W najbliższym czasie Platforma Obywatelska zamierza ponoć zmienić swoje hasło wyborcze. Zniknie więc "Polska w budowie" i będzie to, dla PO, zmiana na lepsze. A dla mnie to okazja, by poznęcać się nad dotychczasowym hasłem wyborczym jedynie słusznej partii.
Dla mnie to hasło jest średnio trafione, a wręcz chybione - po ponad dwudziestu latach transformacji ustrojowej chwalić się, że Polska jest wciąż w budowie? I to w sytuacji, w której nie budowano państwa od podstaw jak w XX-leciu międzywojennym albo po II wojnie światowej? Owszem, PRL nie należała do najwyżej rozwiniętych państw, ale też III RP nie odziedziczyła po niej ruin. Już same statystyki prywatyzacji wskazują, że było co sprzedawać. Choć, oczywiście, kraj wymagał (i wymaga) modernizacji.
Powiedzmy sobie jednak szczerze, że inwestycje, którymi Jedna PolskaPlatforma Obywatelska przechwala się w swojej kampanii nie są osiągnięciem rządu. Są osiągnięciem, przede wszystkim, Unii Europejskiej, bo to za pieniądze UE powstaje gros obwodnic, dróg i innych inwestycji. I niemal każdy rząd zbudowałby co najmniej tyle samo co obecny - czy rządziłoby SLD, PO czy inna partia (oprócz zajętego poszukiwaniami układów PiS) stan inwestycji byłby podobny.
Być może, gdyby nie kompletna bezkarność ministrów PO mogących chrzanić co im się żywnie podoba i dostawać za to jeszcze kwiaty, mogłoby nawet być lepiej. Ale nad ekipą Platformy nie ma dobrej medialnej kontroli z uwagi na, podobno wciąż żywą, groźbę powrotu PiS do władzy. Dlatego nikt nie robi problemu z tego, że obecna ekipa nie wykorzysta ponad miliarda na koleje, tylko robi się problem z tego, że UE nie chce, aby przeznaczono te środki na drogi.
A to jest tak naprawdę przykład pierwszy z brzegu.
I naprawdę, żeby nie było, że tylko na malkontenctwo mnie stać, doceniam zarówno Orliki jak i nowe drogi czy obwodnice. Z pokorą znoszę też wydłużony czas jazdy pociągów. I jeżeli marudzę, to tylko wtedy gdy publiczne środki marnowane są na dublowanie inwestycji - jak na dwa duże stadiony w Warszawie, jeden za miejskie, drugi za państwowe pieniądze.
Jednak nie podoba mi się przechwalanie się przez rząd, że to on i tylko on ma w tym zasługę. Otóż, panie premierze Donaldzie Tusku, to nie jest tak, że to zasługa pańskiej partii. Gdyby nie pieniądze z UE to, za przeproszeniem, gówno by było, a nie nowe inwestycje, którymi tak się pan przechwala.
O czym, łaskawie, pan zapomina. Żeby ktoś nagle sobie nie przypomniał pańskich totumfackich nagradzanych kwiatami za nieudacznictwo i marnowanie unijnych środków.
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze