LesJot LesJot
532
BLOG

Mitomania powstania

LesJot LesJot Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 51

 
 

Jak co roku o tej porze trwa dyskusja n/t sensowności wybuchu powstania w Warszawie.

Myślałem, ze nie będę się „produkować” n/t temat, bo historyk ze mnie jedynie amator, a historia powstania raczej także mnie nie interesowała, gdyż w przeciwieństwie do jego apologetów, budujących swoja tożsamość na tym wydarzeniu, nie uważam tego za warte choćby takiej uwagi jak np. to, którego sprawcami byliŻydzi z getta.

Tocząca się dyskusja pomiędzy zwolennikami apologacji powstania ponad miarę (wg mnie) i zwolennikami prawdy o powstaniu przypomina mi sytuację na jakiejkolwiek powstańczej ulicy.

Z jednej strony grupa umundurowanych z czołgiem, nowoczesną bronią - to obrońcy może smutnej i gorzkiej, ale wg mnie prawdy,

Ta broń jest niezmienna od lat, bo z faktami trudno dyskutować.
 

 Z drugiej duża grupa ubranych, co kto miał i walczących, czym kto miał powstańców, jako obrońcy mitu o wyjątkowym w polskiej historii czynie zbrojnym.

Z jednej strony potężna broń suchych faktów: ofiary, zniszczenia, konsekwencje,żadne polityczne, a i nawet wizerunkowe korzyści.

Z drugiej strony broń chałupnicza: to wciąż nowe, coraz bardziej wyszukane ideologie mające na celu ukazać powstanie, jak czytałem tutaj nie dawno, nawet, jako zwycięstwo.

Jednoczenie agresja wobec tych, którzy chcą pozbawić apologetów powstania ich dumy i martyrologii narasta. Coraz więcej epitetów, coraz brutalniejszych wyzwisk od wyzywania per „szwab” lub „bolszewik” po bardziej pospolite.

Czynią tak, bo czują,że grunt im się osuwa spod nóg, bo chałupnicza broń, którą wciąż tworzą jak w powstaniu nie jest w stanie przebić pancerza czołgu, murów betonowego schronu.

Czyli nowe tezy za uznaniem powstania, jako wyjątkowego i uzasadnionego zrywu, który przyniósł jakieś, wg mnie w większości wyimaginowane korzyści, nie równoważą ogromnej siły suchych i bolesnych faktów.

Tworzone są m.in. makabryczne historie alternatywne stolicy i przebywających w niejżołnierzy AK, jakby nie było przykładów postępowania Rosjan w Krakowie, Bratysławie, Sofii, Budapeszcie, Bukareszcie czy Pradze.

Czy z tamtych miast masowo wyjeżdżały na Sybir pociągi z antybolszewicką opozycją, czy kolaborantami Hitlera, których tam było wszak wielu ?

Ktoś powiedział, że Warszawa i tak musiałaby być zburzona, bo Hitler planował jakąś szczególną obronę na linii Wisły.

Rodzą się pytania: Czy Kraków to nie linia Wisły?

Czy przed Wrocławiem Hitler ogłosił jakiekolwiek miasto jako twierdzę (festung)?

Na tym forum nie dawno widziałem wywiad doktora historii, który stwierdził,że pozytywnym przejawem powstania było postepowanie ZSRR wobec Polski później tj. m. in. w 80 roku, gdyż obawiali się tego walecznego narodu.

Mój komentarz:

To, co ten doktor wypowiada, jakoby powstanie miało wpływać na decyzje Rosjan o interwencji lub nie to absolutne kuriozum i megalomania... Rosjanie z Polakami ( wiadomo: Polsza nie zagranica jak kura nie ptica) nie liczyli się nigdy.. Na ich decyzje może wpływać tylko polityka globalna, a już po Afganistanie mogli policzyć ile taka interwencja ( w dolarach poprzez sankcje) będzie kosztować...

Kiedy oglądamy dokumenty wojenne choćby National geografic możemy zauważyć jak wiele decyzji dowództwa aliantów jest dziś kwestionowanych, jak wiele błędów jest ukazywanych i nikt nie robi problemu z podważania tej „martyrologii”.

Podobnie Niemcy nie powstrzymują się od ukazywania zbrodniczego charakteru nazistów, ich zbrodni wojennych i błędów Hitlera.

Tylko podważanie zasług i szlachetnych poczynań Armii Czerwonej może spotkac się nawet z sankcją karną.

Podobnie u nas.

Podważanie zasług AK ( jak w przeszłości LWP), ukazywanie błędów formacji, wojennych patologii w tym antysemityzmu spotyka się z bardzożywiołową reakcją.

I jak tu nie wierzyć w panslawizm?

Reakcje podobne jak w Rosji.

Coraz bardziej rozumiem Niemców, mających problem z odróżnieniem Polaka od Rosjanina.

Rzeczą historii jest uczyć jednostki i narody i należy z satysfakcją przyznać,że lekcję z historii zdaliśmy znakomicie.

Kiedy pewnego zimnego ranka, jako młody, mieszkający samotnie człowiek włączyłem TV i ujrzałem przemawiającego w mundurze generała miałem mieszane uczucia i byłem totalnie rozdarty. Z jednej strony nadzieja, ze naród się poderwie i pokaże wreszcie tym szalbierzom, którzy władzy wszak z woli narodu nie mieli, a drugiej strach, aby polskie ulice znowu nie spływały polską krwią.

Co by złego o generale nie powiedzieć, a w swoich notkach traktuje go surowiej niż wielu, to należy mu oddać tą sprawiedliwość, ze stan wojenny zorganizował perfekcyjnie, co skutkowało stosunkowo niewielką ilością ofiar.

Ale tez naród zdał egzamin nie wywołując, jak 37 lat wcześniej powstańcy, beznadziejnego i bez szans powodzenia buntu, któryżołnierze Jaruzelskiego, choćby nie chcieli, musieliby topić we krwi, bo inaczej sami by się w niej tarzali.

Słowa te kieruje także do tych „lepszych patriotów”, którzy podważają osiągniecia i sens okrągłego stołu nie chcąc pamiętać, ze w tamtej Polsce było jeszcze tak wielużołnierzy radzieckich, ze polskie wojsko do zdławienia polskiego buntu było zbędne.

Licytacja na patriotyzm trwa także w dyskusji o powstaniu. Kto uważa się za stojącego na czele rankingu tego chyba mówić nie musze tyle, ze budowanie patriotyzmu na mitologii, na zakłamywaniu historii to jak budowanie zamków z piasku.


 

LesJot
O mnie LesJot

wolny,niezależny ,uparty, acz na wiedzę nie odporny

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (51)

Inne tematy w dziale Kultura