Nieprawidłowe końcówki w rodzaju "som" czy "bendom" stają się, mimo braku przyzwolenia ze strony zwolennika permisywnego językoznawstwa, profesora Jana Miodka, powszechnym, wręcz maturalnym, chwastem w mowie . Upowszechniają go między innymi: wielki piłkarz, ale słaby trener Zbigniew Boniek, niszczyciel własnej partii Jarosław Kaczyński, zarozumiały adwokat Ryszard Kalisz, zapomniany słusznie poseł PO Chlebowski. I wielu, wielu innych.
Ten błąd popełniany przez dzieci czyni wypowiedzi wyżej wspomnianych jeszcze bardziej dziecinnymi, choć nie pozbawionymi sensu i treści. Ale jeśli chodzi o młodzież, która wypluła już mleczne zęby, trudno ją przekonać, że to błąd, skoro zgoda jest w tej sprawie na lewicy i prawicy, czyli włazi ta zmiana do uszu "centralnie".
Jeden tylko, najwierniejszy z wiernych, szef klubu parlamentarnego PiS, broni "ą" przed "om". Jednak tłumacząc leninowskie cięcie "po skrzydłach" przez przezesa PiS, ulega skrajnościom, tłumacząc w tonie "ą" i "ę" tę masakrę, mówiąc "więcej", zamiast "wiencej".





Komentarze
Pokaż komentarze (6)