Pan europoseł Migalski uraczył nas nowinką, „że 90% posłów w 90% przypadków nie ma najmniejszego pojęcia o tym, nad czym głosuje“. Niby nic nowego, wszyscy od dawna domyślalismy się, że to tak właśnie może być ale od dzisiaj mamy to niejako oficjalnie, czarno na białym i to od podwójnego eksperta w tym temacie.
Skoro wszyscy beczą jak im nakazano to czym różni się klub poselski czy partia polityczna od stada baranów a parlament od owczarni? Niczym. To, że taki polityk-baran chodzi (zazwyczaj) na dwóch nogach to żadna przewaga a w przypadku prawdziwego barana wręcz ułomność. Do tego jeszcze z zoologicznego krewniaka można zrobić kożuch, sweter lub szaszłyk a co można zrobić z takiego politycznego barana? No właśnie. Tym bardziej, że ten ostatni trawą niestety się nie wyżywi a apetyt ma zwykle zdrowy.
Dlatego oddam nawet za dopłatą a w wypadku braku chętnego (czego się mocno obawiam) będę chyba zmuszony szukać alternatywy. Zwyczajnie nie lubię baranów. Baraniny też :(
Co z bacami? Bace mogą zostać ale powiedzcie sami co to za bace bez baranów. Śmiech na hali.
R’n‘R



Komentarze
Pokaż komentarze (7)