Klatka z Salonowej relacji
Klatka z Salonowej relacji
Lewastronamocy Lewastronamocy
375
BLOG

Salon24 TV czyli jak nie robić relacji

Lewastronamocy Lewastronamocy Rozmaitości Obserwuj notkę 1

Z dużym zniecierpliwieniem oczekiwałem wczorajszej relacji salonowej telewizji spod domu Generała Jaruzelskiego. Z niewielkim opóźnieniem, ale jednak udało mi się relację zobaczyć i (nie) zawiodłem się. Szanowni Panowie "Blogerzy Prowadzący" (kojarzy mi się z Ojcowie Dyrektorzy) pokazali wielu obserwującym jak nie należy przeprowadzać relacji z tego typu zdarzeń. Rozumiem, że był to debiut, że była to relacja półamatorska, ale pewnych spraw nie można pomijać niezależnie od poziomu profesjonalizacji.

Grzegorz Wszołek wykazał się sporą dziennikarską niekompetencją w swoim telewizyjnym debiucie. Jeśli miał go wcześniej to proszę wybaczyć, jednak nie śledzę rozwoju jego kariery. Wyglądało to w każdym razie na debiut. Wstrząsające wywiady ze starszymi paniami i marsz pod dom Jaruzelskiego okrężną drogą rozpoczęły moją przygodę z salonową telewizją. Marsz zdyszanych dziennikarzy z niewyłączoną kamerą przypominał bardziej sceny z Blair Witch Project, aniżeli relację z 30. lecia wprowadzenia Stanu Wojennego, ale to moja subiektywna, lewacka zapewne jak się dowiem z komentarzy opinia. W każdym razie brakowały mgły, strzałów i Jana Pospieszalskiego.

W końcu dotarliśmy do celu i nadszedł czas na przemówienia. Winnicki i kilku innych produkowało się wywodami, które można podłożyć pod każdą inną ich posiadówkę, tymczasem kamerzysta kolegi Wszołka robił nam mały pokaz mody. W 20 minut obejrzałem więcej kurtek, czapek, rękawiczek i butów, aniżeli podczas 10 wizyt w centrach handlowych ze wszystkimi przedstawicielkami płci pięknej jakie znam. Bywały też momenty lepsze jak wybijanie się na pierwszy plan znanego spod krzyża psychola, którego hobby staje się powoli występowanie na wszelkiego rodzaju manifestacjach, rocznicach i marszach. Ku mojej radości zapowiedział, że na PiS-owskim będzie obowiązkowo.

Koniec ironii. Wróćmy do uwag merytorycznych. Zamiast stanąć na podwyższeniu, bądź chociaż z boku dla zachowania perspektywy, panowie z telewizji pchali się w największy tłum, trzymając kamerę na wysokości ramion innych zgromadzonych. Totalny bezsens. Po tym jakże ciekawym kilkunastominutowym momencie kolega Wszołek wziął się za relacjonowanie. Dowiedzieliśmy się, że ludzi jest mało, a nawet cholernie mało, czego opisujący oczywiście powiedzieć wprost nie mógł. Poopowiadał kolega Wszołek, poopowiadał, po czym z rozbrajającą szczerością stwierdził, że dalej "nie ma pomysłu"! Jaki trzeba było mieć pomysł w otoczeniu kilkudziesięciu/kilkuset ludzi, którzy sie tam pojawili?! Zamiast pokazywać czapki i kurtki trzeba było rozmawiać z ludźmi!

Chwilowa pauza... kolejny spacer i następne przemówienia plus wywiady. Z Mariuszem Kamińskim, który dostał od realizatorów lampą po oczach, a następnie... przerwano z nim wywiad, aby zobaczyć jakąś przepychankę frustratów. Szczerze, bez ironii, na miejscu Kamińskiego nieco bym się obraził, że w trakcie odpowiedzi na zadane mi pytanie ktoś przerywa wywiad, aby zobaczyć nic nieznaczącą przepychankę skomentowaną dialogiem z kamerzystą. "A Ryba, Ryba, powiedz mi proszę co się stam dzieję?". Przypominało nieco dialogi z reklam TP SA. Co się tam dzieję? Oczywiście zgromadzeni wiedzieli: "PROWOKACJA!" - wyrywało się z ust uczestników wydarzeń.

Po wznowionym wywiadzie z niezrażonym Kamińskim przyszedł czas na Jana Dziedziczaka, który przyznał, że nie podchodzi do wydarzeń tak emocjonalnie ze względu na urodzenie 1981 roku. Przyznał to człowiekowi urodzonemu w 1990 roku, z którego emocje kipią jak z garnką. Konkluzja? Nie od wieku to chyba zależy.

Po Dziedziczaku wywiad z jednym z blogerów Salonu (wybaczcie, zapomniałem nicka), którego możnaby podpisać niczym bohaterów polsatowskiego serialu "Trudne Sprawy": BLOGER SALONU24: Od 10 lat nie rusza się spod domu Jaruzelskiego.

Na zakończenie iście macierewiczowskie podejście do blokady ulicy Ikara zarządzonej przez policję. Czemu blokują? A co się stało? A po co takie zamieszanie? A czemu nie możemy podejść pod dom? A po co tyle policji? Odpowiadam, więc ja Panie Redaktorze Wszołek. Ano dlatego, że o godzinie 24:00 w poniedziałek normalni mieszkańcy ulicy Ikara mają prawo do prywatności i cisza nocna niezależnie od rocznicy wydarzeń obowiązuje. Dobrze, że ktoś w tym kraju myśli jeszcze o prywatności osób zupełnie niezainteresowanych całym spektaklem.

Czemu tyle policji? Dobrze opisał to ktoś na Twitterze. Gdy zapowiada się, że na manifestację przyjdzie 20 tysięcy ludzi, nie można się dziwić, że zmobilizowane są na to odpowiednie siły mundurowe. Trzeba było przyprowadzić pozostałe 19,5 tysiaca i wówczas nie byłoby zdziwienia. Swoją drogą za zwalnianie dowódców akcji w wieku 21 lat też bym się brał z większą ostrożnością.

Nie można tylko narzekać i krytykować, więc jako plus warto napisać, ze relacja była. Salon24 jako jedyny relacjonował wydarzenia związane z obchodami XXX rocznicy wprowadzenia stanu wojennego i za to należą się wyrazy uznania. Długa jednak droga przed Wami, aby osiągnąć określony poziom. Wydarzeniem na miarę lądowania na księżycu raczej bym tego wczorajszego "lajwa" nie nazwał...

 

Bezpartyjny. "Na lewo od PO"

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Rozmaitości