Krótkie resumee brukselskiego szczytu:
Dekalog w pełnej wersji to jakieś dwieście kilkadziesiąt słów (Biblia Jakuba Wujka), amerykańska Deklaracja Niepodległości to trzysta z kawałkiem (nie licząc podpisów) a unijna dyrektywa dotycząca handlu i produkcji cukierków z karmelem (jedna z setek i tysięcy podobnych) ponad 250 tysięcy.
Na Zachodzie bez zmian. Kilku oficjalnie bezrobotnych Greków zostało przyłapanych na transferze milionowych sum na konta w Szwajcarii. Według wyliczeń londyńskiego think-tanku Centre for Policy Studies (CPS) brytyjski dług publiczny wynosi 3,62 bln funtów czyli 240 proc. PKB (źródło: Bloomberg), według oficjalnych rządowych danych „tylko“ 875,8 mld funtów czyli 58 proc. PKB (koniec lutego 2011). W listopadzie Agencja Moody's obniżyła rating długu publicznego Węgier (oficjalne zadłużenie przekroczyło wlasnie 80 procent PKB) do poziomu inwestycji spekulacyjnych z dalszą negatywną perspektywą. Salonowi komentatorzy piszą o heroicznych bojach Camerona i Orbána w interesie własnych społeczeństw. Słusznie. Cukierki w przeciwieństwie do Dekalogu mają bardzo złą opinię. Unijne dyrektywy też.
Krótkie, bo o czym tu gadać?
PS: W niedzielę słów kilka o nadęciakach. Będzie równie krótko bo postanowiłem naocznie zlustrować te wasze marsze (gwoli ciekawości i kronikarskiego obowiązku) oraz przy okazji odwiedzić rodzinną Warszawę a czas - wiadomo - pieniądz. Przynajmniej dla mnie, bo właśnie zadzwonił syn z Budapesztu, że pod choinkę, zamiast prawa jazdy życzy sobie intensywny kurs niemieckiego. Realizm w ocenie sytuacji to czywiście po mnie :)
R’n‘R



Komentarze
Pokaż komentarze (2)