Niecale dwa tygodnie temu, przy okazji żądan klubu parlamentarnego PiS, aby w Parlamencie Europejskim toczyla się debata na temat stanu demokracji w Polsce, napisałem: Nie ma na tym padole nacji, która darzyłaby szacunkiem, o sympatii, zaufaniu czy wrecz zrozumieniu nie wspominając, ludzi srających we własne gniazdo ... Siejmy tak dalej ale nie dziwmy się później, że plon zbierzemy w ... „kartoflach“ i „matołach“. Naród który sam siebie nie szanuje traci prawo domagać szacunku od innych.
http://lubicz.salon24.pl/318828,that-s-not-your-f-g-business
Nie sądziłem jednak, że żniwa przyjda tak szybko. Bo niczym innym nie są słowa holenderskiego europosła Barry'ego Madlenera, który po wystąpieniu szefa polskiego rządu na forum europarlamentu powiedział, że Holendrzy nie chcą "ani polskich bezrobotnych, ani rumuńskich żebraków". - Słowa, które nota bene, wzbudzily pełne zrozumienie u większości naszych salonowych Blogerów i Komentatorów.
W kole parlamentarnym PiS nieco mniejsze. Ostatecznie delegacja PiS postanowiła oficjalnie zaprotestować przeciwko wystąpienia Madlenera. "Słowa, które wypowiedział poseł Madlener pod adresem Polaków pracujących legalnie w Holandii, w zgodzie z przepisami narodowymi oraz unijnymi, były obraźliwe i godne najwyższego potępienia. Wolność przepływu towarów, usług, kapitału i osób to podstawa funkcjonowania wspólnej polityki ekonomicznej Unii Europejskiej, która nie może być kwestionowana wobec polskich obywateli na forum żadnej unijnej lub narodowej instytucji" - napisał w liście skierowanym do szefa PE Ryszard Legutko w imieniu PiS.
Oj, Panie Legutko, niby uczony z pana człowiek ... a ręce opadają.
PS. Nie, nie odczuwam Schadenfreude bo nawet tę odrobinę satysfakcji przytłacza poczucie wstydu, że jakiś holederski buc może bezkarnie jezdzić po nas jak po suce a mnie nawet nie bardzo wypada rewanżowo kopnąć go w jego tłuste holenderskie cztery litery.
R'n'R


Komentarze
Pokaż komentarze (22)