnictwa, że potrafili tak rozpropagować swój znak, że użyty został tyle razy :) . To oczywiście złośliwy żarcik, ale pokazuje, że sformułowanie "w sieci" nie może być znakiem towarowym i żaden urząd ani sąd na to nie pozwoli. Bo jak zakazać innym serwisom internetowym i gazetom frazy "w sieci"?

Jeśli chodzi o czyn nieuczciwej konkurencji, to warto zwrócić uwagę na fakt, żeby korzystać z renomy portalu, musiałby on mieć jakąkolwiek renomę :) Gezeta "w sieci" ma ok. 120.000 tys. czytelników. Ciekawe ile wejść tygodniowo ma portal, który pozbawiony został całego zespołu.

Tu pozwolę sobie przytoczyć przepis. Art. 10 Ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji "Czynem nieuczciwej konkurencji jest takie oznaczenie towarów lub usług albo jego brak, które może wprowadzić klientów w błąd co do pochodzenia, ilości, jakości, składników, sposobu wykonania, przydatności, możliwości zastosowania, naprawy, konserwacji lub innych istotnych cech towarów albo usług, a także zatajenie ryzyka, jakie wiąże się z korzystaniem z nich."

Tu pojawia się pytanie. W jaki sposób nazwa "w sieci" miałaby sugerować, że wydawcą jest Presspublica?

Na marginesie, warto pomyśleć, czy Presspublica ma majątkowe prawa autorskie do nazwy "wsieci opinii". Kto stworzył tę nazwę? Czy przekazał wydawnictwu prawa do niej? Na jakich polach eksloatacji. Nie można przekazać praw autorskich tak po prostu. Do tego potrzebna jest umowa i wykazanie pól eksploatacji, na których te pola są przekazane.

Co dalej?

Najważniejsze będą dla tygodnika najbliższe dni. Przede wszystkim trzeba złożyć zażalenie na postanowienie o udzieleniu zabezpieczenia. Argumentów jest sporo, jak widać powyżej. Niestety rozpatrzenie zażalenia może potrwać nawet kilka tygodni. 

Do tego czasu proponuję trik nie do końca prawniczy, ale wykorzystany wspaniale przez pewien fast-food, który nie mógł się reklamować podczas EURO w strefie kibica :) Nazwę trzeba zasłonić, pisząc, że to cenzura prewencyjna w wykonaniu człowieka, który już próbował uciszać i rozwalać gazety, a przecież i kioskarze, i czytelnicy doskonale będą wiedzieli, o jaką gazetę chodzi i nie będą się przejmować "postanowieniem o udzieleniu zabezpieczenia" :-) Byle tonie trwało zbyt długo.

Byłoby super, bdyby moją analizę przczytał ktokolwiek z redakcji "w Sieci". Jeśli ją Państwo wykorzystacie, nie chcę pieniędzy. Wystarczy kawa w redakcji :-)

Na koniec uwaga :-) Jestem tylko młodym prawnikiem , który miał co nieco do czynienia z prawem własności intelektualnej (przemysłowej), ale nie jestem specjalistą w tej dziedzinie. Stąd też możliwe, że się mylę.

leoncjo
O mnie leoncjo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (56)

Inne tematy w dziale Polityka