Premier Wielkiej Brytanii David Cameron ogłosi we wtorek powstanie "islamskiego indeksu" spółek z London Stock Exchange, a także planu emisji "islamskich obligacji" wartości ok. 200 mln GBP przez Wielką Brytanię.
Giełdowe spółki z islamskiego indeksu, a także islamskie obligacje, mają być zgodne z zasadami Islamu dotyczącymi inwestowania. Głoszą one, że pieniądze mogą służyć jedynie jako środki płatności. Nie można także pobierać odsetek. Wielka Brytania będzie pierwszym na świecie krajem spoza świata islamskiego, które wyemituje obligacje zgodne z zasadami Islamu.
Śmiałe posunięcie premiera Camerona. Jak tak na to patrzymy to żałujemy, że nasz prosty chłopak, chociaż w naszej stajni prawdziwy Arab - Tusk - nie jest taki proarabski. Co najwyżej protomaszoarabski.
David Cameron jednym susłem wyprzedził całą awangardę europejskiej śmietanki politycznej, czeskiego Smetany i niemieckiej Schlagsahne. Wytyczył kierunek, który nie śnił się nawet Hochlandowi. Nic więc dziwnego, że na francuskich twarzach szok i frasunek, tumult i pożoga.
I nie wypada przeciwko temu strajkować o jakiejś małej podpałce nie wspominając.
Już dziś Londyn jest Mekką światowej bankowości więc nic nie stoi na przeszkodzie by stał się w ogóle Nową Mekką. Tym bardziej, że muzułmanów tam już prawie tyle samo co na Bliskim Wschodzie.
Te islamskie indeksy i obligacje są całkiem sprytnie pomyślane. Nie obciążają odsetkami więc trzeba tylko zapłacić prowizję adekwatną do kwoty "pożyczki" i hulajnoga piekła nie ma - na hurysy wystarczy.
Ważniejsze jest jednak drugie dno o którym mało kto wie. Islamski indeks wymusza na spółkach szereg wartościowych zmian. To coś jak takie ISO-90210 czy WTC-2001 tylko że bardziej halalalalalallah. Np. w każdej toalecie ma być dystrybutor papierowych dywaników a każdy ma być skierowany do kibla (arab. qiblah).
Pracownice mają obowiązkowe Burkina Faso czy Face. To znaczy nie że teraz mają, tylko że mają mieć jak już Cameron to klepnie.
Oczywiście w spółkach nie można spożywać alkoholu i wieprzowiny. Tzn. można ale w ukryciu z obawy przed Żydami, bo w ukryciu ponoć tam ktoś z góry nie dowidzi czy coś?... czy to mleko czy Ouzo?...
Coś tam ponoć jeszcze ma być z obowiązkową refundacją semickich zabiegów paramedycznych, ale to koniec końców nie wiadomo. Ponoć ktoś tam coś słyszał, że niby tak, że to może i koniec Cameron też i owszem. Ale, że też jednak nie wiadomo, czy to nie jest zwykłe odcinanie kuponów, więc póki co trzeba to traktować jak informację przekroju Moby Dicka.
Idzie nowe i w dobie kryzysu ważny jest premier z ideą wykraczającą poza skostaniałe schematy. Swoim zachowaniem musi mówić: "Obywatele! To dla Was Imam! Imam się każdej okazji! By nie siedzieć cicho!"
Takich premierów pilnie nam potrzeba jak amen w... jihad w Koranie.
A jak to wszystko jednak (jakimś cudem) pierdyknie to już lepiej potracić arabskie...


Komentarze
Pokaż komentarze