Jędrzej Włodarczyk Jędrzej Włodarczyk
278
BLOG

Frost/Nixon - dekonstrukcja niedoszłego tyrana

Jędrzej Włodarczyk Jędrzej Włodarczyk Polityka Obserwuj notkę 8

Każda władza korumpuje, a władza absolutna korumpuje absolutnie. Te słowa są mottem przewodnim najnowszego filmu Rona Howarda (Piękny Umysł). Żaden cytat nie podsumowuje lepiej życia i kariery politycznej Richarda Nixona, jednego z dwójki bohaterów Frost/Nixon.

Jest rok 1977. Minęły 3 lata odkąd Richard Nixon opuścił w hańbie urząd prezydenta Stanów Zjednoczonych. Obecnie najbardziej znienawidzony człowiek Ameryki liże rany w swojej nadmorskiej willi, dorabiając poprzez poniżające występy dla bogatej socjety, którą szczerze pogardza. Nad jego głową wciąż krąży cień Afery Watergate i chociaż został ułaskawiony za wszystkie potencjalne przestępstwa przez swego następcę, nie myśli o niczym innym jak o powrocie na waszyngtońskie salony władzy. Okazją do tego może być propozycja kompleksowego wywiadu z angielskim dziennikarzem z drugiej ligi - Dawidem Frostem (świetnie zagranym przez Michaela Sheena), w którym
Nixon ma nadzieje zmiażdżyć swego interlokutora, i tym samym oczyścić swoje imię. Frost i jego lewicujący doradcy liczą z kolei na wyciągnięcie od niego tego, na co czeka cały świat - przyznania się do winy.

Szantaż, korupcja, nadużycia władzy; to zasadnicze elementy okresu prezydentury Nixona (1969-74). Oczywiście najbardziej charakterystyczna emanacją tego stylu rządzenia pozostanie Afera Watergate. Na początku lat 70, w obawie przed klęską w nadchodzących wyborach (Nixon pomimo obietnic zdecydował się na eskalację wojny wietnamskiej), grupa współpracowników Nixona podjęła szereg nielegalnych działań wymierzonych w polityczną konkurencję. Zbieranie "haków", czarne listy nieprzychylnych dziennikarzy, groźby; to metody stosowane przez tę grupę, za zgodą i aprobatą samego prezydenta. Próba założenia podsłuchu w waszyngtońskiej siedzibie Partii Demokratycznej w nocy 17 czerwca 1972 roku, zakończyła się wpadką. Zlecanie tego typu działań przez najwyższego urzędnika w państwie, wydawało się w tamtym czasie niemożliwością, i sprawę udało się uciszyć w okresie przedwyborczym. Pomimo tego, dzięki dociekliwości dziennikarzy (Bob Woodward i Carl Bernstein z Washington Post) oraz anonimowych doniesień (informator o pseudonimie Głębokie Gardło), kolejne przerażające fakty zaczęły wychodzić na jaw. 13 lipca okazało się, że w Białym Domu istnieje automatyczny system nagrywania rozmów. 24 lipca 1974 roku Sąd Najwyższy wydał decyzję o obowiązku wydania przez administrację Nixona serii taśm. Stenogramy z rozmów nie pozostawiały wątpliwości co do licznych nadużyć władzy oraz zwyczajnego łamania prawa. Stojąc w obliczu nieuchronnego impeachmentu, 9 sierpnia 1974 roku, Richard M. Nixon zrezygnował ze swego urzędu jako pierwszy i jedyny dotąd prezydent Stanów Zjednoczonych.

Analiza osobowości Nixona odbywa się w dziele Howarda za pomocą sugestywnych scen, w których Nixon ujawnia swoją prawdziwą naturę paranoika, sknery, narcyza i przede wszystkim człowieka z ogromnymi kompleksami. W jednej ze scen karze szefowi swojej ochrony zainstalować podsłuch w hotelu Frosta. Widząc jego zdziwioną minę, obraca sprawę w żart. Widz jednak wie lepiej. W innej scenie Nixon radzi Frostowi, by ożenił się ze swą dziewczyną z Monte Carlo. Bynajmniej nie chodzi tu o osobowość, po prostu w Monte Carlo nie płaci się podatków. Widzimy zniesmaczenie na twarzy Nixona, gdy współpracownicy mówią mu o dawnym związku Frosta z... ciemnoskórą kobietą. Najważniejszy fragment filmu pokazuje rozmowę telefoniczną obu panów, w której Nixon zrzuca maskę, przeklina prawdziwych i wyimaginowanych wrogów, miota klątwami (swoją drogą ta rozmowa w rzeczywistości nigdy się nie wydarzyła). Wielka zasługa Franka Langelli, za tak sprawne wcielenie się w tę postać. W jego wykonaniu Nixon budzi dużą niechęć, ale również współczucie dla tragicznej postaci.

Naturalnie sam wywiad okazał się niesamowitym sukcesem, obejrzało go 40 milionów widzów na całym świecie i jest to rekord jeżeli chodzi o wywiad publicystyczny. Zdecydowanym wygranym w tym starciu okazał się Dawid Frost, bynajmniej nie z powodu większego potencjału intelektualnego, lecz raczej za sprawą lepszego zrozumienia siły telewizji. Prowadzący przez większość czasu rozmowę ze swobodą weterana politycznego Nixon, został rzucony na kolana w części rozmowy poświęconej Watergate. Przyznał się do tego, że zawiódł swoich rodaków, obiecał również ostateczne wycofanie się z życia publicznego. W punkcie kulminacyjnym wywiadu stwierdził, że kiedy prezydent łamie prawo jest to dopuszczalne. Oczywiście Frost/Nixon nie kreśli jedynie sylwetki przegranego Nixona, ale również, a może przede wszystkim - mówi nam o sile mediów. Wywiad z 77 roku okazał się końcem pewnej epoki, świat wkroczył w okres mediokracji, a telewizja odgrywająca dotąd pozytywną rolę kontrolującego władzę, sama stała się czwartą władzą pogodzoną w dużej mierze z establishmentem. Polityczna śmierć Richarda M. Nixona nie rozpoczęła przecież otwarcia okresu lepszej jakości w polityce czy przesunięcia wahadła w lewą stronę. Zaledwie kilka lat później rozpoczęła się dekada Ronalda Reagana, polityka jeszcze mocniej osadzonego w prawicowej ideologii, równie bezwzględnego i bezkompromisowego, ale w przeciwieństwie do Nixona pupilka mediów, znawcę telewizji, gwiazdę politycznego show.

Kilkuletnie zamieszanie i wywiad z 77 roku zwieńczyły ostatecznie burzliwą epokę lat 60, w której lewicowi liderzy ginęli w zamachach, młodzi ludzie walczyli i ginęli tysiące kilometrów od domu, policja i wojsko strzelały do protestujących studentów, a władza stała na granicy oddzielającej demokrację od autorytarnego reżimu. Richard M. Nixon dla Amerykanów był i pozostanie symbolem tej epoki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka