Michał Kot Michał Kot
752
BLOG

Religia albo etyka?Nie. Etyka i religia (dodatkowo).

Michał Kot Michał Kot Polityka Obserwuj notkę 3


 

We wszystkich dzisiejszych kościołach został odczytany list biskupów odnoszący się do rocznicy 20 lecia katechizacji w polskich szkołach.

List generalnie skupia się na kwestiach duchowych nauczania religii w szkołach i odnosi się do aspektu społecznego katechizacji. Duchowni zaznaczają jednak w liście, że wobec procesów zachodzących w polskiej religijności szkolna katecheza staje się jedną z ważniejszych przestrzeni przekazu wiary.

Przywrócenie nauczania religii do szkoły w 1990 r. spotyka się nieustannie z falą krytyki ze strony lewicowych polityków i ideologów, wątpliwości płyną też od ludzi Kościoła. O ile pierwsi chcieliby wyrzucić katechezę ze szkoły, o tyle drudzy mają przede wszystkim wątpliwości, czy szkoła jest dobrym miejscem przekazu wiary. Kościół uważa przywrócenie religii jak sprawiedliwość dziejową. 20 letnia obecność religii w szkołach nie pozostawia wątpliwości, że wyprowadzenie katechezy ze szkoły byłoby wejściem na ścieżkę wojenną z kościołem. Na co, żadna siła polityczna w Polsce nie ma najmniejszej ochoty, nawet krytykującą religię w szkole lewica.

Wprowadzenie 1990 roku religii do szkół (po tym, jak w 1961 r. ze względów ideologicznych została z niej usunięta przez komunistów)ma zasadnicze znaczenie dla kształtu naszej religijności, szczególnie w obliczu spodziewanych procesów sekularyzacyjnych. Ostre ataki na obecność religii w szkole ze strony lewicy, która obawia się, iż dzięki temu Kościół będzie miał zbyt duży wpływ na społeczeństwo, a przez to nie uda się jej zwyciężyć w walce o rząd dusz Polaków i wprowadzić u nas liberalnych rozwiązań światopoglądowych. Przynajmniej tak tę sprawę widzą dzisiaj biskupi.

Rozpatrzona w ostatnim roku skarga lewicy do Trybunału Konstytucyjnego, kwestionująca wliczanie stopnia z religii do średniej, została przez trybunał odrzucona. Niewątpliwie wyrazem walki z katechezą z pobudek politycznych jest blokowanie od 2007 r. przez rząd Donalda Tuska wprowadzenia religii jako przedmiotu maturalnego, mimo że uczyniono wszystkie niezbędne przygotowania, łącznie z pilotażowymi maturami. – „Kościół jest gotowy w każdej chwili do wprowadzenia matury z religii, decyzja należy jednak do rządu” – mówi bp Marek Mendyk, przewodniczący Komisji Wychowania Katolickiego Episkopatu Polski („Gość Niedzielny”).

Dziś religia jest przedmiotem dobrowolnym, jeśli uczeń (rodzice) nie chce uczestniczyć może wybrać etykę. Wybór jest ewidentnie wyłącznie teoretyczny. Brak nauczycieli etyki (nauczycieli religii jest około 35 tysięcy), środków finansów, oraz przede wszystkim dobrej woli dyrektorów szkół sprawia, że w niewielu szkołach nauczenie etyki jest realizowana. W tym kontekście religia ma pozycję uprzywilejowaną wobec etyki.


Według statystyk podawanych przez Komisję Wychowania Katolickiego, w ubiegłym roku szkolnym na lekcje religii w szkole w skali całej Polski uczęszczało 95 procent uczniów. Frekwencja ta maleje z wiekiem, w podstawówkach na religię chodzi ponad 98 procent dzieci, a w szkołach na poziomie licealnym 91 procent. W środowiskach bardziej zlaicyzowanych, jak duże miasta, frekwencja jest mniejsza, np. według badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego, w archidiecezji warszawskiej w 2007 r. na lekcje religii chodziło ponad 87,5 procent uczniów. Z badań Instytutu Statystyki Kościoła Katolickiego wynika, że blisko 40 procent rodziców jest za katechezą w szkole, a za powrotem do sal parafialnych tylko 12,7 procent. Także badania młodzieży Warszawy pokazały, że większość, bo 40 procent, oceniła katechezę jako dobrą lub bardzo dobrą, a tylko 8,5 procent jako złą.


Mimo to zastanówmy się na innym niż obecnie rozwiązaniem dotyczącym nauczania religii w szkole. Niech etyka będzie przedmiotem obowiązkowym, a nauczanie religii jako przedmiot dodatkowy, wybierany dobrowolnie. Dzięki takiemu zabiegowi religia będzie nauczania jak obecnie – dobrowolnie, w szkołach, przy zachowaniu obecnego statusu. Etyka jednak będzie obowiązkowym przedmiotem. Nauczanie etyki nie wyklucza bowiem jednoczesnego udziału w lekcjach religii. Czy takie rozwiązanie byłoby akceptowalne przez kościół. Powinno być, jednak w takim rozwiązaniu to etyka, a nie religia byłaby przedmiotem uprzywilejowanym co niekoniecznie musiałoby spodobać się hierarchom.Religia albo etyka. Nie. Etyka i religia (dodatkowo).
 

Dziś biskupi mówią o tryumfie jaki został osiągnięty wprowadzeniem religii. Czy rzeczywiście tak jest?Jak wygląda dziś wiara młodych pokoleń? Religia w szkole niekoniecznie  musi wychodzićna dobre wspólnocie Kościoła.Niestety widać dziś gołym okiem, że młodzież przestaje praktykować. Proboszczowie zauważają, że już po Pierwszej Komunii wyraźnie zmniejsza się liczba dzieci przychodzących na niedzielną Eucharystię. A bierzmowanie, sakrament dojrzałości chrześcijańskiej, nazywany jest „sakramentem pożegnania z Kościołem”.

Młodzież wypisuje się z lekcji religii, bo nie chce słuchać trucia i nie wierzy w „treści nauczania” czy raczej „Nauczania”.Proboszczowie zauważają, że już po Pierwszej Komunii wyraźnie zmniejsza się liczba dzieci przychodzących na niedzielną Eucharystię.Taka jest rzeczywistość.

 

Znane mi są dwa argumenty na obronę lekcji religii w szkole. Żaden z nich nie tłumaczy, dlaczego miałoby za nie płacić państwo, ale to pominę. Pierwszy argument powiada, że większość społeczeństwa jest katolicka i sobie tego życzy. Zapewne jest to prawda. A jednak granicą „rządów większości” są prawa mniejszości. Przymus religijny, a nawet tylko dominacja ideologiczna jakiegoś wyznania w przestrzeni państwowej, jednoznacznie sugeruje, jacy obywatele będą przez państwo faworyzowani, a którzy powinni siedzieć cicho. Drugi argument opiera się na przesłance, że obecność religii w szkole (albo symboli religijnych w przestrzeni publicznej) nie narusza praw niekatolików i nie powinna im przeszkadzać. Argument ten zaprzecza po prostu, jakoby istniał związek pomiędzy religijnym zaangażowaniem państwa a aktami dyskryminacji niekatolików. Dominacja jednego wyznania wywołuje w środowiskach nienależących do niego poczucie zdominowania i zagrożenia. I właśnie to poczucie, a nie wyłącznie akty dyskryminacji, jest podłożem żądania zachowania przez państwa świeckiego charakteru.

Poza tym wierni danego wyznania nie mają prawa oczekiwać od pozostałych, że będą je szanować lub zachowywać w stosunku do niego życzliwą neutralność. Nie mogą im też narzucać interpretacji swych symboli religijnych. Jeśli jednak godzimy się na nauczanie religii w szkole, zróbmy wszystko aby nie było to nauczanie dyskryminujące innych. Dostępność nauczania etyki jest dzisiaj niebezpiecznie niewielka. Nie zapewnia tym, którzy nie chodzą na religię ich podstawowych praw. Biskupi w dzisiejszym liście piszą „w szkole nie może się odbywać coś, co mogłoby być sprzeczne z wolą rodziców. A zatem rodzice mają istotny wpływ na kształt edukacji, jaka dokonuje się w polskich szkołach. Dzisiaj zwracamy się z apelem, aby rodzice korzystali z tego prawa i upominali się o poszanowanie praw ludzi wierzących”. Czy prawa ludzi wierzących są zatem naruszane? Jak odczytywać ten apel biskupów? O większą ingerencję w program nauczania? W tym kontekście warto zapytać o poszanowanie praw ludzi niewierzących. Paradoksalnie szanowanie ich praw, także poprzez możliwość nauczania etyka powinna być ważna także dla kościoła. Aby odebrać przeciwnikom katechizacji w szkołach argumentu o braku wyboru między religią, a etyką.

Dlatego warto zastanowić się nad rozwiązaniami, które zmienią obecną sytuację, a szkoła nie będzie jedynie miejscem nauczania katechezy jednej wiary.

Michał Kot
O mnie Michał Kot

Kto to wie?!!;-) Już nie młody, ale jeszcze nie stary...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka