Znane całej Polsce problemy z budową odcinka autostrady A2, której wykonanie powierzone chińskiej firmie COVEC zaczynają spędzać sen z powiek nawet premierowi. Nie dlatego, że autostrada może nie zostać ukończona przed Euro2012, ale dlatego, że może się odbić negatywnie na wizerunku rządu i popularności Platformy Obywatelskiej.
Tymczasem najnowszy raport Najwyższej Izby Kontroli przynosi alarmujące informacje. Na liście inwestycji, z którymi Polska nie zdąży przed Euro, NIK wpisał 14 odcinków dróg o łącznej długości 403,9 km (w tym siedmiu odcinków autostrad o łącznej długości 318,9 km). Zdaniem Izby nierealne będzie też zakończenie w terminie modernizacji kilku dworców oraz portu lotniczego w Poznaniu.
Jak podaje dzisiejsza „Rzeczpospolita” w ubiegłym roku na inwestycje związane z Euro 2012 wydano tylko co trzecią zaplanowaną złotówkę. Zamiast 95 mld zł udało się 35 mld.
W związku z problemami, które obserwują chyba wszyscy Polacy premier przeszedł do medialnej kontrofensywy. W Kancelarii Premiera odbyło się bowiem kryzysowe spotkanie, na którym omawiano ewentualną rekonstrukcję w rządzie. Donald Tusk ze swoim najbliższym otoczeniem, a także z marszałkiem Sejmu Grzegorzem Schetyną naradzali się, który z ministrów będzie dla Platformy największym obciążeniem podczas wyborów. Jak podała „Rzeczpospolita” premier powiedział, że rozważa dymisję Grabarczyka „W kampanii nie będziemy udawać, że wszystko się udało. Największym problemem był bałagan na kolei, który odbił się na notowaniach, a teraz porażka z drogami” – stwierdził polityk z otoczenia premiera.
W całym tym zamieszaniu z budową odcinak autostrady A2 zdumiewa nadzwyczajna krótkowzroczność rządu oraz brak właściwego nadzoru nad kluczowymi inwestycjami na Euro 2012. Sprawa budowy autostrady stała się problemem politycznym. Gdyby nie jesienne wybory parlamentarne i przyszłoroczne Euro 2012 i zagrożenie kolejną porażką rządu, problemy z chińskim konsorcjum nie stałyby się elementem medialnej troski premiera. Przykład autostrady pokazuje, że rząd woli gasić pożar niż mu zapobiegać. Znów dała o sobie znać polityka sondażowa. Jeśli bowiem przyjąć za prawdziwą troskę i zaangażowanie premiera w sprawie budowy autostrady, dlaczego w sprawie innych, nie mniej kluczowych inwestycji jak drogi ekspresowe, autostrady czy naprawa infrastruktury kolejowej nie pochyla się premier? Czyż nie dlatego, że nie są kluczowe dla Euro 2012 i nie stały się przedmiotem medialnej nagonki?
Możliwość rekonstrukcji rządu, a głównie dymisji Cezarego Grabarczyka oraz przejęcia ministerstwa infrastruktury przez premiera ma być pokazaniem społeczeństwu, że premier swoją osobą zagwarantuje dokończenie inwestycji na czas. Zadba o właściwy postęp prac, nadzór oraz przebieg inwestycji infrastrukturalnych. Sama zmiana na stanowisku ministra infrastruktury nie zapewni przyśpieszenia inwestycji, będzie natomiast uwolnieniem się rządu od fali krytyki wyborców podczas jesiennych wyborów parlamentarnych. Donald Tusk nie zastąpi jednak Cezarego Grabarczyk dopóki nie będzie miał pewności, że inwestycja będzie dokończona przed Euro. Nie może bowiem pozwolić sobie na kolejną porażkę.
Wczoraj szef rządu na konferencji prasowej mówił, ”że jutro będziemy gotowi z wiarygodnym komunikatem, jak nadrobić te opóźnienia”. Mnie jako kierowcę nie interesują kolejna zapewnienia i komunikaty, jak to będzie wspaniale, mnie interesuje wyłącznie wybudowa autostrady (ukończonej i kompletnej) A2, a jako obywatela tego kraju polityczna odpowiedzialność osób odpowiedzialnych za kolejne opóźnienia inwestycyjne. Czy to tak wiele dla tego rządu?


Komentarze
Pokaż komentarze (19)