Zgodnie z sugestią, ciągnę wątek Guntera Grassa. Zostałem poproszony o kolejnego posta, oto więc jest. Chciałbym na wstępie odnieść się do paru rzeczy i od razu przeprosić za tak namolnie długi czas ukazywania się notek (chociaż wiem, że apologeci wszystkiego co anty-liberalne nie mają mi tego za złe, mimo wszystko ich również bardzo serdecznie pozdrawiam).
Odnosząc się do zarzutu, jakoby tytuł notki "Waffen Pewna Partia" (z okazji ciszy wyborczej nie wspomnę, jaka) nie był prowokacją, odpowiadam stanowczo - był! Mówi o tym chociażby ilość (jak na nowego bloga to nieźle) a także ich treść (jeden, jakby to ująć, pozytywny komentarz). Wszyscy się oburzyli, pobluzgali bo wiadomo - w Internecie jest anonimowo i można sobie poużywać na każdym bez żadnych konsekwencji. Cóż, Internet taki jest i niech żyje wolność słowa.
Wracając jednak do sprawy przewodniej, czyli krytki (lub też nie) Guntera Grassa i krytyki (lub też nie) krytykantów rzeczonego Pana. Owszem, moja postawa jest subiektywna (jak każdego człowieka, który ma jakieś poglądy - nie czarujmy się, nie ma ludzi obiektywnych) jednak jeśli chodzi o ludzi, którzy krytykują tego Pana chciałbym żeby nie byli to ludzie pokroju Jacka K. którzy mnie, potencjalnego (przez wielkie „Pe") wyborcę, wraz z kilkudziesięcioma milionami radiosłuchaczy... przepraszam, obywateli, nazywają „ciemnym ludem" który wszystko kupi. Jeśli ktoś ma krytykować tak wybitną postać, to niech to nie będzie facet którego wszyscy tłukli w liceum, a teraz on się mści, czy inny grabarz z Malborka. Wreszcie jeśli ktoś naprawdę ma krytykować Guntera Grassa, to niech to będą ludzie którzy żyli w tamtych czasach. Ciągłe rozgrzebywanie starych ran, to jest wielki (i smutny, dodam) kompleks Polaków. Wychodzi on również, niestety, u obecnych rządzących. Nie jestem fanem lewicy (a odnoszę wrażenie że prawie cała polska scena polityczna to lewica - tajemnicą Poliszynela jest, że Prawo(...) prawicą nie jest), ale uważam że nawet oni tak nie rozdrapywali starych ran. Może dlatego, że mieli inne spojrzenie na sprawę a może - co bardziej prawdopodobne - najzwyczajniej w świecie zdawali sobie sprawę z tego, że część ludzi działających "u nich na lewicy" (w różnych partiach) sama krzywdziła ludzi w poprzednim systemie i najzwyczajniej w świecie nie chcieli podnosić tego typu spraw. Z korzyścią dla (samych siebie i) Polski.
Wracając jednak do motywu przewodniego - uważam, że jeśli ktoś ma krytykować Grassa, jeżeli komuś wolno to robić, niech to będzie ktoś z jego pokolenia, który oceni czy faktycznie jest się za co obrażać, czy też nie. Niech to nie będą osoby pokroju Jacka K., niech to nie będzie Lech Wałęsa, ale niech to będą osoby, którym to jeszcze może robić różnicę. Osoby, które żyły w tamtych czasach i znają realia nie z gawęd babci Jadwigi, czy z podręczników tylko z własnego doświadczenia.
Co do cytatu z Noama Chomsky'ego. Fakt, jest on lewicowym publicystą. Jednak ja jego tekstów nie czytam. Gwoli wyjaśnienia - Noama Chomsky'ego szanuję jako pioniera gramatyki generatywnej oraz człowieka który wspomógł rewolucję kognitywną w psychologii, a nie lewicowego publicystę. Tyle na ten temat.
Jeżeli zaś chodzi o wycinki z niemieckich gazet - zacznijmy od tego, że mają one większą tendencję do przesady nawet niż polskie. To raz. Dwa - artykuł wklejony w jednym z komentarzy nie jest napisany w tonie inwektywy, w przeciwieństwie do komentarzy członków Jednej z Partii.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)