na zdjęciu: klub La Constellation w Szwajcarii. Miejsce tragicznego pożaru, w którym zginęło kilkadziesiąt osób, fot. PAP/EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT
na zdjęciu: klub La Constellation w Szwajcarii. Miejsce tragicznego pożaru, w którym zginęło kilkadziesiąt osób, fot. PAP/EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT

Tragiczny sylwester w Szwajcarii. Świadkowie zeznali, co się stało

Redakcja Redakcja Wypadki Obserwuj temat Obserwuj notkę 12
Nowe relacje na temat tragicznego pożaru w kurorcie Crans-Montana rzucają dodatkowe światło na przebieg wydarzeń. Świadkowie, na których powołuje się francuska telewizja BFM, twierdzą, że ogień pojawił się po użyciu zimnych ogni przymocowanych do butelek szampana w klubie La Constellation. Jak podkreślają, chwila efektownej atrakcji miała w kilka sekund zamienić lokal w pułapkę ognia.

Sylwester w szwajcarskim kurorcie. Świadkowie: pożar spowodowały zimne ognie

„Kelnerki niosły butelki szampana z zimnymi ogniami i trzymały je blisko sufitu, co spowodowało pożar” – powiedział jeden ze świadków.

Drugi relacjonował: „Jedna kelnerka stała na ramionach drugiego kelnera, a butelka i iskry znajdowały się zaledwie kilka centymetrów od sufitu”.


Chwilę później – jak wynika z relacji – sytuacja wymknęła się spod kontroli. „Gdy zapalił się sufit, w ciągu około dziesięciu sekund cały klub nocny stanął w płomieniach” – powiedziała jedna z obecnych na miejscu osób. „Wszyscy wybiegliśmy z krzykiem, a kiedy się odwróciliśmy, zobaczyliśmy płomienie” – dodała.

Świadkowie ocenili, że w lokalu mogło przebywać co najmniej 200 osób. Podkreślili jednocześnie, że służby pojawiły się bardzo szybko – straż pożarna i policja miały dotrzeć „w ciągu kilku minut”.


Śledztwo trwa, ale hipoteza zamachu wykluczona

Choć przyczyna tragedii wciąż oficjalnie nie została potwierdzona, pojawiające się świadectwa będą kluczowe dla prokuratury. Śledztwo prowadzone jest przez władze kantonu Valais. Prokuratorka generalna Beatrice Pilloud już wcześniej podkreślała, że jest zbyt wcześnie na jednoznaczne wnioski, a wejście ekspertów do zniszczonego obiektu wymaga przygotowań. Jednocześnie stanowczo wykluczono scenariusz zamachu terrorystycznego.


Wysoka liczba ofiar, trudna sytuacja w szpitalach

Bilans tragedii jest dramatyczny – zginęło kilkadziesiąt osób, a około 100 zostało rannych, wielu ciężko. Ofiary nadal są identyfikowane. Władze przyznały, że skala zdarzenia przeciążyła miejscowy system ratowniczy, co wymagało transportowania poszkodowanych do innych szpitali. Do akcji zaangażowano m.in. 10 śmigłowców i 40 karetek.


Wciąż nie wiadomo, czy wśród ofiar są Polacy

Polski MSZ pozostaje w stałym kontakcie ze szwajcarskimi służbami konsularnymi i sprawdza, czy wśród zabitych oraz rannych są obywatele RP. Podobne działania prowadzą też inne państwa. Wiadomo, że wśród poszkodowanych są cudzoziemcy – rząd Francji potwierdził rannych obywateli tego kraju.

Śledczy zapowiadają, że ustalenie pełnych okoliczności tragedii może potrwać, ale relacje osób, które były w środku lokalu w chwili wybuchu pożaru, już dziś wskazują na możliwy kluczowy element – użycie pirotechniki w zamkniętym, zatłoczonym klubie. 


Red.

na zdjęciu: klub La Constellation w Szwajcarii. Miejsce tragicznego pożaru, w którym zginęło kilkadziesiąt osób, fot. PAP/EPA/JEAN-CHRISTOPHE BOTT

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj12 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Rozmaitości