Warszawska Prokuratura Regionalna poinformowała, że przeanalizuje akta postępowania prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie przeciwko Leszkowi Kraskowskiemu. Celem ma być ocena prawidłowości oraz zasadności podjętych dotychczas czynności procesowych.
W krótkim komunikacie nie wskazano jednak, czy decyzja o analizie wynika z konkretnych wątpliwości dotyczących działań śledczych, czy też ma charakter rutynowy. Oświadczenie ma zaledwie jedno zdanie.
Wrzawa po zatrzymaniu dziennikarza
Sprawa Krakowskiego wywołała szeroką dyskusję w środowisku medialnym i prawniczym. Dziennikarz śledczy został zatrzymany w ubiegłym tygodniu, a następnie decyzją sądu niemal natychmiast trafił do tymczasowego aresztu na trzy miesiące. Przez 6 dni pozbawiony był kontaktu z adwokatem. Zatrzymanie publicysty spotkało się z reakcją organizacji zajmujących się wolnością mediów oraz przedstawicieli instytucji publicznych.
Wśród osób, które zabrały głos w tej sprawie, znalazł się Rzecznik Praw Obywatelskich Marcin Wiącek. Wspólnie z prezesem Press Club Polska Marcinem Lewickim zwrócił się do prokuratury o przedstawienie szczegółowych informacji uzasadniających zastosowanie tymczasowego aresztowania wobec dziennikarza. Wojciech Czuchnowski z "Gazety Wyborczej" napisał list w obronie Kraskowskiego, w którym apelował o objęcie nadzorem śledztwa przez ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka. Kraskowskiego bronią konsekwentnie prawicowe media i część polityków PiS oraz Konfederacji.
Zarzuty wobec Kraskowskiego
Według śledczych Leszek Kraskowski jest podejrzany o posiadanie bez wymaganego zezwolenia broni palnej i amunicji. Chodzi o pistolet gazowy oraz 54 sztuki amunicji. Drugi z zarzutów dotyczy kierowania gróźb pozbawienia życia wobec komendanta powiatowego policji w Piasecznie. Zdaniem prokuratury groźby miały zmusić funkcjonariusza do podjęcia określonych działań służbowych.
Prokuratura argumentowała konieczność zastosowania tymczasowego aresztu kilkoma przesłankami. Wśród nich wskazano wysokie prawdopodobieństwo popełnienia zarzucanych czynów, grożącą podejrzanemu surową karę, a także ryzyko matactwa procesowego oraz wpływania na świadków. Śledczy podnosili również obawę, że pozostając na wolności, podejrzany mógłby ukrywać się przed organami ścigania. Sąd przychylił się do tych argumentów i zdecydował o zastosowaniu trzymiesięcznego aresztu. Policja nie sprawdziła jednak, czy to rzeczywiście Kraskowski wysłał maila do piaseczyńskiej komendy. Redaktor konsekwentnie twierdzi, że tego nie zrobił.
Z relacji podejrzanego wynika, że sądził, iż w dniu zatrzymania jest śledzony przez grupę, która chce zrobić mu krzywdę i biegł w stronię komisariatu policji. Okazało się, że byli to funkcjonariusze po cywilu. Kraskowski trafił do celi w krótkich spodniach i bez skarpetek. Był pogryziony przez pluskwy. Resort sprawiedliwości zapewnił, że cela z dziennikarzem zostanie zdezynfekowana.
- Pluskwy w jednostkach penitencjarnych – podobnie jak w innych miejscach zbiorowego pobytu – pojawiają się najczęściej poprzez przenoszenie ich na odzieży czy w rzeczach osobistych. Rotacja osadzonych sprzyja ich rozprzestrzenianiu - napisała w weekend wiceminister sprawiedliwości Maria Ejchart, nadzorująca więziennictwo.
Prokuratura przeanalizuje akta postępowania
W najnowszym komunikacie Prokuratura Regionalna w Warszawie poinformowała, że zamierza szczegółowo przeanalizować akta sprawy. „Prokuratura Regionalna w Warszawie dokona analizy akt śledztwa prowadzonego przez Prokuraturę Okręgową w Warszawie przeciwko Leszkowi K. pod kątem prawidłowości oraz zasadności podjętych czynności procesowych” – przekazano.
Na razie nie wiadomo, kiedy analiza zostanie zakończona oraz czy jej wyniki mogą wpłynąć na dalszy przebieg postępowania.
Fot. Leszek Kraskowski/East News
Red.




Komentarze
Pokaż komentarze (128)