Często słyszymy w wypowiedziach Putina słowa o „braterskim ukraińskim Narodzie”…
W rosyjskiej, matriarchalnej dyplomacji te słowa brzmią nie tylko cynicznie, ale i groźnie.
Oznaczają faktycznie: „albo mnie kochasz, co w tym języku oznacza też podporządkowanie, albo?
– rozwalę Ci łeb…
Jak bardzo cynicznie muszą brzmieć takie słowa w domu Ukraińca, którego dziadkowie przymierali głodem?
Jest to dyplomacja „spod strzechy”, ludowa i z całym szacunkiem dla „ludu” brzmi cynicznie i groźnie, jeśli przypomnieć sobie podobne działania z przeszłości.
Jeszcze w XIX w. Rosjanie wymyślili termin „panslawizm”, aby w tym duchu wychowywać polską młodzież, aby zapomniała o niezależnej Rzeczypospolitej, nie buntowała się przeciwko petersburskiej władzy i aby nie mieć kłopotów w Przywiślańskim Kraju.
Faktycznie z Rosjanami łączy nas tylko podobieństwo języka i chwała Najwyższemu, że tylko.
Z upadkiem caratu nastąpiła w Rosji internacjonalistyczna miłość bolszewików do wszystkich Narodów, na czym w odpowiednim momencie skorzystaliśmy uzyskując niepodległość, w czym dekret Lenina niewątpliwie nam pomógł. Później nastąpiła refleksja i wojna z Rosjanami w 20-tym roku.
Być może dekret ów od początku był przejawem cynizmu bolszewików, bo, jeśli zamiarem ich było rozszerzanie komunizmu na całą Europę zachodnią to rzecz jasna o niepodległej Polsce mowy być nie mogło, a jeśli nawet to niepodległej w rozumieniu bolszewików, którzy zakładali przewodnictwo nad proletariatem tego świata.
Oczywiście przewodnictwo przyjazne, przepełnione miłością Rosjan do wszystkich Narodów - miłością, jaką opisałem wyżej.
Jak wyglądała internacjonalistyczna miłość do innych narodów za panowania Stalina i Berii wszyscy wiemy i opisywanie jej przekracza ramy tej notki.
Wszyscy pamiętamy szeroko rozwarte usta Breżniewa nie tylko w spotkaniach z Honeckerem.
Ile tam było otwartej, szczerej miłości, ale: „spróbowałbyś tylko”…”pamiętasz wszak Budapeszt (56) i Pragę(68)”..”dlatego nie waż się nas nie kochać!!!”…
Po okresie względnego opamiętania Jelcyna, który rozumiał bezmiar cynizmu takiej polityki obdarzania wszystkich miłością i marchewką z nieustannie wzniesionym kijem, a co skutkowało rozpadem ZSRR i uzyskaniem niepodległości przez kilka narodów wszystko wskazuje na to, że Putin jest zaszczytnym kontynuatorem rosyjskiej „polityki miłości”.
Jak na razie dali się na nią nabrać tylko mieszkańcy Abchazji i części Ukrainy, bo prostymi ludźmi manipulować łatwo i tym łatwiej, jeśli uzmysłowi im się „rosyjskie korzenie”.
Całkiem nie dawno prowadziłem na tym forum dialog z Rosjanką, jako komentator przy okazji notki innego z blogerów i ze zgrozą stwierdziłem, że moje pojęcie o cynizmie Rosjan, mimo, że uważałem je za bardzo surowe, a czasem nawet za niesprawiedliwe dla nich jest jednak zawężone.
Na przedstawione przeze mnie poglądy n/t Stalina i prowadzonej przez niego zbrodniczej polityki dostałem odpowiedź, że właściwie to Rosjanie nie usłyszeli jeszcze podziękowań za „podarowane Polsce” Prusy wschodnie.
Tak.. Nie dziękujemy za nie jak nie dziękujemy za to, że w Katyniu nie wszystkich z nas uraczyli strzałem w potylicę. A przecież mogli, więc dziękujmy im łaskawie, że pozwolili nam żyć..
Większość Ukraińców jednak wydaje się być odporna na putinowską miłość, co sprawia, ze możemy być z nich dumni.
Liczę, ze zawsze będą pamiętać, ze miłość w wydaniu rosyjskim to podporządkowanie, bezgraniczne posłuszeństwo i respektowanie rosyjskiego interesu w pierwszej kolejności.
Duma z Ukraińców jest tym większa, ze nie „uwiodła ich putinowska marchewka”, którą Janukowycz dumnie wymachiwał.
Była to tak naprawdę marchewka, jako wynagrodzenie za rezygnację z niezawisłości, a jak już wiemy nad Ukrainą wisiał nieustannie wzniesiony kij, gdyby marchewka efektu nie przyniosła..
I nie ma wątpliwości, ze gdyby nie reakcja międzynarodowa, gdyby także nie działania polskiego rządu w tej sprawie, co kością w gardle opozycji stoi, a za co trudno mieć do niej pretensje jak trudno mieć pretensje do Prevc’a, jeśli nie wykazuje entuzjazmu wobec ostatnich sukcesów Stocha, gdyby to Rosji już teraz drogo nie kosztowało, gdyby była w lepszej kondycji ekonomicznej i była bardziej niezależna od świata zachodu to kij ten spadłby na całą Ukrainę.
Niestety Ukraińcy utracą Krym, ale tracą go trochę na własne życzenie. Aneksja Krymu i tylko wskazuje na to, ze Putin jednak cofnął się o krok pod naciskiem działań szeroko pojętego zachodu.
Ukraińcy tracą Krym na własne życzenie, gdyż wszystko, co się dzieje na Ukrainie od 20 lat jest spontaniczne, nieprofesjonalne. Nie prowadzili polityki zabezpieczającej ich w przyszłości od roszczeń terytorialnych ze strony Rosji.
Ukraińcy powinni taką sytuację, jaka ma miejsce na Krymie przewidzieć wiele lat temu i zadbać o to, aby na Krymie mniejszość rosyjska nie stanowiła większości... Nie chodzi o przymusowe przesiedlanie ludzi, co robił Stalin, ale istnieją inne, pokojowe i demokratyczne instrumenty, które mogłyby spowodować wzrost liczby ludności ukraińskiej na Krymie i zmianę niekorzystnego stosunku, który Putin wykorzystał bezlitośnie.
Drodzy Rosjanie. Za taką miłość serdecznie Wam dziękujemy.. Nie chcemy jej.
Chcemy mieć do Was szacunek, którego takimi metodami na pewno nie pozyskacie.
Szacunku nie można uzyskać pustymi słowami o miłości, jakimś tam wspólnym, panslawistycznym pochodzeniu, ani zwłaszcza przemocą, a tylko postawą i działaniami nań zasługującymi i świadczącymi o tym, że jesteście jego godni.
Nie trzeba pisać, że warunkiem dobrych relacji nie tylko w małżeństwie jest szacunek wzajemny, więc jeśli macie go tylko do silnych w waszym rozumieniu tego słowa to relacje te trafiają na barierę trudną do pokonania.
Zawsze jednak można prowadzić udane, przynoszące obustronne korzyści interesy. Warunkiem jednak takich dobrych interesów jest nie mieszanie do nich uczuć i właśnie szacunku, ale wzajemne zaufanie.
Komuś, kto został przez partnera choćby raz oszukany trudno ponownie obdarzyć go zaufaniem, a lista oszustw i krzywd dokonanych na Polakach ze strony Rosji jest dość długa, dlatego polska rusofobia, na którą tak chętnie się powołujecie ma jednak bardzo łagodny przebieg.
Wyleczyć ją możecie tylko Wy, ale na pewno nie działaniami, jakie obserwujemy na Ukrainie. Takie działania sprawiają jedynie, ze czerwone, ostrzegawcze wobec Rosji lampki zapalają się w całym naszym kraju, a dzwonnicy są w pełnej do wzniesienia alarmu gotowości…


Komentarze
Pokaż komentarze (18)