0 obserwujących
210 notek
208k odsłon
  258   0

Zajrzeć Warszawie do kieszeni – czyli o długach słów kilka

 

           Przed nami wybory samorządowe 2010 r. Prestiżowe pojedynki między kandydatami do urzędu prezydenta miasta odbędą się w największych miastach w Polsce. Największe emocje z oczywistych względów będą towarzyszyły wyborowi prezydenta Warszawy. Rządząca stolicą Hanna Gronkiewicz-Waltz przy koalicji PO-SLD ma szansę ponownie zostać wybraną na prezydenta Warszawy. W kontekście wyborów warto więc przyjrzeć się finansom stolicy, które podobnie jak stan budżetu państwa nie nastrajają optymistycznie.


              Wskaźnik zadłużenia Warszawy pod koniec tego roku ma alarmująco podskoczyć do prawie 55 procent dochodów (ustawowy pułap zadłużenia to 60 proc.). W rankingu najbardziej zadłużonych miast Polski stolica „awansuje” na pierwszą pozycję, przed Krakowem (54 proc.), czy Chorzowem (44 proc.).Ale to nie koniec zadłużania stolicy.. Do 2014 r. ratusz zamierza pożyczyć ponad 1,7 mld zł. Jak na łamach prasy stwierdziła prezydent miasta „Nie ma wyjścia. Jeśli chcemy inwestować, a dochody spadają, nikt nam pieniędzy nie da za darmo – stwierdza Hanna Gronkiewicz-Waltz. – Zostawiamy sobie jednak ten 5-procentowy margines bezpieczeństwa i zakładamy, że w żadnym następnym roku nie przekroczymy 55 proc. dochodów”
Co w zamian otrzymają warszawiacy? Pieniądze pójdą głównie na komunikację – m.in.. budowę kolejnych parkingów Parkuj i Jedź i pętli autobusowej przy Dworcu Wschodnim. Przed Euro 2012 miasto chce też przedłużyć ul. Kijowską. 
                 Na ten rok ratusz planuje też kolejne transze obligacji (część emitowanych będzie, tak jak w 2009 roku – na warszawskiej giełdzie, część – kolejny raz w Luksemburgu). Ubiegłoroczne emisje, łącznie za 1,4 mld zł – zakończyły się sukcesem. Te obligacje za kilka lat trzeba będzie wykupić, kredyty spłacać. Z obecnie zaciągniętych długów – zgodnie z wyliczeniami ratusza – Warszawa wyjdzie dopiero ok. 2033 r. Oznacza, że z roku na rok przynajmniej do 2015 r. coraz mniej samorządowych pieniędzy będzie można przeznaczać na inwestycje.
          Za cztery lata najwyższy dotąd pułap osiągnie tzw. wskaźnik obsługi długu. Przekroczy on 13 proc. dochodów miasta (przepisy pozwalają samorządom maksymalnie na 15 proc.). Koszty obsługi zadłużenia wzrosną drastycznie dlatego, że w tym roku ratusz będzie musiał wykupować od inwestorów obligacje pięcioletnie, wyemitowane w 2009 r.
           Warszawa liczy m.in. na wsparcie Unii Europejskiej. Do 2014 r. do kasy miasta miałoby wpłynąć z UE 3,8 mld zł. Co za to uda się w stolicy zbudować? Drugą linię metra za 2,7 mld zł, most Północny z trasą – 255 mln zł, Centrum Nauki Kopernik – 138 mln zł (której budowa jest już na wykończeniu) i drogi – m.in. Al. Jerozolimskie za 168 mln zł czy Modlińską za 106 mln zł.W ubiegłym roku Warszawie udało się podpisać ratuszowi umowę na dodatkowe 691 mln zł z UE na rozbudowę oczyszczalni ścieków Czajka(W sumie ta inwestycja dostanie wsparcie unijne na prawie 1,7 mld zł)
Z inwestycji które na razie odłożone są na półkę należy wymienić: rozbudowę II linii metra, budowa kolejnych przepraw przez Wisłę – mostu Krasińskiego czy na Zaporze. Odłożone „na dalszą przyszłość” są też m.in. odbudowa Pałacu Saskiego, powstanie Trasy Tysiąclecia czy Trasy N-S.

Na koniec maja 2010 r. dochody z CIT i PIT były niższe od zrealizowanych w tym samym okresie ubiegłego roku po blisko 160 mln zł, a z czynności cywilno-prawnych - o 40 mln zł. Warto przy tym wspomnieć, o dochodach od podatku PIT jaki uzyskuje stolica. Jest w niej zameldowanych około 1,8 mln mieszkańców. Ilu przyjezdnych nie płaci podatku do stolicy? Nikt nie prowadzi takich statystyk, ale gdy zbliża się weekend Warszawa na ulicach pustoszeje. W piątek drogi wylotowe z Warszawy są zakorkowane. Jak to powiedział mój znajomy warszawiak „wieś wraca do domu”. Ile z tego powodu Warszawa traci? Trudno oszacować. Z pewnością jest to dodatkowo od 300 do nawet 500 tysięcy podatników.

                        W opublikowanym na stronach ratusza dokumencie dotyczącym budżetu na 2011 rok, Warszawa upatruje źródeł wyższych dochodów m.in.. w ustalonych na maksymalnym ustawowym poziomie stawek podatków lokalnych oraz zwiększeniu dochodów z tytułu sprzedaży majątku miasta - nieruchomości i udziałów w spółkach. Ratusz obiecuje, że nie będą też zaciągane nowe zobowiązania, które powodowałyby przekroczenie wskaźnika 55 proc. długu w relacji do dochodów. Miasto chce też ograniczyć wydatki reprezentacyjne, koszty ryczałtów samochodowych czy służbowych delegacji urzędników. 
               Jak wynika z dokumentu w 2011 r. wyższy niż dotąd ma być udział środków pomocowych z UE i z innych źródeł finansowania inwestycji. W 2009 r. było to ok. 10 proc. wydatków inwestycyjnych; plany na przyszły rok mówią o ponad 25 proc. W założeniach budżetowych podkreślono, że „wysoki poziom absorpcji środków unijnych jest możliwy dzięki wykorzystywaniu przez miasto środków z emisji obligacji oraz kredytów pochodzących z międzynarodowych instytucji finansowych. czuwa skutki światowego kryzysu finansowego od ubiegłego roku”. 
A ile wynoszą warszawskie długi?

                 W 2007 roku, kiedy Hanna Gronkiewicz-Waltz została prezydentem miasta, Warszawa była zadłużona na poziomie 23,3 proc w stosunku do dochodów (2,27 mld zł). Dziś zadłużenie przekroczyło już 49,2 proc (5,31 mld zł). Do 2014 ma wynieść około 7 mld złotych Wysoki poziom zadłużenia miasta ratusz upatruje także w tzw. "janosikowym", które bogate samorządy muszą oddawać na rzecz biedniejszych. Tylko w 2010 roku z tego tytułu miasto przekaże do budżetu państwa niemal 1 mld zł.

O tym wszystkim warto pamiętać głosując w tegorocznych wyborach samorządowych. Warto pytać o inwestycje, ale warto pytać także o to w jaki sposób władze Warszawy zamierzają zmniejszać zadłużenie miasta. Warszawa się zmienia na naszych oczach, przyznają to nawet najwięksi ignoranci czy przeciwnicy rządzącej koalicji PO-SLD. Warto jednak pamiętać także o tej stronie Warszawy.

 

Lubię to! Skomentuj7 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale