Nie można już słuchać na temat problemów polskich turystów na basenach Tunezji i Egiptu. Nawet jeśli jest tam teraz więcej polskich turystów niz żołnierzy w Afganistanie. Nie podobało nam się przecież, kiedy w latach naszej walki o wolność niektórzy ludzie Zachodu pytali, czy da się spokojnie przejechać na polowanie do Białowieży. Do tego Bartosz Węglarczyk w TOKFM: "ludzie giną - to co z tego" ( to nie jest " fragment wyrwany z kontekstu").
Pewnie, ze podobnie jak Iranie może z tego wyniknąć - jak to określił jedne z komentatorów - "jeden wielki Nasrallach". Ale to, podobnie jak "co my z tego będziemy mieli" - zobaczymy.
Na razie młody człowiek na egipskiej ulicy powiedział do polskiej kamery: poprzyjcie nas, wymienił też z nazwiska prezydenta Komorowskiego, apelujac o pomoc. Ciekawe ilu polskich studentów wie "gdzie leży Mubarak" ? Izrael ma prawo mieć obawy, Amerykanie mają niezły zgryz, Francuzi kaca "potunezyjskiego".
Ale mu możemy wyjść z roli bezmyślnych sytych turystów: są pojedyczny nieodcięci blogerzy, działające niezależne gazety, jest ta i inna anbasada.
Sarmaci ! Jakiś niewinny, a tak dla nich ważny gest !
No i też co Pan na to, prezydencie ?





Komentarze
Pokaż komentarze (16)