lestat
Za nic bym nie chciał, aby uważano mnie za człowieka poważnego, bo w obecności poważnych ludzi dzieci bawią się bez wigoru i radości, kobiety przestają być zalotne, maski zdejmują w ich obecności tylko ludzie smutni.A na dodatek - durnie są zawsze poważni
128 obserwujących
2637 notek
2123k odsłony
254 odsłony

Stocznia 16 VIII 1980 dzień najważniejszy i ta kruszynka Alina

Wykop Skomentuj20

Do Komitetu Strajkowego Stoczni Gdańskiej weszli:

  Bobrowski, Jerzy Borowczak, Chorzelewski, Dęboski, Dubski, Bogdan Felski, Jagielski, Klimkowski, Korona, Jan Koziatek, Krawczyński, Kazimierz Kunikowski, Zbigniew Lis, Maliszewski, Matusiak, Mechliński, Michałowski, Marek Mikołajczuk, Misiorek, Parulski, Ludwik Prądzyński, Pydyn, Saja, Subda (bezrobotny), Szczurowski, Szyryn, Tomaszewski, Anna Walentynowicz i Lech Wałęsa. 

 16 sierpnia Komitet Strajkowy Stoczni Gdańskiej podpisuje porozumienie z dyrekcją Stoczni. Porozumienie obejmuje przywrócenie do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy, podwyżkę płac o 1500 zł, dodatek drożyźniany oraz gwarancję bezpieczeństwa dla strajkujących.

http://www.solidarnosc.org.pl/aktualnosci/wiadomosci/kraj/item/9018-14-sierpnia-1980-r-wybucha-strajk-w-stoczni-gdanskiej

16 sierpnia Komitet Strajkowy Stoczni Gdańskiej podpisuje porozumienie z dyrekcją Stoczni. Porozumienie obejmuje przywrócenie do pracy Anny Walentynowicz i Lecha Wałęsy, podwyżkę płac o 1500 zł, dodatek drożyźniany oraz gwarancję bezpieczeństwa dla strajkujących. Ok. godz. 15.00 Lech Wałęsa ogłasza w imieniu Komitetu Strajkowego koniec strajku w Stoczni Gdańskiej

 http://www.solidarnosc.gda.pl/aktualnosci/14-sierpnia-1980-r-wybucha-strajk-w-stoczni-gdanskiej/

Po trzech dniach odniesiono pierwsze zwycięstwo. Godność człowieka pracy – suwnicowej Anny Walentynowicz – została obroniona za sprawą solidarnej postawy wszystkich robotników Stoczni Gdańskiej. Dyrektor, Klemens Gniech, wyraził zgodę na podwyżkę płac o 1500 zł, przyjęcie do pracy Lecha Wałęsy i Anny Walentynowicz, wprowadzenie dla stoczniowców dodatku drożyźnianego. Wszyscy delegaci wydziałowi oraz członkowie Komitetu Strajkowego otrzymali glejt bezpieczeństwa podpisany przez Tadeusza Fiszbacha, I sekretarza PZPR i Gdańsku.

Komitet Strajkowy większością głosów zdecydował ok. godz. 14.00 zakończyć strajk

http://www.wszechnica.solidarnosc.org.pl/?page_id=162

Wspomina Jerzy Borowczak w Rozwaga i Solidarność 1981

Byłem w kilku zakładach w Trójmieście w piątek i w sobotę rano. Tym ludziom obiecywałem, że nie zostawimy ich samych. […] Na stocznię wróciłem w momencie przegłosowywania w poszerzonym składzie Komitetu Strajkowego – z 21 osób do ponad 100 – o zakończeniu strajku. I był to dla mnie szok. 

Wtedy Wałęsa, chciał nie chciał – demokratycznie musiał ogłosić zakończenie strajku.

Tylko z nacisku naszego – tych osób, które od początku były w Komitecie Strajkowym i osób, które chciały strajkować dalej, tu na terenie Stoczni – strajk został kontynuowany i ogłoszony strajkiem solidarnościowym”.

Almanach Punkt październik 1980 – wspomina Anna Walentynowicz

Kadrowiec w pół godziny przyniósł gotowe angaże. Mało tego, dyrektor dołożył nam po 1500 złotych. Załatwiono też wszystkie żądania Komitetu Strajkowego Stoczni, inne obiecano rozpatrzyć w najbliższym czasie.

Wydawało się nam, że jest to zwycięstwo. 

Wychodziliśmy z budynku „behape”, gdy nagle Alinka Pieńkowska, ta kruszynka, mało tego ludka, a taka odważna, zaczęła krzyczeć: „A co z tamtymi ludźmi!?! Jak my teraz spojrzymy w oczy wszystkim, którzy nas poparli w mieście!?!” Alinka jest pielęgniarką w przyzakładowym szpitalu. Ona zawsze wszystkim się przejmowała. My teraz do mikrofonu by zatrzymać ludzi, wcześniej już Leszek odwołał strajk. Mikrofony wyłączone, tylko dyrekcja nadaje komunikaty, że strajk się skończył. Ja się rozpłakałam. Wszyscy rozchodzili się do domów. Wszystko zaczynało się rozsypywać. Wtedy Alinka zaczęła biegać między ludźmi i zadawała te same pytania co wcześniej nam. Zatrzymywali się. Słuchali. Ci, którzy jeszcze nie wyszli ze Stoczni, zostawali. 

Anna Walentynowicz wiosna 1981 .

To,że nie wyszli wszyscy,że ogłoszono strajk solidarnościowy , to zasługa Aliny Pienkowskiej , która nie straciła głowy. 

I widzę tę Alinę – która gdyby żyła ………………………..

I już Cię widzę na tej uroczystości z okazji 39 lecia co wypada niedługo , oko zrobione , szpile włożone i idziesz.

Może przemawiasz …..choć raczej nie - kto z dzisiejszych organizatorów by Ci pozwolił - a może ktoś Cię wspomina i niechby któryś gwizdnął , bo dziś nie mieścisz się w narracji , nie ta partia po 89 nie te klimaty , nie ten mąż , nie ci znajomi i przyjaciele i do tego krytykowałaś niekrytykowalnych.

I gwizd byś może usłyszała i mam jakąś taką wizję , że na wizji w telewizji , na cały kraj , Ty pewnie byś palec znaczy fucka pokazała gwiżdżącym , co nie mieli nic wspólnego z tamtymi dniami.

Będę nasłuchiwał czy ktoś Cię w Gdańsku wspomni w jakimś przemówieniu – bo gdybyś wtedy - gdybyś się nie wkurzyła i rozhisteryzowała , nie kazała bramy zamykać , własnego ojca zatrzymywać , zarazić tym wybuchem , tą SOLIDARNOŚCIĄ innych - historia mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej.

Czasami pisze się - Solidarność zaczęła się w Gdańsku - ja wole pisać

Solidarnością "zaraziła" wszystkich Alina Pienkowska . Ja pamiętam .

Wykop Skomentuj20
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura