Gdyby obcokrajowiec mieszkający w Polsce chciałby dowiedzieć się czym opozycja w Polsce stoi, dowiedziałby się rzeczy zadziwiającej. Największa partia opozycyjna w Polsce – Prawo i Sprawiedliwość - krzyżem stoi. W ostatnim miesiącu jej pogram polityczny można skrócić w trzech słowach: krzyż – tablica – pomnik. Jej celem jest właściwe upamiętnienie tragedii smoleńskiej i śp.prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Prawo i Sprawiedliwość nie potrafi wyjść spoza cienia tragedii smoleńskiej, nie umie celnie punktować rządu Donalda Tuska. Jedyną rzeczą, którą ostatnio zajmuje się prezes Jarosław Kaczyński jest upamiętnienie tragedii smoleńskiej, obrona obrońców krzyża oraz wydawaniem różnego rodzaju oświadczeń.
Nawet zakończenie prac komisji hazardowej i ostre ( i zasadne) słowa Beaty Kempy o zamieceniu pod dywan afery przez PO nie zostało propagandowo przez Prawo i Sprawiedliwość.
W świadomości wielu Polaków po żenujących spektaklach Mirosława Sekuły i bezskutecznych próbach wyjaśnienia afery hazardowej przez posłów Lewicy i Prawa Sprawiedliwości, afera zapisze się jako afera, której de facto nie było i w zasadzie nie wiadomo o co w niej chodziło. Sama afera hazardowa w momencie jej ujawnienia miała ponoć pogrążyć Platformę Obywatelską i Donalda Tuska...
W przestrzeni medialnej PiS jest ostatnio przedstawiane jedynie jako partia jątrząca, która cały czas żyje tragedią smoleńską i nie potrafi być poważną opozycją wobec PO.
W mediach ostatnie tygodnie zdominowały dwie kwestie: krzyż przed pałacem prezydenckim oraz podwyżka VAT. Czy Prawo i Sprawiedliwość potrafi wykorzystać politycznie tą ostatnią kwestię? Nawet w najmniejszym stopniu. Lepiej skupić się wokół krzyża. Podwyżce VAT Prawo i Sprawiedliwość poświeciło zaledwie jedną konferencją w sejmie, a relację mogliśmy obejrzeć w programach informacyjnych wszystkich stacji. Krytyka podwyżki VAT przez opozycję zajęła zaledwie jeden dzień w mediach. Obrona krzyża zajmuje polityków Prawa i Sprawiedliwość oraz media już od kilku tygodni.
Jarosław Kaczyński uważa, że krzyż upamiętniający ofiary katastrofy smoleńskiej można usunąć wówczas, gdy stanie tam pomnik tych ofiar. Kaczyński powiedział, że jeśli prezydent Bronisław Komorowski zdecyduje o przeniesieniu krzyża spod Pałacu Prezydenckiego, będzie wówczas jasne"kim jest i po której jest stronie". Znów znajomy wszystkim ton Jarosława Kaczyńskiego... nowy, ”stary” prezes Prawa i Sprawiedliwości...
Szef klubu parlamentarnego Prawa i Sprawiedliwości Mariusz Błaszczak uważa się rozwiązanie sporu wokół krzyża leży w kompetencji prezydenta Bronisława Komorowskiego „ Przede wszystkim trzeba podkreślić, że wszystko jest w ręku prezydenta Komorowskiego. On jest gospodarzem tego miejsca, on powinien uszanować wolę setek tysięcy, a może i milionów tych, którzy przychodzili po 10 kwietnia. I powinien tę wolę uszanować w sposób jak najbardziej otwarty. W związku z tym rozwiązanie jest bardzo proste – konsultacje, szerokie konsultacje społeczne i pobudowanie pomnika”.
Co nas zatem czeka w najbliższym czasie? Dyskusja na temat pomnika. Jak ma wyglądać, i co najważniejsze gdzie ma stanąć? Jaki ma być napis na pomniku? Trudno się oprzeć wrażeniu, ze będzie to w najbliższych tygodniach temat medialny nr 1.
To będą główne tematy wokół których będzie w najbliższym czasie publiczna dyskusja. Prawo i Sprawiedliwości z chęcią podejmuje dyskusje wokół upamiętnienia tragedii smoleńskiej i na tym zamierza głównie się skopić. A przecież wystarczyłoby umiejętnie wykorzystać podwyżkę VAT do krytyki działań gospodarczych rządu. Niedawno minęło 1000 dni rządu Donalda Tuska. Czy Prawo i Sprawiedliwość wykorzystało ten moment do pokazania jak mało obietnic sprzed 3 lata zostało spełnionych? Jak mało zostało z tamtych deklaracji Donalda Tuska o drugiej Irlandii? Nie wykorzystano w pełni dobrych momentów do skrytykowania indolencji rządu Platformy Obywatelskiej. Nie wykazano jak bardzo rozminęły się zobowiązania Platformy Obywatelskiej z rzeczywistością. To co jedynie można było zapamiętać w ostatnim tygodniu – poza sprawą krzyża – to jak wygląda BMW Jacka Kurskiego...
Pewne wydaje się, że działania rządu Donalda Tuska będą podporządkowane kalendarzowi wyborczemu, w przyszłym roku mamy przecież wybory parlamentarne. Rząd Donalda Tuska nie zaryzykuje niepopularnych działań bojąc się o utratę elektoratu. Ustawy jakie są zapowiadane na jesień tego roku, będą raczej kosmetyką, która ma oddalić na 1-2 lata kryzys finansów publicznych.
Wśród głównych zadań koalicji rządzącej w obecnej sytuacji, gdy prezydentem jest Bronisław Komorowski można wymienić: reformę służby zdrowia, uzdrowienie finansów publicznych, ograniczenie wydatków budżetowych, bezpieczeństwo energetyczne, uporządkowanie sytuacji w mediach publicznych. Wydaje się jednak, że ponad roczny po wyborach prezydenckich okres rządzenia przez Platformę Obywatelską będzie jedynie okresem administrowania krajem i maksymalnym nieprzeszkadzaniem gospodarce. Platforma Obywatelska jest przyzwyczajona do rządzenia (administrowania) krajem, a nie do przeprowadzania prawdziwych reform gospodarczych. Potrzeba drugiego Balcerowicza, a nie Rostowskiego.
Będzie to jednak także okres, kiedy Jarosław Kaczyński będzie mógł punktować rządy Donalda Tuska. Nie da się bowiem wtedy tłumaczyć bezradności władzy ani światowym kryzysem gospodarczym ani vetem Pałacu Prezydenckiego. Ten czas Jarosław Kaczyński musi wykorzystać jako merytoryczną krytykę obozu rządzącego, a nie wieczne wspominanie tragedii smoleńskiej. Owszem trudno nie odmówić racji prezesowi Kaczyńskiemu gdy mówi o właściwym upamiętnieniu tej tragedii i wyjaśnieniu wszystkich okoliczności katastrofy pod Smoleńskiem. To nie może być jednak główny program działania Prawa i Sprawiedliwości na najbliższe tygodnie czy miesiące. Wybory parlamentarne są za rok i wcale nie jest to długi okres.
Czy największa partia opozycyjna będzie zdolna do konstruktywnej krytyki rządu Platformy Obywatelskiej? Jesienią w sejmie pojawi się pakiet ustaw zapowiadanych przez rząd Donalda Tuska mających zreformować publiczne finanse, czy PiS będzie potrafiła to wykorzystać i przedstawić alternatywne rozwiązania naprawy katastrofalnego stanu polskiego budżetu? Czy nadal będzie żyła tragedią smoleńską i przeszłością? Czy PiS zostanie wieczną opozycją, zdolną jedynie do 26-30% poparcia wyborczego?
Rząd niezdolny do reformowania kraju, opozycja do konstruktywnego krytykowania i przedstawiania alternatywnych rozwiązań...jaki rząd, taka opozycja...


Komentarze
Pokaż komentarze (3)