Największym polskim związkiem sportowym, który wzbudza emocje ogólnokrajowe jest oczywiście Polski Związek Piłki Nożnej. Lato i spółka nie dają nam powodów do nudy i raz na kilka tygodni do mediów dochodzi bomba medialna, która nie pozwala o piłce nożnej w wydaniu związkowym zapomnieć.
To co dzieje się w PZPN to jednak tylko kropla w morzu. Tamten związek to przynajmniej w miarę zorganizowana na zewnątrz struktura ze swoim PR-em, marketingiem i przekazującym umiarkowanie ścisłe komunikaty do mediów rzecznikiem prasowym.
Piszę o tym, ponieważ przez wiele lat działałem w środowisku hokeja na trawie - mało popularnej ogólnokrajowo dyscypliny, która uprawiana jest bardziej masowo jedynie w trzech województwach naszego pięknego kraju: Wielkopolsce, Kujawsko-Pomorskim i na Śląsku. Reszta kraju to istna hokejowa pustynia, za co w dużej mierze odpowiadają ludzie, którzy o polskim hokeju od lat decydują.
Od 2006 roku wraz ze znajomym prowadziłem największy w Polsce portal dotyczący hokeja na trawie. Wyniki, wywiady, wyjazdy, zdjęcia, filmy, czasowa współpraca z PZHT. Byliśmy jedynym w miarę rzetelnym źródłem hokejowej informacji, która nie blokowała swoim czytelnikom drogi do komentowania tego, co w polskim hokeju się dzieje. Nie podobało się to wszystkim, bo raz na jakiś czas ktoś śmiał otwarcie napisać coś złego, na któregoś ze związkowych działaczy.
Zdaniem najważniejszych w polskim hokeju - do czasu. Próba zablokowania komentarzy na stronie Prohokej.pl, o której mowa, na którą zareagowaliśmy negatywnie skończyła okres wzajemnej tolerancji i rozpoczęła się wojna. Medialna, informacyjna, środowiskowa. Od tamtego czasu nasza strona nie mogła liczyć na jakikolwiek dopływ informacji, co zaowocowało niemożnością kontynuowania swojej dziennikarskiej pracy. Zaznaczę przy tym, że hokej to nie piłka czy siatkówka, o której piszą największe polskie media. Tutaj wszystko załatwiamy na własnym podwórku, więc gdy nie napisze o czymś jeden, to nie napisze już nikt. Prohokej w efekcie tej blokady i prowadzonego czarnego PR musiał upaść.
Na naszych oczach obserwujemy jak umiera polski hokej na trawie. Zawodnicy uciekają za granicę, Ci którzy w piekiełku się duszą po prostu dziękują, a działacze jak byli, tak są. Nie wykorzystano nawet takiej okazji jak Halowe Mistrzostwa Świata w Poznaniu, podczas których reprezentacja seniorów po raz trzeci z rzędu zdobyła wicemistrzostwo świata. Klapa finansowa i PR-owa. Jedynie halę Targów Poznańskich udało się zapełnić, ale nie tymi, którzy w hokeju się zakochali, a tymi którzy wiedzieli o nim od dawna.
Jako Prohokej.pl tworzony przez kilka osób zdecydowaliśmy jednak, że nie będziemy się poddawać i o polskim hokeju będziemy mówić i działać, aby było lepiej. Czy się uda, zobaczymy. Oby! Kilka pomysłów jest.
Oto co Poznaniacy wiedzieli o Mistrzostwach Świata na dzień przed imprezą:
Oto jak zmarnowano piękny polski sukces:


Komentarze
Pokaż komentarze