Po Urugwaju skazywana na pozarcie w " grupie smierci" Kostaryka pokonala kolejnego bylego mistrza swiata, tym razem 1:0.
Kostaryka byla swietnie zorganizowana w obronie i systematycznie grala z kontrataku zostawiajc z przodu tylko Campbella. Do dalo bramke, ktora potrafili jako jedyna w meczu dowisc do konca przy wolno poruszajacych sie, schematycznych i nie dajacyh sobie zupelnie rady z atakiem pozycyjnym Wlochami.
Pirlo byl niewidoczny, Balotellemu starczylo siel na 60 minut. Mimo wprowadzanych zmian, trener Pranadelli nie obudzil swoej druzyny z czegos w rodzaju motoryczngeo snu, ktory Kostaryka wykorzystala z cala konsekwencja.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)