Ubawiłem się debatą jaką premier Tusk przeprowadził z premierem Pawlakiem. Nie żebym oglądał, bo to byłaby strata czasu, ale sam fakt przeprowadzenia takiej debaty jest bardzo zabawny.
Ewidentnie Donald Tusk postanowił udowodnić, że wszelka opozycja debat unika. Dlatego też postarał się o to, by politycy opozycji udziału w debacie nie wzięli. No bo i po co debatować z opozycją? Jeszcze będzie miała jakieś argumenty, których Donald Tusk nie umiałby zbić, choć w przypadku Jarosława Kaczyńskiego to mocno wątpliwe, a w przypadku Grzegorza Napieralskiego trochę wątpliwe.
Niemniej jednak premier i szef Jednej PolskiPlatformy Obywatelskiej wolał ryzyka uniknąć. Dlatego też debatował ze swoim koalicjantem - Waldemarem Pawlakiem z PSL. Na którego udało mu się zrzucić winę za brak reformy KRUS, choć jako żywo, gdyby PO chciała - znalazłaby większość wbrew PSLowi.
Patrzmy się więc i uczmy jak się debatuje tak by nie debatować i jeszcze pognębić opozycję. Premier Tysiąclecia, Słońce Peru, Indii, Wietnamu, przodownik pracy Donald Tusk udowadnia nam, że demokracja jest najlepsza wtedy kiedy wszyscy mają takie samo zdanie jak on.
Czym się różni od mającego podobne zdanie na demokrację Jarosława Kaczyńskiego? Chyba tylko uśmiechem.
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (10)