Szwajcarskie władze potwierdziły, że wśród rannych w tragicznym pożarze w kurorcie Crans-Montana znajduje się obywatel Polski. Jak przekazano, mężczyzna jest hospitalizowany i pozostaje pod opieką rodziny. Służby nadal pracują nad pełną identyfikacją poszkodowanych i ofiar śmiertelnych, a śledczy badają okoliczności katastrofy. Według wstępnych ustaleń ogień miał pojawić się po odpaleniu ogni bengalskich w barze.
Tragedia podczas Sylwestra w szwajcarskim kurorcie. Polak wśród poszkodowanych
Komendant policji kantonu Valais Frederic Gisler poinformował, że do tej pory zidentyfikowano 113 z 119 rannych osób. W grupie tej znajduje się obywatel Polski. Wśród poszkodowanych są także m.in. Szwajcarzy, Francuzi, Włosi, Serbowie, Bośniak, Portugalczyk, Belg i Luksemburczyk.
Polskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych potwierdziło informację. Rzecznik resortu Maciej Wewiór przekazał, że ranny Polak przebywa w szpitalu, a bliscy są przy nim. MSZ zapewnia gotowość do udzielenia pomocy konsularnej, jeśli będzie taka potrzeba.
– Jeśli będzie konieczność jakiegokolwiek wsparcia ze strony naszej placówki, oczywiście jesteśmy gotowi do pełnej pomocy konsularnej – zadeklarował rzecznik MSZ.
Leczenie rannych. Część trafi do szpitali zagranicznych
Jak poinformował szef władz kantonu Valais Mathias Reynard, około 50 osób zostanie przetransportowanych na leczenie poza Szwajcarię – do specjalistycznych ośrodków leczenia oparzeń w państwach, które zaoferowały wsparcie. Liczbę ofiar śmiertelnych nadal szacuje się na około 40.
Reynard podkreślił ogromną skalę zaangażowania służb i międzynarodowej pomocy. – Nasze zespoły robią wszystko, aby ratować życie, wspierać rodziny i jak najszybciej identyfikować ofiary – powiedział.
Śledztwo w sprawie pożaru w Szwajcarii. Kluczowy trop to ognie bengalskie
Prokurator kantonalna Beatrice Pilloud poinformowała, że przesłuchano właścicieli baru – parę Francuzów, którzy prowadzą lokal od 2015 roku. Śledczy analizują wszystkie możliwe scenariusze, jednak wstępne ustalenia wskazują, że pożar mógł wybuchnąć po odpaleniu ogni bengalskich przymocowanych do butelek z szampanem. Znajdowały się one zbyt blisko sufitu, co miało doprowadzić do gwałtownego rozprzestrzenienia się ognia. O kulisach tragedii informowaliśmy wcześniej w tym artykule.
W kolejnym etapie śledztwa sprawdzane będą m.in. kwestie bezpieczeństwa pożarowego, wcześniejsze remonty lokalu, systemy gaśnicze, działanie drzwi ewakuacyjnych oraz liczba osób przebywających w środku. Na razie nikt nie usłyszał zarzutów.
Skomplikowana akcja ratunkowa na wielką skalę. Dziesiątki karetek i śmigłowców
Szef kantonalnych służb ratowniczych Fredy-Michel Roten przekazał, że natychmiast po tragedii wdrożono szeroko zakrojone działania. Poszkodowani zostali posortowani pod kątem obrażeń i przewiezieni do szpitali. Część pacjentów została zaintubowana i wprowadzona w stan śpiączki farmakologicznej.
W akcji uczestniczyło 40 karetek, 13 śmigłowców, dwa ciężkie pojazdy ratunkowe oraz 150 ratowników, lekarzy i psychologów.
Polska oferuje wsparcie medyczne
Premier Donald Tusk zapowiedział, że Polska jest gotowa pomóc poszkodowanym. Rzeczniczka MSWiA Karolina Gałecka poinformowała, że zaoferowano 14 miejsc w Centrum Leczenia Oparzeń w Siemianowicach Śląskich, w tym cztery na intensywnej terapii. W pomoc zaangażowany jest również Państwowy Instytut Medyczny MSWiA.
na zdjęciu: mieszkańcy składają kwiaty i znicze w miejscu tragedii, kurorcie Crans-Montana w Szwajcarii. fot. PAP/EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT
SW
Inne tematy w dziale Rozmaitości