W gonieniu zachodu - nie obyczajowym, lecz dotyczącym pewnych zachowań, które powinny być oczywiste dla każdego od lewa do prawa wciąż jesteśmy jeszcze sto lat z tyłu. W krajach "Starej Unii" czy za oceanem czymś normalnym jest, że niezależnie od zasobu portfela przyjeżdzanie do pracy na rowerze jest czymś normalnym, a nawet mile widzianym. Odciąża miasto od korków, jest wyrazem proekologicznych zachowań, dobrze świadczy o podejściu do rozwoju fizycznego osoby wybierającej rower.
Jak się okazuje w wielu przypadkach niestety nie w Polsce opinie są zgoła odmienne. Jak informuje Życie Warszawy do Warsaw Financial Center - biurowca w centrum stolicy - na rowerze przyjeżdzać już nie można, bo nie ma to nic wspólnego z prestiżem, o który zarządca musi dbać. Poinformowała o tym Pani Aleksandra Stronias - zarządca budynku. Takiego "objawu warszawki" dawno nie widziałem.
Ktoś założył, że pracownik przyjeżdzający na rowerze musi być jakimś łapserdakiem, który nie przystaje do rangi budynku. Polecam zarządcom Warsaw Financial Center, aby rozejrzeli się trochę po innych krajach, gdzie na rowerach podrózują prezesi, managerowie czy znani politycy.
Daleko nam jeszcze do takich neutralnych, apolitycznych standardów. Nie dość, że Warszawa wbrew temu co mówi NIE JEST miastem przyjaznym rowerzystom, to jeszcze jak widać snobistyczna, pseudomoda może ograniczyć im możliwości dojazdu do pracy.
Wstyd Panowie zarządcy, wielki wstyd!


Komentarze
Pokaż komentarze