"A dojeżdżacie?" - pyta pewnieno Znanegy Aktor w reklamie pewnego Znanego Banku innych aktorów, Mniej Znanych, którzy grają pracowników owego Banku.
"Dojeżdżamy!" - zarzekają się Mniej Znani Aktorzy.
"A załatwiacie?" - pyta znów Znany Aktor.
"Załatwiamy!" - krzyczą zgodnym chórem Mniej Znani Aktorzy.
"Swoich i dla swoich" - dorzucił Jarosław Kaczyński i wszystkich pozamykał.
Sądzić by można - sielanka, nic się nie dzieje, ogółem - nuda. Jak w jednym ze spotów wyborczych. Oczywiście, reklama ma zupełnie inne zakończenie, jednak tutaj nie jest to ważne. Kiedy Jarosław Kaczyński „proklamował" >>Polskę Solidarną<< większość ludzi pukała się w głowę. Nadal zresztą to robią klnąc, na czym świat stoi i twierdząc że demokracja jest zagrożona, a także iż Jarosław Kaczyński jest drugim oddechem Gomułki Władysława Towarzysza. Cóż, zapewne mieli rację. Jest jednak pewien aspekt całej tego tego bałaganu, który umyka chyba większości obserwatorów.
Otóż większość komentatorów nie podkreśla jednego, znamiennego moim zdaniem, faktu. Jarosław Kaczyński faktycznie stworzył ową mityczną IV Rzeczpospolitą, „Polskę Solidarną". Jarosław Kaczyński stworzył Polskę, w której wszyscy (z nielicznymi wyjątkami i betonowym elektoratem) są przeciw niemu, gdzie Aleksander Kwaśniewski i Donald Tusk, Władysław Bartoszewski i Leszek Miller, biskupi i świeccy, młodzież i dorośli mówią, czasem nawet krzyczą: DEMOKRACJA JEST ZAGROŻONA, DEMOKRACJĄ SIĘ SZASTA, A WIZERUNEK POLSKI CIERPI.
Owszem, trochę racji w tym jest, prawo jest naginane, momentami nawet łamane, ale to nieważne. Jarosław Kaczyński, chcecie tego Państwo, czy nie chcecie, stworzył Polskę Solidarną, gdzie wszyscy stanęli w jednym szeregu, solidarnie, „broniąc demokracji" , „podstawowych zasad dobrego wychowania" , Dunkierki czy czegokolwiek tam jeszcze. Polskę, gdzie pomimo wpadek, głupich wytłumaczeń i niepotrzebnych zatrzymań mimo wszystko DA SIĘ ŻYĆ. Może to dzięki małej ingerencji w gospodarkę, która sama się napędza, a może dzięki Opatrzności która poprzez Ojca Rydzyka spływa na nasz Kraj. Tego nie wiem, ale wiem na pewno że Polska jako kraj nie straciła w oczach ludzi za granicą, tak samo jak nie stracili Polacy. Rząd, owszem, stracił - nawet bardzo. Ale czy mnie, przeciętnego zjadacza chleba powinno to obchodzić? Mnie powinno obchodzić to, że mam się w co ubrać, mam co do przysłowiowej „gęby" (po ostatniej reklamówce PiS-u raczej „mordy" niż „gęby")włożyć, powinno mnie martwić bezpieczeństwo moje i moich najbliższych (z tym akurat nie jest już tak kolorowo).
Wszystko to, oczywiście, martwi mnie. Jednak bardziej martwią mnie długofalowe skutki polityki Kaczyńskiego. Co do tego, że utrzyma się przy władzy w jakimś stopniu po wyborach wątpliwości nie mam najmniejszych. W jakim, to tylko od Rydzyka zależy. Co do tego, że w końcu rządy europejskie zaczną się na nas obrażać, też nie mam najmniejszych wątpliwości. Nieustępliwość w polityce zagranicznej - rzecz zrozumiała, do pewnych granic rzecz jasna. Głupota i zadufanie - już niekoniecznie.
Mam również szczerą nadzieję, że Kaczyński nie tęskni za komunizmem i nie chce ustanowienia państwa autorytarnego (tutaj opinie są podzielone, jak zawsze). Mam też nadzieję, że wydarzy się coś co nie pozwoli utrzymać się PiSowi przy władzy. Nadzieja co prawda matką głupich, ale z drugiej strony każda matka kocha swoje dzieci (przynajmniej w teorii).
Jest jeden pozytywny aspekt całej tej historii związany z dojściem Kaczyńskiego do władzy, z całą tą otoczką paniki i defetyzmu, jaka się wytworzyła. Otóż, świadomie bądź też nie (stawiam na to drugie), Jarosław Kaczyński osiągnął coś, co nie udawało się kolejnym ekipom - wiem, że to co teraz napiszę może wzbudzić, delikatnie mówiąc, kontrowersje, ale zaryzykuję - wabieni perspektywą łatwego, bądź co bądź, zarobku konformiści, karierowicze i lenie wyjechali z Polski za łatwą kasą (nie chcę rzecz jasna generalizować, straciliśmy też wielu uzdolnionych ludzi którzy po prostu urodzili się nie w tym kraju, co trzeba. Nie mam na myśli też „sezonowców" - każdy chce dorobić w wakacje.), natomiast ci którzy zostali, ludzie przyzwyczajeni i nie bojący się ciężkiej pracy i, co chyba najważniejsze, mający jakieś uczucia w stosunku do swojej Ojczyzny i do swoich Małych Ojczyzn, zaczęli wreszcie organizować się.
Z reguły w geście protestu przeciwko władzy, jednak nie to jest tutaj ważne. Ważne jest to, że wyprzedzili nawet hasło PO. Szanowni Państwo, stwierdzam to z cała odpowiedzialnością, że przez ostatnie dwa lata byliśmy świadkami nie tylko kiepskich rządów. Byliśmy, i nadal jesteśmy, świadkami narodzin Polski Obywatelskiej. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że poród nie skończy się poronieniem.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)