Już miałem ze zdziwieniem odnotować brak w internetowym wydaniu GW jakiegokolwiek artykułu czy felietonu w o kibolach. W sumie wczoraj nie zdażyły się jakieś spektakularne zatrzymania - jak Starucha zmierzającego z adwokatem na umówienie przesłuchanie, a bohatersko zatrzymanego klika metrów przed wejściem na komendę. Wojewodowie nie zamknęli żadnego stadionu – no słowem – nuda, Panie !
Już miałem przejść dalej, ale….. mój niedoskonały wzrok nie wyłowił przy pierwszym podejściu stojącego na posterunku red. Żytnickiego, który z narażeniem życia i zdrowia bada AFERĘ na stadionie Lecha.
Tak, tak. Prawdziwą aferę! Nie jakieś tam drobne „nieetyczne zachowania” przy „prowokacji” hazardowej, gdzie budżet Państwa stracił jakieś śmieszne i najwyraźniej nikomu nie potrzebne pół miliarda złotych, nie „niestandardową opiekę” nad jednym z oferentów w spawie stoczni, gdzie tysiące ludzi straciło pracę. Przeciętny czytelnik GW mógł złudnie pomyśleć, że w Polsce po prostu już ma afer, ale jednak…
Otóż prawdziwa AFERA jest w Poznaniu. Za bezumowne korzystanie z dwóch pomieszczeń Poznański Ośrodek Sportu i Rekreacji zdążył już wystawić czy wystawi faktury na łączną „bajońską” kwotę 23 tys. złotych. To niewątpliwie największy przekręt w historii XXI wieku w Polsce. Miro, Rychu, Zbychu, szefowe ARM oraz Grabarczyk razem wzięci z katarskim inwestorem to po prostu ludzie dobrej woli, którym nie ludzie ,a wilki wbijają szpilki… Największymi AFERZYSTAMI są członkowie Wiary Lecha, którzy najprawdopodobniej będą musieli zapłacić fakturę na 5 tys. złotych !!! Budżet Poznania na przyszły rok w ostatniej chwili został uratowany dzięki dzielnemu pogromcy AFER- red. Żytnickiemu, uff…


Komentarze
Pokaż komentarze