Tak powinien zaczynać się przygotowany przez Radę Ministrów Wieloletni Plan Finansowy Państwa 2010-2013.
Dokument opublikowany na stronach Ministerstwa Finansów liczy 51 stron i jest zbiorem z jednej strony pobożnych życzeń dotyczących polskiej gospodarki w perspektywie trzyletniej, i z drugiej strony obrazem stanu finansów państwa jaki zamierza zostawić po sobie Platforma Obywatelska.
Niestety nie jest to obraz optymistyczny. Zajmijmy się finansami państwa i gospodarką, jaką zamierza zostawić po sobie Platforma Obywatelska.
Sam rząd w dokumencie przyznaje, że słabością finansów publicznych w Polsce jest wysoki udział wydatków publicznych w relacji do PKB, który w 2009 roku wyniósł 45% PKB, a także ich struktura, która nie jest wystarczająco prorozwojowa. Żadne to pocieszenie. Mimo, tego stwierdzania rząd nie przedstawia w dokumencie żadnych rozwiązań,które miałyby to zmienić.
Poza sloganami dotyczącymi podniesienia poziomu i jakości życia Polaków sam plan, finansowy państwa zawiera kilka interesujących liczb, które powinny zaciekawić każdego ekonomistę.
PKB w ujęcie realnym wg rządu ma wynieść w 2010 roku 3%, w następnym 3,5% , w 2012 roku 4,8%, a w 2013 roku 4,1%. To trochę mało jak na „zieloną wyspę”. W takim tempie przyjdzie nam gonić stare kraje Unii przez następne 30 lat.
Ciekawym zagadnieniem poruszanym w planie jest rozdział „Budżet państwa w latach 2010-2013. W odniesieniu do ostatnich informacji dotyczących podwyżek stawki VAT, rząd w prognozie dochodów budżetu państwa przyznaje bez ogródek: „ Jeśli relacja państwowego długu publicznego do PKB przekroczy 55 % w 2011 roku nastąpią dodatkowe dwie podwyżki stawek VAT każda o kolejny punkt procentowy. Pierwsza z nich od lipca 2012 roku, kolejna od lipca 2013 roku. W przypadku gdy relacja długu publicznego do PKB przekroczy poziom 55% dopiero 2012 roku wtedy nastąpią wyżej wymienione podwyżki: pierwsza z nich od lipca 2013 roku, kolejna od lipca 2014 roku. W każdy przypadku będą miały one 3 letni horyzont czasowy”. Tyle zapewnienia.
A ile według rządu wyniesie zatem państwowy dług publiczny? W obecnym roku 54,7% PKB, w 2011 roku 54,4% PKB, a w 2012 roku – 54, 6%. Niewiele brakuje do magicznej granicy 55% PKB. Zatem zapewnienia rządu co do trzyletniego okresu podwyżek VAT, są zatem dość mało wiarygodne.
Rząd bardzo optymistycznie podchodzi do dochodów budżetowych. W 2011 roku mają być wyższe od tegorocznych o 19,2 mld złotych i mają kształtować się na poziomie 268,2 mld, głównie dzięki dochodom podatkowym. Rząd szacuje, że dzięki podwyżce VAT i zwiększonej konsumpcji blisko 13,1 mld złotych, dzięki akcyzie ponad 4 mld złotych. Wydatki w 2011 roku mają kształtować się na poziomie 313,2 mld, w 2012 roku 330 mld, a w 2013 roku blisko 334,4 mld złotych. Deficyt budżetu państwa ma wynieść: w tym roku 52 mld, w 2011 roku – 45 mld, w 2012 roku – 40 mld złotych, a w 2013 już „tylko” 30 mld złotych. W jaki sposób rząd chce osiągnąć spadek deficytu do 30 mld złotych w 2013 roku? Tego za bardzo nie wiadomo. Głównie dzięki zwiększonym wpływom podatkowym z tytuły wzrostu gospodarczego. To mało.
Bardzo ciekawe są liczby mówiące o potrzebach pożyczkowych państwa. W 2010 roku mają wynieść 82,4 mld złotych. Dla przypomnienia warto odnotować, że do potrzeb gotówkowych państwa poza deficytem budżetu państwa wchodzą także: deficyt budżetu środków europejskich, środki przekazywane na reformę systemu ubezpieczeń społecznych, prefinansowanie zadań realizowanych z udziałem środków pochodzących z Unii Europejskiej. W kontekście tych 82,4 mld warto wspomnieć o wypowiedzi prof. Krzysztofa Rybińskiego, byłego wiceprezesa NBP, który wspominał o 100 mld złotych deficytu :”My jesteśmy na granicy przepaści, która nazywa się kryzys finansów publicznych – ocenił. - My po tej granicy, takimi drobnymi kroczkami jak Fred Flintsone, który gra w kręgle, drobimy sobie, chodzimy, ale jak dmuchnie wiatr pod tytułem spowolnienie gospodarcze, to polecimy pięknym greckim lotem na dno tego kryzysu” (za TVN24)”„Rybiński podkreślał, że realna dziura budżetowa wynosi ok. 100 miliardów złotych, bo część deficytu jest "upchnięte poza budżetem", między innymi w ZUS”.W jaki sposób rząd planuje zmniejszyc potrzeby pożyczkowe netto państwa? Wyjaśnienie na stronie 23 całego dokumentu. „W kierunku pomniejszania potrzeb pożyczkowych netto oddziaływują wpływy do budżetu z prywatyzacji Skarbu Państwa. Zakłada się, że przychody z tego tytyłu w latach 2010-2013 wyniosą łącznie 55 mld złotych, z czego 25 mld zł w 2010 roku. W latach 2011-2013 dominująca cześć wpływów pochodzić będzie ze sprzedaży akcji PZU S.A. i PKO BP S.A.”Co będzie dalej? Jakoś to będzie...
Czytając plan finansowy państwa warto skupić się na wydatkach państwa. Na tzw. funkcją zarządzania państwem czyli wydatki związane z utrzymaniem i funkcjonowaniem organów władzy publicznejrząd planuje przeznaczyć w latach 2011-2013 blisko 4 mld złotych. A może tak zmniejszenie liczby posłów? Likwidacja senatu? Jeszcze niedawno, trzy lata temu były to hasła wyborcze Platformy Obywatelskiej.
Na tzw. „planowanie strategiczne oraz obsługę administracyjną i techniczną” rząd planuje przeznaczyć w latach 2011-2013 prawie 10 mld złotych. Co kryje się pod tym pojęciem? Służę wyjaśnieniom „ działalność związana z zarządzaniem, koordynacją merytoryczną działalności oraz planowaniem strategicznym i operacyjnym”.
Rząd planuje, że w 2013 roku w Polsce będzie 655, 8 km dróg ekspresowych i autostrad, wobec 355,6 km w 2010 r. 300 km w 3 lata, co daje szokujący wynik 100 km autostrad i dróg ekspresowych rocznie....wynik wręcz oszałamiający. Warto tutaj wspomnieć w tym kontekście o populistycznej obietnicy kandydata PO na prezydenta Bronisława Komorowskiego 1000 km nowych autostrad w ciągu kadencji...czyli 200 km rocznie....Nic to mała rozbieżność, tylko 100 km rocznie...
Na koniec tych wszystkich liczb - istna perełka czyli państwowy dług publiczny w latach 2010-2013.
W 2010 rok państwowy dług publiczny na wynieść 739,1 mld; w 2011 roku 814,5 mld ; w 2012 roku 878,8 mld, a 2013 roku 921 mld! Oznacz to, że w 2013 roku na każdego obywatela Polski (licząc 30 mln obywateli) przypadnie blisko 25 tys. złotych!Niestety wśród planów finansów państwa w latach 2010 -2013 nie ma żadnych rozwiązań, które zmieniłyby niekorzystny przyrost długu publicznego.
Wszystkie dane gospodarcze i wskaźniki przedstawione w planie finansów państwa na lata 2010-2013 są odzwierciedleniem polityki gospodarczej rządu Donalda Tuska, która sprowadza się do jednego: najlepiej nie róbmy nic. Jak już to małe kosmetyczne zmiany i duży PR. Nie róbmy nic aby nie narazić się różnym grupom społecznych. Róbmy wszystko aby nie stracić władzy. Żadnych poważnych reform, tylko administrowanie państwem. Do tego sprowadzają trzyletnie rządy Platformy Obywatelskiej. Plan finansów państwa nie przedstawia żadnych rozwiązań ani kierunków działań w których powinna iść polityka fiskalna państwa. Nie wspomina o żadnych reformach, które rzekomo mają ruszyć jesienią tego roku i pakietem ustaw w Sejmie. Rząd Donalda Tuska nawet jeśli będzie drugim po 1989 roku rządem,który będzie trwał pełną 4-letnią kadencję nie zapisze się w historii zupełnie niczym w obszarze polityki gospodarczej. Żadnych ułatwień dla przedsiębiorców, żadnego odbiurokratyzowania gospodarki, żadnych reform strukturalnych. Polityka gospodarcza rządu sprowadza się do trwania nad granicą przepaści..., „jakoś to będzie” zdaje się mówić rząd, aby do wyborów...to staje się coraz bardziej czytelne...


Komentarze
Pokaż komentarze (5)