Wszyscy piszą o niejakim Charamsie więc moze też powinienem. Ale troszkę szkoda mi mojego komputera bo pisząc o nim mógłbym zwymiotować. Bo to jedyne uczucie, który towarzyszy mi gdy myślę(bardzo niechętnie) o tej sprawie. Pomijam, że brzydzi mnie miłość ,która spełnia się w jelicie grubym a przerwać ją mogą pierwsze hemoroidy. Pomijam,że wstretne jest czynienie heroizmu ze swojej zboczonej słabości. Ale na miły Bóg zgorszenie i jeszcze raz zgorszenie nie jest fajne nawet jeśli (na chwilę) staję się pupilkiem mediów głównego ścieku. Na tym stanowisku nie znać Biblii to raczej dyskwalifikująca przypadłość. Dlatego nie wierzę,że ten Ch. nie wiedział. Ale olał słowa'Lecz kto by się stał powodem do grzechu dla jednego z tych małych, którzy wierzą we mnie, temu byłoby lepiej kamień młyński zawiesić u szyi i utopić go w głębi morza". To panie Ch. leć biegnij do Ostii i nie wahaj się wskoczyc w fale. Piękne i pożyteczne.
284
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (5)