Z raportu NIK sporządzonego po kontroli Elewarru w okresie 1 stycznia 2008 r. - 30 czerwca 2010 r jednoznacznie wynika, ze nie tylko "pogarszała się sytuacja finansowa" spółki, "dekapitalizacji ulegał majątek trwały” ale takze Prezesa Zarządu Spółki, "powołano bez postępowania kwalifikacyjnego, wymaganego ustawą z dnia 30 sierpnia 1996 r. o komercjalizacji i prywatyzacji" oraz, że ponad 1,4 mln zł to "nienależnie pobrane wynagrodzenia", gdyż "członkom Zarządu Spółki przyznano wynagrodzenia w kwotach przekraczających limity dozwolone w ustawie z dnia 3 marca 2000 r. o wynagradzaniu osób kierujących niektórymi podmiotami prawnymi".
421
BLOG
Od czasu powstania raportu NIK, szefostwo Elewarru zrobiło wszystko, żeby pieniędzy nie oddać, przegrywając jednak zarówno na drodze administracyjnej jak i sądowej (ciekawe kto opłaca adwokatów). Ostatnio przed Trybunałem Konstytucyjnym, gdzie co prawda sprawa jest w toku, co jednak już nie zwalnia z obowiązku zwrotu pieniędzy.
GW z której zapożyczylem powyższe informacje i cytaty kończy relację konkluzją: “NIK najprawdopodobniej (podkreślenie Lubicz) w ciągu najbliższych kilku miesięcy (Lubicz) przeprowadzi ponownie kontrolę spółki Elewarr i wtedy zaraportuje, czy pieniądze do tego czasu zostaną zwrócone. Jeśli nie, sprawa trafi do prokuratury“.
Na zdrowy (nomen omen) chłopski rozum, który bywa synonimem zwykłego rozsądku, chciałbym się zapytać pana Premiera, który właśnie przejął kontrolę nad ministerstwem, czy naprawdę nie możnaby szybciej? Fax, mail, telefon do pana Prezesa i Zarzadu z “prośbą”o przekazanie jak najszybszą drogą potwierdzenia przelewów bankowych. Najlepiej jeszcze dzisiaj, dajmy na to do godziny dwudziestej!
Premier-minister ma chyba takie kompetencje? Jeśli nie, to jest przecież jeszcze urzędujący wiceminister i kilku bezpośrednio podległych mu urzędników wyższego szczebla. Taka "prośba" mieści się chyba w pojęciu państwa prawa, jeśli nie, to już z pewnością w pojęciu zwyklej moralności.
R'n'R



Komentarze
Pokaż komentarze (6)