intel-e-gent intel-e-gent
440
BLOG

Największy zwycięzca wyborów

intel-e-gent intel-e-gent Polityka Obserwuj notkę 7

Nie głosowałem na Palikota, bo nie wzbudził on mojego zaufania. Ale muszę przyznać, że to on właśnie jest największym zwycięzcą tych wyborów i niezależnie od moich poglądów jego wynik mnie cieszy.

Dlaczego cieszy? Dlatego, że wynik ten Ruch Palikota zawdzięcza autentycznemu zaangażowaniu energii społecznej i Janusz Palikot osiągnął to praktycznie bez wsparcia mediów. Owszem, nie był bojkotowany, chyba że w debatach telewizyjnych (co dla mnie było i jest draństwem), ale też nie był specjalnym pieszczoszkiem. Media stawiały bowiem albo na PO albo na PiS - taki jest bowiem podział świata mediów. Oczywiście nie dotyczący wszystkich.

Wykorzystanie pozytywnej, a nie negatywnej energii społecznej musi cieszyć i sukces osiągnięty przez takich ludzi musi sprawiać satysfakcję niezależnie od poglądów. Ludzie Palikota to nie agresywni młodzieńcy bez szyi szukający rozróby i nie są też babciami nienawidzącymi całego świata. To ludzie, którzy chcą dokonać pozytywnych zmian i liczą się dla nich rzeczy takie jak wolność czy prawa obywatelskie. Mam satysfakcję, że tego typu poglądy przyciągnęły rzesze Polaków do urn.

Kolejna rzecz, to to, że razem z Palikotem do Sejmu weszły nie tylko kompletnie nieznane postacie, ale również osoby, które uważam za wartościowe i potrzebne. Niezależnie od skłonności do robienia głupich rzeczy, uważam, że Robert Biedroń będzie naprawdę cennym nabytkiem dla polskiego parlamentu (z niecierpliwością czekam na minę Jarosława Gowina czy Jarosława Kaczyńskiego, gdy będą musieli z nim debatować). A już Anna Grodzka (którą znałem i ceniłem jako nominalnego mężczyznę) powinna wzbudzać u prawicowych polityków solidną gulę w gardle.

Na dodatek, pierwsze ruchy Palikota po sukcesie wyborczym w większości rozwiewają moje obawy z nim związane. Co prawda zadeklarował, że może poprzeć rząd mniejszościowy PO o ile ten zrealizuje część jego postulatów (co potwierdzałoby moje obawy), ale bardziej energicznie zabrał się za próby jednoczenia lewicy wokół siebie, co rodzi nadzieje, że może uda się wykasować z programu RP ultraliberalne i szkodliwe pomysły gospodarcze. To że SLD nie zareagowało zbyt entuzjastycznie nie wzbudza zdziwienia. Ale propozycję współpracy z Palikotem powinien Sojusz rozważyć.

Przy okazji muszę jednak ostrzec Palikota, aby nie dopuścił do tego, by zbyt wielu działaczy SLD przeszło do Ruchu. Ci, którzy teraz sondują sytuację i chcą się do Ruchu dostać, to w większości ci, których SLD powinno się pozbyć, ale przy okazji nie powinni trafić do żadnej partii. Chyba że do PO, bo tam pasują bezideowi karierowicze. Janusz Palikot powinien więc pilnować, aby nie rozwodnić swojego Ruchu bezideowymi aparatczykami, którzy zaczęli szukać nowej łodzi.

Tak czy inaczej, Janusz Palikot jest największym wygranym. Nikt na niego nie stawiał, rzucano mu kłody pod nogi, a jednak udało mu się. I należy mu z dobrego serca pogratulować i liczyć na to, że nie zmarnuje energii tysięcy ludzi, którzy mu uwierzyli i za nim poszli.

Do następnego (?)

Intel-e-gent

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (7)

Inne tematy w dziale Polityka