Trwają eliminację do finałów Mistrzostw Świata w piłce nożnej w 2014 roku. W egzotycznych krajach toczą się już boje o cenne eliminacyjne punkty. Taki bój właśnie stoczyła drużyna Samoa Amerykańskiego, która po wiekim boju pokonała 2-1 zespół Tonga.
Drużyna Tonga musiała być w niezłym szoku, bo przegrała z najsłabszą drużyną świata, która ma na swoim koncie między innymi najwyższą w historii porażkę 0-41 z drużyną Australii. Teraz karty się odwracają i Samoa pisze historię pozytywną.
Historię tym dziwniejszą, że jednym z głównych aktorów tego widowiska był Johnny Saelua, który asystował na bramce 1-0 dla Samoa. Piłkarz jak piłkarz - Johny - wiadomo - typowy samiec. Nic bardziej mylnego. Johny, co bardzo popularne i w pełni akceptowalne w kulturze Samoa posiada wiele cech kobiecych czyli przekładając na nasze krajowe podwórko jest Anną Grodzką przed operacją.
Osoby transgenderowe są w Samoa elementem kulturowym, mocno wrośniętym w tożsamość tego małego, bardzo specyficznego - trzeba przyznać - kraju. Fa'fafine, bo tak określane są osoby transseksualne w Samoa nie są wedle tamtejszych norm traktowane jako osoby homoseksualne w momencie odbywania stosunków płciowych z innymi mężczyznami. Taka kulturowa ciekawostka.
Wracając do aspektu sportowego podobno ostatnimi czasy chłopaki z Samoa zrobili duży postęp, ze względu na zatrudnienie zagranicznego trenera, który drużynę poukładał. Zapowiada się na to, że opuszczenie tego najgorszego miejsca w rankingu FIFA jest dla graczy Samoa kwestią czasu i zacznie się wędrowanie w górę rankingów. Z Johnym Saealuą w składzie...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)