intel-e-gent intel-e-gent
715
BLOG

Straszne PiS, szlachetna PO

intel-e-gent intel-e-gent Polityka Obserwuj notkę 12

Na tydzień przed wyborami mamy wysyp sondaży wskazujących na to jak PiS blisko jest do PO. Oraz na to, że ekipa Napieralskiego-Kality schrzaniła w kampanii wyborczej wszystko co było do schrzanienia. Jednakże ów wysyp sondaży i straszenia PiSem nie jest przypadkowy. Platforma chce wygrać wybory i trudno jej się dziwić.

O tym, jak straszne jest PiS nie trzeba de facto przypominać - wielu z nas pamięta jak wyglądała gęstniejąca atmosfera za rządów Prawa i Sprawiedliwości i jaką różnicą była zmiana po wyborach. Kłopot w tym, że od tego czasu wiele się zmieniło i straszenie PiSem wcale nie przekonuje mnie do głosowania na Jedną PolskęPlatformę Obywatelską (wszelkie skojarzenia z Jedną Rosją Putina absolutnie przypadkowe).

Przede wszystkim przez 4 lata rządów Platforma pokazała, że nie waha się przed żadnym chwytem, który miałby jej pomóc utrzymać się przy władzy. Od fałszowania wyborów w Wałbrzychu (które rozeszło się po kościach przy biernej postawie mediów) do aresztowania ludzi kojarzonych z opozycją wobec PO tuż przed wyborami, jak to było w przypadku Rywina przed wyborami do PE. Platforma też parokrotnie podjęła próby cenzurowania internetu i tuż przed wyborami przeforsowała ustawę ograniczającą prawo do informacji publicznej.

Można byłoby wyszukać jeszcze wiele dowodów na to, że atmosfera gęstnieje coraz bardziej i równie dużym, o ile nie większym od pozbawionego praktycznie zdolności koalicyjnej PiSu, zagrożeniem dla demokracji jest zblatowana z TVN Platforma. 

Politycy PO mają jednak problem - na tydzień przed wyborami poparcie dla PO słabnie. Nic nie pomaga - ani szantażowanie, że jeżeli nie wygrają, to zabiorą zabawki, ani mamienie miliardami z UE, ani jazdy Tuskobusami, ani przekonywanie, że za mniej pieniędzy będzie więcej pracy (bo raczej nie odwrotnie). Poparcie dla PiS, którego lider konsekwentnie znów robi się na dobrego wujka rośnie. Swoją drogą, Polacy muszą być naprawdę głupi skoro dają nabierać się z jednej strony na przemianę Jarosława Kaczyńskiego i dobry (choć słabnący) PR Platformy Obywatelskiej.

Ostatni tydzień kampanii wyborczej upłynie nam więc na straszeniu Prawem i Sprawiedliwością we wszystkich mediach zależnych od PO (a to już prawie wszystkie media głównego nurtu oprócz dobrowolnie popierającej Platformę "Gazety Wyborczej"). Do tego dojdzie dalsza promocja Palikota mającego uszczknąć jak najwięcej elektoratu SLD (na co SLD pozwala tak, że można mieć wrażenie, że ta partia daje bez mydła). Ale główny nacisk będzie położony na wzbudzanie negatywnych emocji i mówienie, że "albo PO albo PiS". Oraz tłumaczenie, że oddawanie głosu na kogokolwiek innego jest głosowaniem na PiS. Co, oczywiście, jest nieprawdą.

Głosowanie na SLD czy Polską Partię Pracy może znacznie skuteczniej powstrzymać Prawo i Sprawiedliwość niż głosowanie na PO, która praktycznie w ogóle nie zdemontowała IV RP. CBA w końcu nadal istnieje i jest zależne tylko od premiera, prawda?

Szczerze mówiąc, to w razie zwycięstwa PiS bardziej bym się obawiał, że nastąpi przepływ polityków z Platformy do obozu zwycięzców. Nie dzieli ich przepaść ideologiczna (wyjątkiem są tu kwiatki do kożucha czyli Arłukowicz i inni politycy wyjęci przekupstwem z lewicy), ani nie dzieli ich specjalnie pogląd na państwo. Jeżeli PiS się postara, może łatwo wyjąć z PO kilkunastu polityków i uzupełnić stan swoich ław do liczebności pozwalającej samodzielnie rządzić. Innymi słowy mówiąc - głosując na PO możesz zagłosować na PiS. 

Jednak w najbliższym tygodniu czeka nas straszenie PiSem i robienie z Platformy świętej i cudownej partii, jedynej obrończyni demokracji. Tyle, że z Tuska taki demokrata jak z Putina (premiera i przyszłego ponownego prezydenta FR przepraszam za porównanie do DT). Tymczasem jednak warto przypomnieć, że PO nie waha się naprawdę przed niczym byle tylko sięgnąć po władzę. W czym niczym nie różni się od Prawa i Sprawiedliwości.

Do następnego,

Intel-e-gent

PS. Ciekawskim od razu mówię, że nie mam jeszcze pojęcia na kogo będę głosować. Sama myśli o tym, że głos oddany na SLD to głos oddany na taką miernotę jak Kalita napawa mnie obrzydzeniem. A na Palikota głosować nie zamierzam - oprócz antyklerykalizmu nie ma mi nic do zaproponowania. Możliwe więc, że oddam głos nieważny jako wyraz mojego obrzydzenia polską polityką.I tak, w razie czego mam, że tak brzydko powiem, dokąd spierdalać. Tylko, że tam dokąd spieprzyć mogę wcale nie jest lepiej niż w Polsce.

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka