Krzak Tak! - brzmiało w 2000 roku hasło jego kampanii prezydenckiej. Zdobył wówczas ponad 15 procent głosów, i trzeci wynik w kraju. Niebywały sukces, zważywszy na okoliczność, że jego polityczne dziecko - Akcja Wyborcza Solidarność - zbliżało się właśnie do finału swych skompromitowanych rządów. 2 lata pózniej miała się zakończyć jego kariera publiczna(Przegrane wybory na przewodniczącego NSZZ "Solidarność"). Jak donosi "Dziennik", Marian Krzaklewski ma wystartować w wyborach do Parlamentu Europejskiego w województwie Podkarpackim z listy...Platformy Obywatelskiej. Powraca potwór polskiej prawicy...
Samorodny talent polityczny. Związkowiec z ambicjami polityka, czy polityk używający związku jako narzędzia? Z pewnością to drugie. Na przestrzeni lat 90, Krzaklewski jako przewodniczący "Solidarności" dokończył zadania odciągnięcia związku od spraw pracowniczych. Wykorzystał legendę "Solidarności" i samą organizację do budowy wielkiej formacji prawicowej, z którą następnie wygrał wybory w 97 roku. Bez mrugnięcia okiem, godził się na neoliberalną politykę gospodarczą. Dawid Ost, opisuje w "Klęsce Solidarności", proces przekierowywania u klasy robotniczej, gniewu ze sfery klasowej na światopoglądową. Krzaklewski był jednym z głównych architektów tego zabiegu.
AWS, Federacja ugrupowań prawicowych - od centrum do prawicowej ściany(m.in. "Solidarność", PC, ZChN, PChD, KPN i inne). Dziecko zrodzone z politycznych ambicji przewodniczącego NSZZ "Solidarność"(Krzaklewski zastąpił na tym stanowisku Lecha Wałęsę w 92 roku). Twór od początku niestabilny i eklektyczny. Elementy skrajnie prawicowe były tam nadto widoczne, a samemu Krzaklewskiemu absolutnie nie przeszkadzały. Nie oznacza to, że Krzaklewski to człowiek obdarzony nadmiarem poglądów. Rządy AWS, wyrzuciły swój program do kosza, zaraz po wygranych w 97 roku wyborach. Koalicja AWS-UW prowadziła neoliberalną politykę gospodarczą, i konserwatywną obyczajowo(próby penalizacji pornografii). Krzaklewski nie protestował, ani nie przejawiał własnych skłonności wizjonerskich. Jako przewodniczący AWS, był w 97roku, naturalnym kandydatem na premiera. Wybrał rolę parlamentarnej szarej eminencji, figurantem został obecny eurodeputowany Jerzy Buzek. Naturalnie słabość władzy wykonawczej była aż nadto widoczna w tym okresie.
Skłonność do manipulacji, zakulisowych gierek i kolesiostwa, przesłoniły najbardziej wpływowemu człowiekowi w państwie, nieudolność rządów jego formacji. Być może Krzaklewskiego nigdy nie obchodziła skuteczność tych rządów, czy co pozostawią po sobie. Głównym punktem jego politycznego dekalogu była zawsze władza dla samej władzy. Problem Krzaklewskiego polegał na tym, że nigdy nie potrafił ukryć swego cynizmu i narcystycznej natury. Gdy po porażce 4 reform, znacznym osłabieniu gospodarki i ogłoszeniu opinii publicznej skali dziury budżetowej w lipcu 2001 roku rządy prawicy zaczęły się sypać, gniew społeczny został w dużym stopniu skierowany na niego. Zawrotna kariera zakończyła się ostatecznie po przegranej w wyborach na przewodniczącego "Solidarności" w 2002 roku. Od tego czasu Krzaklewski trzymał się z dala od polityki, chociaż nie było tajemnicą, że blisko mu do partii braci Kaczyńskich.
Po co Platformie Krzaklewski? Gołym okiem widać, że partie rządzącą ogarnia dobrze znana choroba arogancji i buty. Czy możliwa jest współczesna wersja Bezpartyjnego Bloku Współpracy z Rządem, skupiającego środowiska od lewa do prawa? Tylko do czasu. A może Donaldowi Tuskowi chodzi o stworzenie wielkiej platformy wyborczej na nadchodzące wybory prezydenckie? To już bardziej prawdopodobna ewentualność. Włączając w tą platformę osoby pokroju Krzaklewskiego, Donald Tusk uzyskuje krótkotrwałe profity jednocześnie nastawiając swoją partię na linię strzału konkurencji. My na lewicy nie powinniśmy się jednak z tego powodu smucić. Już dziś na hasło - Krzak Tak! - odpowiedzmy - No Thanks!


Komentarze
Pokaż komentarze (6)