Witaj Krzysztofie. Z krzyża cię zdjęli czy wpadłeś pod TiR-a?
-Fatalnie się czuję dzisiaj. Problemy i stresy w pracy, bezsenne noce…Taki los dyrektora w Polsce.
- Ja znam dyrektorów i takich, którzy milo spędzają czas, a od stresów mają niższy personel. Nigdy właściwie nie pytałem czym tak na prawdę się zajmujesz, a raczej twoje biuro?
-Agencja ubezpieczeniowa
-Doprawdy? I nigdy z tym do mnie nie przyszedłeś?
-Wiesz. Sprzedażą od dawna już zajmuję się marginalnie. Zresztą wolę nie działać w otoczeniu, w którym mieszkam
-A to czemu ? to cos nieuczciwego co sprzedajecie ?
-No wiesz. Ubezpieczenia to obietnice, a nie konkretny, materialny towar i rodzą przeważnie niezadowolenie klientów. Zawsze odszkodowanie, oby nie musiało być wypłacane, będzie za małe. Nawet moim agentom nie polecam odwiedzania tych rejonów, bo chce mieć święty spokój.
- w sprzedaży OFE tez uczestniczyliście?
-Owszem tak. Nasza firma ma PPE.
-musisz mnie kiedyś uświadomić, bo stoję przed wyborem. Poza tym chętnie usłyszę od fachowca, jak to na prawdę jest z tym OFE jest, bo w mediach tyle sprzeczności.
- no tak. Nawet w wypowiedziach ministra finansów dało się rozpoznać nieznajomość tematu, ale musimy znaleźć czas na dłuższą rozmowę i nie w przelocie na klatce schodowej. Powiedz mi czy idziesz głosować i dlaczego nie?
-nie. No pójdę. Zagłosuję na konkretna osobę, choć wiem, ze de facto to glos na partie i wybrany przeze mnie wcale nie musi znaleźć się w parlamencie, mimo, iż jego partia wygra. Choć tak naprawdę to nasza polityczna scena nie zachęca do wyborów. Czy wiesz, ze przez jakiś czas głosowałem na PSL nie mając z tą partia nic wspólnego?
-to, po co? nie miałeś innych faworytów?
-PiS i PO to w zasadzie ludzie o bardzo zbliżonych poglądach. To nie jest polaryzacja na zasadzie plus -minus, a raczej plus dodatni i plus ujemny. Zauważ, ze dowolny członek PiS może przejść do PO, robić w niej karierę zupełnie nie zmieniając jeżyka. I na odwrót. Dlatego głosowałem na PSL w przekonaniu, ze ci najwięksi sobie poradzą.
-mam podobne wrażenie. Oni sami produkują różnice, gdzie tylko można. Zauważ, ze Kaczyński w pierwszych miesiącach po katastrofie w zasadzie pogodził się z tym, ze była to katastrofa lotnicza. Nawet wygłosił słynną mowę do braci Moskali. Dopiero, nawet nie on, ale otaczający go ludzie zorientowali się, ze na tej katastrofie można budować nowy, mocniejszy elektorat. Dla PiSu były prezydent na darmo nie zginął tylko czy on by tego chciał? Wątpię.
-Nie on pierwszy, który buduje elektorat na grobach. Komuniści byli w tym mistrzami.. Weź np. Świerczewskiego. Z człowieka, który zginał w okolicznościach bardzo niejasnych, czytałem nawet tezę, że zabity przez „swoich”, bo politycznie niewygodny, uczyniony został bohaterem walki z reakcją i komunistycznym męczennikiem. A weź np. naszą kultową książkę i film Wajdy „Popiół i diament”.
Czyż to nie jest opis męczeństwa komunisty i bardzo przyzwoitego człowieka zabitego przez nieumiejącego znaleźć sobie miejsca w zżyciu, niezrównoważonego „reakcyjnego” dzieciaka? Z dzisiejszego punktu widzenia ta wybitna powieść bardzo zdolnego pisarza i film bardzo zdolnego reżysera to zwykłe propagandówki. Szkoda, ze twórczość z tamtych czasów wielu wybitnych artystów, którzy w innej rzeczywistości rzeczywiście takimi by byli można dzisiaj wrzucić do kosza.
- no tak. Żyjemy w kraju, w którym trudno rozpoznać, kto kim w sensie poglądów politycznych jest. Słyszymy wypowiedzi kreujących się na skrajnych prawicowców, którym przyklasnąłby Stalin, jak i socjalistów, którzy dają przykład postaw skrajnie kapitalistycznych. Jedni dzisiaj są bardzo wierzący, aby jutro być skrajnymi antyklerykałami. Kiedy czytam dane GUS o ilości wierzących w Polsce to pusty śmiech mnie ogarnia. Polacy wierzą, kiedy im Polaka za Papieża wybrać. Kiedy go zabraknie jakoś wierzących ubywa. Nie wiadomo, kto w tym kraju socjalista, kto kapitalista, kto lewak, kto prawak. Weź choćby ostatnie przepychanki związane z niepełnosprawnymi. Teraz mają tak wielu obrońców, a kiedy np. rządziło SLD nie mieli nic. Absolutnie nic.
-Wiesz. Mam rodzinę w Niemczech, a wśród niej i takich, którzy zmuszeni są korzystać z niemieckiego „socjalu” z powodu niepełnoprawności, dlatego mam jakiś obraz różnic. Chyba jest to najbardziej wstydliwy dla Polski obszar, dlatego na miejscu Tuska zrobiłbym wszystko, aby te pieniądze znaleźć. Tu nie chodzi o populizm i wyborcze glosy, a zasypywanie najbardziej wstydliwych dziur. Chwalimy się stadionami, drogami, nasze miasta coraz bardziej przypominają niemieckie czy francuskie, a ten obszar opieki na najsłabszymi to u nas trzeci świat. Gdyby ci ludzie protestowali np. w 2005 roku to może ktoś by się zastanowił, co jest ważniejsze: zasypywanie tych wstydliwych dziur czy organizacja EURO. To też pytanie o priorytety dla małopolski. Czy dla regionu, w którym po powodzi domy osuwają się na drogi olimpiada jest najważniejsza? Wątpię.
- zgoda. Na miejscu Tuska przyjrzałbym się nawet: czy potrzebuje tak wielu urzędników. To zadziwiające, ze demoludy w surowości kapitalizmu znacznie prześcignęły zachodni świat. Ale cóż. Jeszcze na uczelni, jako młody człowiek w okresie gierkowskiej propagandy sukces słyszałem od bywającego w „szerokim świecie” wykładowcy: socjalizm jest tam, gdzie są pieniądze. Tak na prawdę w Polsce nigdy go nie było, a tylko solidarne, ale i niesprawiedliwe dzielenie biedy.
-a gdzie w Niemczech masz tą rodzinę?
- W Darmstadt. Wiesz, kiedy byłem tam ostatnio, przechadzam się po centrum, gdzie kolorowe twarze i wielojęzycznoć, że trudno rozpoznać, że jest się w niemicki8m miescie i co widzę :
W samym centrum, gdzie nowo wybudowany dom kultury, a przed nim podziemny parking z wchodzącymi w głąb klatkami do niego prowadzącymi na murku rozłożony majdan: kołdry, jakieś koce i, jakby powiedzieć „ ten kosz to wszystko moje” właśnie Polaka. Nie czarnego, Rumuna, czy kogokolwiek innego, ale właśnie Polaka. Jaszcze wcześniej chodziłem do kościoła z rodziną i zastawałem przed kościołem grupę żebraków. Zastanawiałem się skąd w Niemczech tylu? Pewnego dnia przechodząc obok usłyszałem jak jeden do drugiego: „jak cię k..wa pier…lnę”… No tak pomyślałem. Swojsko. Niemiecki policjant boi się krzyknąć: „raus", bo w pobliżu może znaleźć się jakiś polski poseł, który go wyzwie od faszystów, a polscy kloszardzi W Niemczech to już prawdziwa plaga.
-My to jak prawdziwi Polacy. .Jak już się spotkamy to same narzekania.
-ponarzekać ludzka rzecz. Ja nie jestem jakiś zwariowany Amerykanin, który stojąc na szubienicy krzyczy, że jest OK, a „pozytywne myślenie” staram się zastępować rozsądnym.
-Może i słusznie. Zmykam, Cześć


Komentarze
Pokaż komentarze