Rzecznik PiS pochyla głowę nad losem biednych kibiców piłkarskich prześladowanych jakoby przez rząd za to, że nie lubią PO i premiera. Mecze są przerywane gdy kibice krytykują rząd, a przywódców kibiców zamyka się pod byle pretekstami.
Nie wiem co bierze, pali czy pije Adam Hofman, ale nie chciałbym brać, palić ani pić tego samego.
Owszem, obecny rząd (jako kolejny) wytoczył wojnę (kolejną) chuligaństwu na stadionach. Dość bezsensownie zamykał dla kibiców bezpieczne stadiony w ramach kary za wybryki na innych, a policja zupełnie absurdalnie wypisywała mandaty za hasła typu "Tola ma Donalda, Donald ma Tole". Czym przypomniała stare, niedobre czasy, w których za krytykę jedynie słusznego ustroju szło się do więzienia albo traciło pracę.
Ale mimo tego mija się z prawdą stwierdzenie pana Hofmana jakoby przez krytykowanie rządu miało się problemy w pracy czy inne. Póki co, za coś takiego się nie wylatuje z pracy, a ja na przykład nie mam żadnych problemów związanych z faktem, że nie lubię rządu, a premiera Tuska darzę wręcz uczuciem odwrotnym do miłości. Jako żywo nie przeszkadza mi to w uzyskiwaniu zleceń. Jedyne co mi przeszkadza, to własne lenistwo.
Kibice nie są też specjalnie prześladowaną grupą. Aby być prześladowanym, trzeba być niewinnym. A kibice niewinni nie są. Jako grupa, rzecz jasna. Trzeba jednak zauważyć, że ci spośród kibiców, którzy są zainteresowani sportem (a przynajmniej jego podziwianiem), a nie kibolstwem, wiele nie robią by wyplenić chamstwo ze stadionów. Widział ktoś kibica dzwoniącego po policję/ochronę gdy obok niego ktoś demoluje stadion albo wyciąga pałkę?
Nic więc dziwnego, że niezgodnie z normami międzynarodowymi, zakazującymi odpowiedzialności zbiorowej, kibice traktowani są en masse jako podejrzani. Zapracowali sobie na to latami uprawiania chamstwa i warcholstwa.
Co, oczywiście, nie oznacza, że rząd nie przesadza w swojej pokazowej wojence z kibolami. Ale jak się rąbie PRową siekierą, to wióry lecą. Szczególnie tam, gdzie potrzebny jest skalpel, względnie piła do amputacji.
Niechże więc PiS obłudnie nie staje po stronie kibiców. Czyżby już politycy PiS zapomnieli co chcieli kibicom robić gdy ci wyzywali braci Kaczyńskich od najgorszych? Widać tak. Szczególnie, że bronienie kiboli to kampania wyborcza. A i Kaczyńskiemu marzą się zapewne bojówki, które będzie mógł wysłać na Belweder.
Takie bojówki, w których średnia wieku nie sięga 65 lat i więcej.
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (5)