Zły to ptak co własne gniazdo kala, tak jest wniosek jaki można wyciągnąć z punktu siódmego głośnego już list prezesa Prawa i Sprawiedliwości do członków partii.
„Jedno, co mogę dziś powiedzieć, to to, że musimy koniecznie uporać się ze zjawiskiem nielojalności w naszym ugrupowaniu, z grami medialnymi prowadzonymi dla własnych celów itp. Brak pełnego zdecydowania w tej sprawie kosztował nas już zbyt wiele. Członkowie Klubu Parlamentarnego PiS i inne osoby z naszej partii zajmujące eksponowane stanowiska muszą wybrać lojalność lub pójść własną drogą”.
Trudno nie dotrzeć tu, że jest to przytyk do ostatniego listu Marka Migalskiego, ale także głosów poparcia jakie uzyskał fruwający ornitolog choćby od Joanny Kluzik-Rostkowskiej czy Pawła Poncyliusza.
Jarosław Kaczyński stawia sprawę bardzo jasno. Albo lojalność wobec partii albo praca na własny rachunek. W sumie słusznie. Każda partia jeśli chce być skuteczna, musi być monolitem odpornym na wewnętrzne pęknięcia. Lojalności wobec prezesa i partii jest kluczowa dla zachowania jedności samej partii. Lojalność do przecież postawa akceptująca działania szefa partii. Odstępców będziemy ostro karać, dla nich nie ma miejsca w PiS-ie zdaje się mówić Jarosław Kaczyński. Prawie jak Ludwik XIV Jarosław Kaczyński mówi : „partia to ja”. Trudno się z tym niezgodzić. Bez niego właściwie PiS nie istnieje, to on zatem ma prawo wytyczać kierunki dyskusji wewnątrz partii. To normalne działanie każdego szefa partii.
Kaczyński jednocześnie nie zamyka drzwi, przed tymi, którzy chcą dyskusji o partii:”Nie oznacza to oczywiście, że uniemożliwiamy dyskusję. Często rozpowszechniane wiadomości, że istnieją w tej kwestii ograniczenia na posiedzeniach władz partyjnych, są nieprawdziwe”.Tu jest całe clou dyskusji odnośnie kondycji Prawa i Sprawiedliwości. Otwartość partii na nowe rozwiązania, nowe głosy, dotyczące jej funkcjonowania i klęski wyborczej jest istotna i kluczowa, jeśli partia chce podążać na wyborcami. Dyskusja nie może jednak przebiegać jedynie wokół rozwiązań jakie proponuje Jarosław Kaczyński. Dyskusja musi być na tyle otwarta i pluralistyczna, musi zakładać istnienie także innych poglądów na rzeczywistość niż to proponuje prezes PiS. Nie może ograniczać się to przyklaskiwania wyłącznie pomysłom Jarosława Kaczyńskiego. Jeśli będzie w niej miejsce na Marka Migalskiego, Pawła Poncyliusza i Joanna Kluzik-Rostkowską jest szansa, że zakon PC nie musi dominować w Prawie i Sprawiedliwości. Choć po liście Jarosława Kaczyńskiego nie ma złudzeń, jaki ton będzie miała retoryka polityczna prowadzona przez Prawo i Sprawiedliwość. Można mieć tylko nadzieję, że dyskusja zapowiadana przez Kaczyńskiego rzeczywiście będzie dyskusją nad kierunkiem działania partii, a nie monologiem czy potwierdzeniem jedynie – poniekąd słusznie – niektórych tez odnoszących się do chociażby porażek wyborczych Prawa i Sprawiedliwości.


Komentarze
Pokaż komentarze