Ruch Palikota ma w swoim programie kilka haseł, które budzą moją sympatię. Likwidacja finansowania Kościoła z budżetu państwa, uchylenie decyzji Komisji Majątkowej, wycofanie religii ze szkół czy zasada milczącej zgody (zgłaszam i działam). Ale jednak coś mnie od tego ugrupowania odpycha.
Tak naprawdę nie ma bowiem ono żadnego spoiwa poza Januszem Palikotem i antyklerykalizmem. Na listach RP zebrał się tłum różnych kandydatów, których łączy tylko to. Wielu z nich wygląda na merytorycznie słabszych od słynnego Kononowicza. Poza tym wielu z nich (z wodzem na czele) chce wprowadzenia podatku liniowego czyli pogłębienia faktycznej degresywności podatkowej jaką mamy w Polsce.
Ruch Palikota łączy więc liberalizm obyczajowy z skrajnym liberalizmem gospodarczym, do którego na osłodę dorzucono obietnicę obniżenia cen leków o 50%. Zgadza się to z moją dawną diagnozą, że Palikot do ostatni liberał w Polsce. Leseferyzm nie jest jednak, podobnie jak wdrażany przez rząd PO neoliberalizm odpowiedzią na wyzwania współczesnego świata. Państwo musi być aktywne w sferze społecznej, bo tylko ono może zrównoważyć stosunki pracodawcy-pracobiorcy.
Jednak najbardziej, jako politologa, niepokoi mnie postulat likwidacji immunitetu parlamentarzystów. O tym, dlaczego immunitet się przydaje i skąd w ogóle się ta instytucja wzięła pisałem parokrotnie. Warto się z tym zapoznać. W skrócie, o ile można myśleć o ograniczeniu immunitetu, aby uniemożliwić zasłanianie się nim przy pospolitych przestępstwach, o tyle likwidacja tej instytucji to danie władzy do ręki możliwości wpływania na polityków opozycji.
Dlatego nie zagłosuję na Palikota tylko, mimo wszystko na Sojusz Lewicy Demokratycznej. Tak, zacisnę zęby, przeboleję Napieralskiego, Kalitę, Wikińskiego i Naczasa (którego lubię, ale nie uważam, by jego miejsce było w polityce). Mój głos SLD zawdzięcza przede wszystkim temu, że w sferze obyczajowej proponuje wszystko to co Palikot, a w sferze gospodarczej (mimo sojuszu z BCC) nie zamierza zrywać z opiekuńczą rolą państwa.
Ale to by nie wystarczyło, gdyby nie bardzo rozsądne pomysły SLD w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości zmierzające do tego, aby wyrównać szanse najsłabszych w kontaktach z wymiarem sprawiedliwości. Propozycja darmowej pomocy prawnej, wspieranej przez państwo, jest krokiem w dobrym kierunku, szczególnie w tych sprawach, w których osoba niezamożna nie może liczyć na prawnika z urzędu. To może naprawdę wyrównać szanse.
Podsumowując, Palikot nie ma do zaproponowania niczego, czego nie miałoby do zaproponowania SLD. Dlatego nie będę marnował głosu na zbieraninę dość dziwnych postaci, które zaraz po wyborach mogą i tak rozpierzchnąć się po niemal wszystkich partiach w Sejmie (z wyjątkiem PiS). Wolę wybrać może nie najwyższą, ale przewidywalną i znaną jakość.
Nie mówiąc o tym, że wciąż będzie to wybór pozytywny. I nie będę tylko głosował przeciw (czy to PiS, czy to PO), ale oddam głos za rozsądnymi postulatami zmierzającymi do przemienia Polski w naprawdę nowoczesne państwo. Palikot i jego leseferyzm tego nam nie gwarantuje. Raczej cofnie nas do XIX wieku, tak jak cofają nas PO i PiS.
Do następnego,
Intel-e-gent


Komentarze
Pokaż komentarze (11)