W mijającym tygodniu jedną z ważnych wiadomości poruszanych we wszystkich mediach była sprawa Romów wydalanych („dobrowolnie” ) z Francji. Przy okazji znów poruszono problem imigracji w Europie i asymilacji mniejszości narodowych. Sprawa znów medialnie odżyła w związku z krytyką postępowania Francji przez resztę Europy. Czy słuszną? Czy państwo ma prawo zastosować wszystkie środki zaradcze przed imigrantami, którzy przynoszą jedynie choroby, prostytucję i przestępczość?
Najlepszą sytuację Romowie mają w Wielkiej Brytanii, gdzie są szczególnie ważni przed wyborami, wówczas kandydaci bezpośrednio zwracają się do nich aby uzyskać poparcie Sami Romowie są często bardzo brytyjscy nie przypominają swoich stylem życia tychmieszkających w pozostałych kraje Europy. Są często bardziej "brytyjscy" niż rodowici mieszkańcy tego kraju.
Niemcy starają się deportować Romów. Kilka lat temu Rada Narodowa Cyganów i Romów w Niemczech oskarżyła władze o popieranie wystąpień rasistowskich. Doszło do tego po tym, jak wstrzymano postępowanie wobec mieszkańca Ravensburgu, który podczas karnawału umieścił na jednym z cygańskich wozów kartkę: „Szybko, szybko, brudni Cyganie” .Władze niemieckie rozpoczęły również proces deportacji Romów do Kosowa. Podczas ostatniej akcji (18 marca 2010) doszło do manifestacji grupy Samby, mimo to deportowano wówczas 150 osób. Rząd w Berlinie planuje corocznie „pozbywać się” w ten sposób 2500 Romów.
W Polsce jest 30-50 tysięcy Romów, nazywanych popularnie Cyganami. Mniejszość ta jest w naszym kraju od setek lat, jednak przez ten czas stereotypowe podejście społeczeństwa nie zmieniło się. Często sami Romowie pomagają w utwierdzaniu w społeczeństwie stereotypu „brudnego”, „biednego” cygana – tak wielu można ich spotkać żebrzących na warszawskich ulicach, w tramwajach, czy autobusach. Romowie coraz bardziej dążą do integracji z Polakami – zaczynają wysyłać dzieci do szkoły, osiedlają się, rozpoczynają pracę. Niestety asymilacja jest bardzo ciężkim zadaniem. Prawie 30% dzieci romskich nie chodzi do szkoły, jednak powodem jest nie tylko dbanie o utrzymanie tradycji. Problemem w tej sytuacji jest również nieznajomość języka polskiego oraz obawa przed prześladowaniami i selekcją w szkole.
Ponad 500 tysięcy Romów mieszka na Węgrzech oraz w Słowacji, w Republice Czeskiej około ćwierć miliona, natomiast w Bułgarii i Rumunii niecałe 3 miliony. Liczby te ciągle rosną, a prawa mniejszości romskiej są nadal łamane. Unia Europejska już dwukrotnie poruszała ten problem, jednak dotychczas nie wypracowała jednego rozwiązania. W Parlamencie Europejskim problemy Romów stanowią jedną z pilniejszych spraw, ale wciąż brakuje decyzji, kroków podjętych w celu zapewnienia im odpowiednich warunków.
O sytuacji Romów we Francji zrobiło się głośno gdy wydaliła w czwartek 19 sierpnie pierwsze dwie grupy Romów, łącznie 86 osób, w związku z nowymi działaniami w sferze bezpieczeństwa ogłoszonymi przez prezydenta Nicolasa Sarkozy'ego. Następny samolot ze 139 osobami na pokładzie odleciał w piątek. Jednocześnie z francuskie MSW, do końca sierpnia ma być odesłanych do Rumunii i Bułgarii około 700 Romów.
Jak zaznacza francuski rząd wydalani Romowie otrzymują od francuskiego rządu jednorazową zapomogę w wysokości 300 euro dla każdego dorosłego i 100 euro dla dziecka. Wyjazd określają jako „dobrowolny”.

Czy rząd ma prawo do takich działań? Zwłaszcza, że Romowie są przecież obywatelami kraju należącego do Unii Europejskiej. Czy nie kłóci się to z zasadzą swobodnego przepływu ludzi na terenie UE?
Deportacje imigrantów romskich z Francji nie są niczym nowym: według oficjalnych danych, w ubiegłym roku wydalono z terytorium francuskiego do Rumunii i Bułgarii około 10 tysięcy osób tego pochodzenia. Jednak wiele z nich powróciło potem do Francji, gdyż dzięki posiadanym paszportom Bułgarii i Rumunii mogą swobodnie poruszać się po Unii Europejskiej.
Prezydent Sarkozy uzasadnia decyzję rządu "względami bezpieczeństwa". Nazwał on nielegalne obozowiska romskie źródłem handlu ludźmi, prostytucji i wykorzystywania dzieci. Co uzasadnia deportacje Romów.
Sarkozy oświadczył 19 sierpnia, że wypowie przestępcom i handlarzom narkotyków "prawdziwą wojnę", nawiązując m.in. do zamieszek, do których doszło w weekend w miasteczkuSaint - Aignan ,w centralnej części kraju. Wówczas to grupa uzbrojonych osób, prawdopodobnie pochodzenia romskiego, zaatakowała tam posterunek żandarmerii, spaliła wiele samochodów i zdemolowała budynki w odwecie za śmierć 22-letniego mężczyzny. Zginął on postrzelony przez żandarma, gdy według funkcjonariuszy po drobnej kradzieży próbował uciec samochodem przed pościgiem.
Nawiązując również do niedawnych zamieszek wSarkozy zaznaczył, że zajścia w Saint-Aignan podkreślają "problemy, które rodzą zachowania niektórych nomadów (w oryginale "gens du voyage") i Romów". Zapowiedział likwidację nielegalnych obozowisk tych społeczności. Użyty przez szefa państwa typowo francuski termin "gens du voyage", oznacza dosłownie "ludzi wędrujących" i stanowi w prawie francuskim osobną kategorię ludności, której członkowie mają obywatelstwo francuskie, ale nie mają stałego miejsca zamieszkania.
Trudo się dziwić stanowisku Sarkozego. Każdy rząd ma prawo do walki z przestępczością, powstawaniem nowych miejsc zagrożenia publicznego. Czy jednak nawet takie wydarzenia jak miasteczku Saint-Aignan uzasadniają wydalenie Romów z Francji?
Czy państwo może stosować kryteria ekonomiczne w celu selekcji imigrantów? Każdy kraj ma prawo przyjmować takich imigrantów jacy są mu potrzebni. W tym celu stosuje się kryteria komiczne (czy imigranci posiadają pieniądze pozwalające na minimum egzystencjalne), czy mają zapewnioną pracę i mieszkanie, czy poddają się asymilacji ze społeczeństwem poprzez aktywny udział w życiu społecznym, czy poznają język i kulturę danego kraju, czy w końcu przestrzegają prawa i zwyczajów kraju na którym terenie zamieszkują.
Jak podał dziennik „La Croix” we Francji mieszka ponad 350 tysięcy Romów, około 95% z nich ma obywatelstwo, natomiast przeszło 60% z nich ma stałe miejsce zamieszkania. Mimo to władze nadal określają ich jako mniejszość koczowniczą, przemierzającą kolejne państwa Europejskie.
Aby zmniejszyć przepaść pomiędzy społeczeństwem francuskim, a mniejszościami romskimi rząd francuski powołała w 2006 roku tzw. „wioski asymilacyjne”. Władze kreują je na raj dla tej grupy, jednak czy faktycznie można go tak nazwać? W kulturę romską wpisane jest podróżowanie, grupa ta od zawsze prowadziła wędrowniczy tryb życia. Czy umieszczanie Romów w ogrodzonych i strzeżonych barakach nie jest ingerencją w ich wielopokoleniową tradycję?
Wioski asymilacyjne powstały, aby umożliwić Romom włączenie się do społeczeństwa francuskiego. Aby dostać się do tych„francuskich rajów”należy spełniać określone warunki – posłanie dzieci do szkoły, przedłożyć zaświadczenie od przyszłego pracodawcy, itp. Jeśli danej rodzinie nie uda się spełnić wymogów rządu wówczas czeka ich mieszkanie w slumsach lub przymusowe opuszczenie kraju.
Ponadto rząd planuje jest usunięcie 300 obozów romskich, które powstały niezgodnie z prawem. Jedynymi środkami zaradczymi wobec wzrastającej przestępczości oraz biedy wśród romskiej mniejszości jest umieszczanie potulnych Romów w wioskach asymilacyjnych, które realnie nie spełniają swojej roli. Zamiast ujednolicać społeczeństwo prowadzą do oddzielenia od narastającego problemu.
Deportacja przez rząd francuski została mocno skrytykowana na arenie międzynarodowej.
„Ta eskalacja przeciw imigrantom, Romom i innym »nienormalnym « jest sprzeczna z republikańskimi ideałami wolności, równości i braterstwa, a także z art. 1 konstytucji, który zapewnia równość wobec prawa wszystkich obywateli, niezależnie od pochodzenia, rasy czy wyznania” - pisze wychodzący w kanadyjskim Quebeku „Le Devoir” (za Gazeta.pl).
Sam rząd francuski uważa, że „Rumunia i Bułgaria wezmą na siebie odpowiedzialność za swych obywateli, gdyż przed swobodą przemieszczania się z jednego do drugiego państwa Unii Europejskiej stoi obowiązek zapewnienia przez każdy kraj członkowski ochrony i integracji własnych obywateli”– powiedziałPierre Lellouche, sekretarz stanu ds. europejskich we francuskim MSZ. Trudno choćby częściowo nie zgodzić się z tą interpretacją.–„Oczekujemy, że Komisja z równą uwagą odniesie się do realizacji innych praw Romów: do edukacji, pracy i ochrony zdrowia, co przewidują traktaty” (za Gazeta.pl).
Jedynym jak dotąd krajem, który poparł francuskie deportacje Romów są Włochy. Szef włoskiego MSW Roberto Maroni skrytykował "przesądy pewnych środowisk lewicy, Kościoła i związkowców" , utrudniające wydalanie ubogich imigrantów, obywateli krajów UE, z zamożnych krajów unijnych.
W wywiadzie dla dziennika "Corriere della Sera" Roberto Maroni, że Italia będzie zabiegała na forum unijnym o stworzenie możliwości wydalania z krajów Unii Europejskiej cudzoziemców - obywateli innych krajów UE - którzy nie spełniają "warunków minimum" ustanowionych przez Unię. Maroni wyjaśnił, że ma na myśli obywateli krajów Unii Europejskej, którzy "naruszają normę europejską w sprawi posiadania minimalnych dochodów i odpowiednich warunków mieszkaniowych oraz łamią zasadę niekorzystania z systemu opieki społecznej kraju pobytu". Wyobraźmy sobie, gdy te postulaty stały się unijnym prawem, co by było z Polakami przebywającymi np. w Londynie. Bezdomni Polacy, koczujący pod londyńska ścianą płaczu, bez pracy i środków do życia, mieszkający na dworach i w londyńskich parkach, byliby z pewnością pierwszą grupą do „odstrzału. Tym bardziej, żecoraz więcej naszych rodaków na Wyspach jest bezdomnych.
NaulicachLondynu żyje obecnie około czterech tysięcy bezdomnych, z czego jedna trzecia to Polacy, Litwini, Estończycy, Łotysze, Rumuni i Bułgarzy. Danete przedstawiła Thames Reach, jedna z największych organizacji charytatywnych w Wielkiej Brytanii, opiekująca się bezdomnymi. (za Rzeczpospolita.pl). Co by szkodziło, gdyby rząd brytyjski potraktował Polaków, tak jak Francuzi Romów? Jakie stanowisku wówczas zająłby polski MSZ w takiej sytuacji deportacji Polaków z Londynu? Oczywiście sytuacji Romów w Europie Zachodniej nie można bezpośrednio porównywać do sytuacji Polaków. Jednak co raz głośniejsze w Europie głosy o zreformowanie obecnej polityki imigracyjnej Unii Europejskiej, w tym przyznanie kryteriom ekonomicznym głównego znaczenia przy przebywaniu obcokrajowców w obcym państwie mogą w przyszłości stanowić problem także dla naszych rodaków. Trudno także nie odnieść wrażenie, że niektóre kraje wyłącznie w imię politycznej poprawności skrytykowały Francje za postępowanie wobec Romów. Gdyby nie opór społeczny i krytyka organizacji broniących praw człowiek w podobny sposób co Francuzi inne kraje pozbyłyby się problemu imigracji, która stwarza wyłącznie problemy, a nie przynosi żadnych korzyści ekonomicznych.


Komentarze
Pokaż komentarze