Jędrzej Włodarczyk Jędrzej Włodarczyk
34
BLOG

Kolejna klęska lewicy lat 90. Czy wyciągniemy wnioski?

Jędrzej Włodarczyk Jędrzej Włodarczyk Polityka Obserwuj notkę 0

Gazeta Wyborcza, sondaż przeprowadzony w dniach 6-8 II. Członkowie i sympatycy Socjaldemokracji Polskiej powinni mu się przyjrzeć szczególnie uważnie. Porozumienie dla Przyszłości osiąga wynik zdecydowanie mniejszy niż 3 tworzące je podmioty osiągały oddzielnie jeszcze miesiąc temu(1 procent). Jednocześnie Sojusz Lewicy Demokratycznej może się pochwalić wynikiem 12 punktów procentowych(co jest zapewne chwilowym zjawiskiem). Ci którzy spekulowali od dawna, że droga na konfrontację i szybkie zyski, w szeroko pojętym obozie mainstreamowej lewicy zakończy się bolesnym upadkiem, powinni czuć złośliwą satysfakcję. Nie czuję satysfakcji. Czuje rozgoryczenie i coraz mniejszą wiarę w to, że uda się uniknąć bardzo długiego marszu do stabilnej socjaldemokracji opartej na programie a nie na chęci uzyskania krótkotrwałych profitów.

Obserwując w Krakowie(listopad 2008) konferencję "Otwarta Polska" czułem niepokój ale również cień nadziei, że w obliczu widma stałej, prawicowej hegemonii, rozpoczęliśmy w końcu pracę intelektualną. Istniała szansa na wypracowanie zalążków lewicowego programu. Wtedy wierzyłem, że ten projekt należy kontynuować. Pół roku później, nie ma mowy o pracy intelektualnej, a dryfujący bez celu statek opuścili już między innymi Marek Balicki i Andrzej Celiński(który skrytykował tworzenie doraźnych wyborczych projektów). Porozumienie dla Przyszłości to projekt bez seksapilu, i to już niestety jego stała cecha. Efekt wymieszania ze sobą postpolitycznego programu, zużytych twarzy, braku struktur i finansów, z dodatkiem kostycznego frontmana o anachronicznym stylu uprawiania polityki - nie mógł być inny. Można powiedzieć, że po hucznych zapowiedziach, fanfarach, rytualnych tańcach i hulańcach dostaliśmy to czego tak naprawdę mogliśmy oczekiwać. Optymizm i nadzieja na uniknięcie porażki(bo przecież nikt nie liczył na lewicową powtórkę sukcesu PO), okazały się błędnym podejściem.

Co to wszystko oznacza i do czego może doprowadzić? Nie powiodła się operacja machania wystrojonym w kolorowe pióra ogonem przed nosem Grzegorza Napieralskiego i pozostałych decydentów z SLD. Piłka jest po stronie towarzyszy z Rozbrat i tam już do końca pozostanie. Oczywiście zakulisowe mizdrzenie się przed Włodzimierzem Cimoszewiczem najpewniej przyniesie efekt w postaci akceptacji wspólnej listy w nadchodzącym starciu wyborczym. W końcu przegrana dla SdPl oznacza dalszą marginalizację(a jak wiadomo pewien poziom marginalizacji, oznacza po prostu śmierć polityczną). Wynik mniej niż optymalny dla Grzegorza Napieralskiego, niesie za sobą ryzyko utraty fotela przewodniczącego. W związku z powyższym, przesłanki programowe nie będą miały jakiekolwiek znaczenia w nadchodzących negocjacjach. Kwestia demokratów.pl będzie służyć tylko i wyłącznie jako metoda szantażu(SLD), lub próba wywindowania swojej pozycji w górę(SdPl). Jedynym prawdziwym atutem koalicji SdPl, Zieloni, PD są chodliwe nazwiska. Nie zabiorą one zbyt wielu punktów SLD, ale z pewnością wzmocnią o nie ewentualną koalicję. Punkt dla Napieralskiego, punkt dla Rosatiego, punkty dla wszystkich...

Ewentualna koalicja która powstanie po burzliwych negocjacjach i kilkutygodniowym handlu, będzie efektem tak bardzo zgniłego kompromisu, że o żadnej poważnej, przyszłościowej inicjatywie nie może być mowy. Wojna na starej lewicy trwa. Bramy do ruchu politycznego z prawdziwego zdarzenia są nadal zatrzaśnięte na amen.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka