Jędrzej Włodarczyk Jędrzej Włodarczyk
610
BLOG

Zielone światło dla depenalizacji?

Jędrzej Włodarczyk Jędrzej Włodarczyk Polityka Obserwuj notkę 14

Armia specjalistów z dziedziny public relations, ustami swojego najbardziej wpływowego klienta, Donalda Tuska, ogłosiła kilka miesięcy temu - Paliłem trawkę, błędy młodości, zaciągałem się(Ale wszelkie narkotyki to zło, dodał następnego dnia, aby przypadkiem nie przesadzić z byciem "cool" i "trendy"). Obrzydliwie pusty zabieg plastikowego premiera, aż się prosił o wykorzystanie do walki o słuszne cele, i tak też się dzieje. Fundacja "Transformacja", stawiająca sobie za cel promowanie skutecznej i liberalnej polityki narkotykowej, rozpoczęła lobbing wśród posłów na Sejm RP. Cel - depenalizacja posiadania narkotyków na użytek własny. Wszystko wskazuje na to, że nasz kraj, zacofany w kwestiach obyczajowych, dzięki nieświadomemu ideologicznej wagi swojej wypowiedzi Premierowi(wszelkie idee nie są jego mocną stroną), znalazł się w punkcie debaty na temat polityki narkotykowej, który kraje Europy zachodniej mają już dawno za sobą.

Represyjny zapis, wprowadzony przez prawicowy rząd AWS, pozwala na orzekanie kary pozbawienia wolności, za posiadanie nawet minimalnej ilości marihuany czy haszyszu, czyniąc z Polski kraj, z jedną z bardziej nieskutecznych i reakcyjnych regulacji prawnych dotyczących miękkich narkotyków(stanowiących zdecydowaną większość rynku nielegalnych używek). Kwestia polityki narkotykowej państwa, jest w Polsce jednym z największych tabu. Postulaty liberalizacji prawa dotyczącego narkotyków, są niechętnie dopuszczane do oficjalnego dyskursu, również za sprawą samej klasy politycznej, która tematu nie podejmuje w obawie przed oskarżeniami o: Próby deprawowania młodzieży, szukania tematów zastępczych, uleganie wpływom lobby mafijnego(sic!) , a nawet posądzeniom o narkomanie( Nie wspominając już o strachu przed piątą władzą - Kościołem). Polityka narkotykowa to co najmniej od lat 90, obszar całkowitej dominacji konserwatywnej prawicy, która nie tylko doprowadziła do zmiany polityki państwa z umiarkowanie liberalnej(lata 90) na wsteczną i represyjną(stan obecny). Dyskurs polityczny na temat narkotyków został całkowicie zawłaszczony przez konserwatystów (bez jakiegokolwiek oporu ze strony lewicy), którym udało się doprowadzić do stygmatyzacji tematu. W kwestii narkotyków miękkich, zastosowano tą samą taktykę stygmatyzowania stereotypami, co w innych niewygodnych dla prawicy obszarach. Zdeprawowani homoseksualiści, nienawidzące mężczyzn feministki, leniwi bezrobotni, i bezdomni którzy są sami sobie sobie winni, to przykłady tych kłamliwych stereotypów, które na szczęście odchodzą powoli do lamusa. W przypadku marihuany, mamy do czynienia z etykietką - używki szkodliwej, wywołującej choroby umysłowe, uzależniającej, ogłupiającej i najważniejsza z etykietek - używki będącej pierwszym krokiem na drodze do spróbowania i pokochania tzw. narkotyków twardych, czyli de facto do kompletnego uzależnienia, zniszczenia sobie życia i ostatecznie śmierci(ze specjalnym uwzględnieniem naszych biednych dzieci). Trzeba przyznać, że to przerażająca perspektywa. Na szczęście dla coraz większego grona obywateli eksperymentujących z trawką, perspektywa nie mająca wiele wspólnego z rzeczywistością. Przyjrzyjmy się argumentom przeciwników liberalnego prawa narkotykowego i legalizacji miękkich używek.

1.Mariuhuana oraz haszysz to narkotyki, a narkotyki to z samej swojej definicji coś złego.

Marihuana I haszysz to przede wszystkim używki, z logicznego punktu widzenia niczym nie różniące się od alkoholu czy papierosów. Termin narkotyk, ma na celu wspomnianą wcześniej stygmatyzację tych środków I zrównanie ich z bardziej groznymi używkami. Marihuana nie jest z samej definicji zła lub dobra, bywa stosowana do różnych celów, w tym do obrządków religijnych(Niektóre odłamy islamu, hinduizzmu a nawet chrześcijanie), tak więc nie służy tylko zaspokajaniu hedonistycznych pragnień.

2. Marihuana jest szkodliwa I uzależniająca.

Nie istnieją dowody pozwalające stwierdzić, że marihuana jest bardziej szkodliwa od w pełni legalnego alkoholu. Co więcej, to właśnie alkohol jest głównym problemem społecznym w Polsce, prowadzącym do zwiększenia ilości przestępstw, zwłaszcza o cechach chuligańskich. Problem uzależnionych od marihuany również nie jest tak palący jak problem uzależnionych od alkoholu. Jeżeli chodzi o kwestie zdrowotne, to największą ilość zgonów wywołuje...nikotyna. Najnowsze badania pokazują natomiast, że nie ma związku między paleniem marihuany a występowaniem raka płuc...

3.Palenie marihuany to pierwszy krok do spróbowania i uzależnienia się od ciężkich narkotyków, takich jak heroina.

Nie ma na to żadnych dowodów. Same statystyki obalają ten argument. W Stanach Zjednoczonych ponad 40% dorosłej ludności miało lub ma, styczność z miękkimi narkotykami. Jeżeli argument o marihuanie jako pierwszym kroku w przepaść byłby prawdziwy, to niemal połowę Amerykanów, można by nazwać narkomanami.

4.Liberalna polityka narkotykowa, prowadzi w efekcie do wzrostu ich konsumpcji, zwłaszcza przez młodzież.

Jedno z większych kłamstw lobby represyjnego karania. Przyjrzyjmy się statystykom opracowanym przez United Nations Office on Drugs and Crime, dotyczących procentu obywateli z danego kraju, którzy w przeciągu danego roku przynajmniej raz wprowadzili się w stan odurzenia za pomocą marihuany(Osoby w wieku 15-64 lata, większość danych dotyczy lat początkowych lat XXI wieku). Najpierw kraje o liberalnej polityce narkotykowej:

Argentyna(Szeroko zakrojona depenalizacja) - 1.9% (rok 2004)
Chile(Szeroko pojęta depenalizacja) - 5.6% (rok 2004)
Holandia(Praktyczna legalizacja miękkich narkotyków) - 6.1% (2001)

A teraz kraje o mniej lub bardziej represyjnej polityce wobec narkotyków:

Stany Zjednoczone(Polityka zależna od danego stanu, w większości prowadzi się ostrą walkę z narkotykami) - 12.6% (2004)
Francja(bezwzględnie nielegalna) - 9.8% (2004)

Większa dostępność do marihuany, nie tylko więc nie zwiększa jej spożycia, ale nawet wręcz odwrotnie - może je zmniejszać.

5.Depenalizacja posiadania miękkich narkotyków, to wymarzona sytuacja dla zorganizowanych grup przestępczych.

Nic bardziej mylnego. Istnieje duża szansa, że w przypadku depenalizacji, w związku z radykalnym zmniejszeniem ryzyka, obrót zostanie przejęty przez pojedyńcze osoby(obrót nasionami jest legalny, I są one powszechnie dostępne) nie mające żadnych związków z grupami przestępczymi, hodujące marihuanę na użytek własny I swoich znajomych.

6.Depenalizacja posiadania lub legalizacja narkotyków miękkich, ułatwi do nich dostęp młodym ludziom.

Nic bardziej mylnego. Depenalizacja, a tym bardziej legalizacja, zmniejszy rynek nielegalnych używek, a tym samym dostęp do nich dla młodych ludzi. W najgorszym wypadku zmiana prawa, pozostawi sytuację bez zmian.

Jak widać argumenty na rzecz zmiany polityki wobec narkotyków są bardzo mocne, I w krajach Europy zachodniej zostały uznane już dawno temu. Liberalna polityka Holandii, praktycznie legalizuje obrót marihuaną I haszyszem. W Belgii obywatel ma prawo posiadać jeden krzaczek marihuany, na własny użytek. W Hiszpanii można posiadać I obracać małymi ilościami tych używek, pod warunkiem, że odbywa się to na użytek własny i swoich znajomych. We Włoszech można posiadać do 1.5 grama narkotyku. W Niemczech od 5 do 30(W zależności od landu). W Wielkiej Brytanii policja przymyka oko na małe ilości narkotyków(Jest to praktyka bardzo częsta, penalizacja posiadania nielegalnych używek istnieje tylko i wyłącznie na papierze). W Stanach Zjednoczonych utrzymuje się represyjną politykę, ale od reguły są wyjątki - patrz Kalifornia, gdzie marihuana w ostatnich latach stała się powszechnie akceptowana. Kolejnym wyjątkiem jest tzw medyczna marihuana. Liberalną politykę narkotykową stosują kraje Ameryki Łacińskiej.

Dlaczego więc w związku liberalizacyjnym trendem widocznym od lat 70, 80, Polska poszła w ostatnich latach w kompletnie odwrotną stronę? Silny konserwatyzm elit, narzucenie prawicowego status quo w większości dziedzin życia, Kościół katolicki, brak tradycji wolnościowych, hegemonia partii reakcyjnych w kwestiach obyczajowych - to główne przyczyny obecnego stanu rzeczy. Mentalność polityków zaczyna jednak ulegać zmianie. Trudno podtrzymywać kłamliwe stereotypy na temat marihuany, jeżeli politycy światowego formatu, tacy jak Dawid Cameron(lider konserwatystów w Wielkiej Brytanii) czy Barack Obama(kandydat na prezydenta USA, z ramienia Partii Demokratycznej), otwarcie przyznają się do swych eksperymentów z narkotykami. Trudno utrzymywać status quo, gdy do takich eksperymentów przyznaje się sam Premier. W związku z tym, czas na obalenie represyjnego prawa i przeforsowanie odpowiednich zapisów przez koalicję posłów dobrej woli, jest odpowiedni. Na czele racjonalnie nastawionych parlamentarzystów stanął Marek Balicki(SdPl), były minister zdrowia i jeden z nielicznych posłów parlamentarnej lewicy, głoszących od lat konsekwentnie lewicowy światopogląd obyczajowy. Gdyby Marek Balicki jako wybitny lekarz psychiatra, postanowił zaangażować wszystkie swoje siły w walkę o zmiany w prawie narkotykowym, szansa na rewolucję legislacyjną byłaby spora(W gronie sympatyków depenalizacji są już podobno posłowie ze wszystkich partii, a stosowne nowelizacje od dawna popierają tak znane osobistości jak Ryszard Kalisz(SLD), czy konsekwentny liberał Janusz Palikot(PO). Dotychczasowym problemem zwolenników liberalnej legislacji narkotykowej była ich mała wiarygodność, z powodu ich wieku, ale również przynależności do określonej subkultury czy z trudem skrywanej osobistej sympatii do "zielonego dymka". Balicki, na szczęście nie nosi dreadów ani luznych spodni, jest lekarzem i byłym ministrem zdrowia, a więc kiedy powtarza wszystkie znane argumenty na rzecz liberalizacji prawa narkotykowego, jest jak najbardziej wiarygodny dla społeczeństwa którego świadomość w tych kwestiach jest w najlepszym razie nikła. Szansa na pierwszy od lat poważny cios w konserwatywne status quo jest spora. Szansa dla Socjaldemokracji Polskiej, na pokazanie społeczeństwu swojej obyczajowej lewicowości, byłaby tego bezpośrednią, bardzo pozytywną, konsekwencją. Przede wszystkim jednak, depenalizacja posiadania małej ilości marihuany czy haszyszu na użytek własny(Marek Balicki idzie tu wręcz dalej, gdyż postuluje depenalizacje posiadania małej ilości wszelkich używek), zaoszczędziłaby tysiącom ludzi i ich rodzinom zbędnych cierpień, wiążących się z konsekwencjami poniesionymi w związku ze złamaniem głupiego, represyjnego, i nieskutecznego prawa.



Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Polityka