Już przed wejściem "bramka" (spoceni lub używający tanich perfum – do widzenia – śmierdzą !! – a wiadomo wojujący antypalacze nienawidzą jak śmierdzi.)
Podchodzisz do baru na szybkiego drinka – zapomnij o tym - trochę to musi potrwać. Barman musi wyciągnąć lateksowe, jednorazowe rękawiczki, następnie w specjalnej komorze otworzyć butelkę i nalać do jednorazowej oczywiście szklaneczki. Płatność tylko kartą- po krótkiej dezynfekcji oczywiście. Papierowe pieniążki i „moniaki” odpadają, bo można na nich wnieść zarazki z zewnątrz. Brr…
A może zachciało się „za potrzebą” - wojujący antypalacze nienawidzą jak śmierdzi, więc po każdorazowym użyciu pełna dezynfekcja – trochę to potrwa, ale najważniejsza jest higiena – i żeby nie śmierdziało oczywiście ! Najwyżej zrobi się system numerkowy.
Jeśli już udało ci się coś wypić i skorzystać z toalety to …. koniec imprezy. Alkohol ma to do siebie, że nawet przytłumiony gumą do żucia powoduje przykry zapach z ust – no i mamy smród – a tego wojujący antypalacze nie będą przecież tolerować. Zabijanie zapachu alkoholu cebulą czy czosnkiem odpada ze względów oczywistych.
Może jednak nie piłeś i umiesz się bawić na trzeźwo. Pląsy zakazane – powodują wydzielanie się potu. A to wiadomo - a fe….
To już chyba czas do domu – oczywiście piechotką. Spaliny pojazdów mechanicznych śmierdzą i nikt nie może zmuszać wojujących antypalaczy do ich wdychania.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)