Jeden pajac napisał na kolanie uchwałę a drugi z przerostem ego uwierzył, że jest reinkarnacją Tomása de Torquemady. Efektem tej blazenady poczciwiec na stołku premiera stracił stanowisko, master mind pociągający za sznurki obudził się z reką w nocniku a lustracja i dekomunizacja zdechły raz na zawsze.
822
BLOG
Tak w dwóch zdaniach możnaby opisać to co wydarzyło się dwadzieścia lat temu. Od zaś wiadomo, że dobrymi chęciami to droga do piekła brukowana a partactwo zawsze, niezależnie od intecji autorów, przynosi opłakane skutki. Dać małpie brzytwę to w najlepszym wypadku siebe tylko pochlasta. W danym przypadku lista ofiar niestety na małpie się nie skończyła. Polska prawica i polskie państwo do dzisiaj odczuwają boleśnie skutki tej fanfaronady.
PS. Poseł Macierewicz mówiąc, że Katastrofa Smoleńska jest w pewnym sensie konsekwencją tego co się wydarzylo 4 czerwca 1992 roku ma oczywiście rację bo interpretując wiadome intencje pana posła, dziadostwo to zawsze tylko dziadostwo. Szkoda tylko, że pan poseł zapomina przy tym o swojej znaczącej roli w tym całym cyrku. Karty historii zapełnione są tragicznymi postaciami co chciały dobrze ale im niestety nie wyszło. Nasza historia nie jest pod tym względem wyjątkiem i pisanie jej od nowa lub upiększanie jest wyłącznie zabawne. Upiększanie przez głównych (choć mimowolnych) sprawców to jednak kpina z nas wszystkich.
Tyle o wyższosci rock’n’rolla nad disco polo



Komentarze
Pokaż komentarze (33)