0 obserwujących
71 notek
35k odsłon
  2125   0

Dlaczego nienawidzę III RP

Pani zabrała nas do gabinetu higienistki. Śmierdziało, jak w każdej szkole. Gdybym tylko kiedyś znalazła swój granatowy fartuszek z białym kołnierzykiem! Popłakałabym się ze wzruszenia, wdychając ten zatęchły odór gmachu podstawówy. Jestem bardzo wrażliwa na zapachy. Higienistka wręczyła każdemu kieliszek z tajemniczym, ciemnym płynem. Nie bójcie się, to słodkawy smak. Trzeba wypić. Tak, ja też słyszałam o Czarnobylu. Miałam 7 lat i czułam, że grozi mi niebezpieczeństwo. A ratunek to ten płyn. Wypiłam go więc, ale on strasznie śmierdział i był dziwny. Wszystko więc....zwymiotowałam. Zajście miało miejsce w samotnosci, w szkolnej toalecie. Od tej pory stało się moją tajemnicą. Przez wiele nocy nie chciałam zasypiać, w obawie, że obudzę się z łuską koloru zielonego na całym ciele, albo, że nagle przestanę widzieć, albo, ze wyrośnie mi broda i wąsy i żaden chłopak nie bedzie chciał ze mną chodzić.

Tu pierwszy raz czynię to ważne wyznanie. Nie wypiłam lugoli.

Wiele lat minęło, zasypiam już spokojnie i bez proszków, choć skutki mojej szkolnej niesubordynacji nie są mi do tej pory znane. Staram się je diagnozować.

Pod koniec lat osiemdziesiątych zaczęłam słuchać Rodziców, to znaczy tego o czym rozmawiali między sobą. Tata mówił, że chyba jest nadzieja, choć nikła. Mama była wiekszą pesymistką, mówiła, że ludzi nic nie obchodzi. Że tylko garstka oszołomów.....a oni nie dadzą rady. Przyszły lata 89' i 90'. I zobaczyłam łzy w oczach Taty, łzy szczęścia. Mówił, że to niewiarygodne, co się dzieje, że nie wierzył, że dożyje, tu cud! Cud! Biegałam do Ruchu po Wyborczą, a Rodzice z namaszczeniem czytali, oglądali tv wpatrzeni w ekran jak zahipnotyzowani. Szczęście.

Lata 90-te, zniknęły gdzieś kolejki, zaczęłam nosić fajowe ciuchy, mieliśmy margarynę z reklamy zamiast obciachowego masła. Niczego mi nie brakowało, zajęłam sie swoimi sprawami, czyli słuchaniem Roxette i uganianiem za chłopakami. Było ekstra. Tylko te twarze Rodziców coraz smutniejsze, coraz bardziej rozczarowane, w oczach pytanie i niedowierzanie. O co im chodzi? Przecież mają pracę, mają pieniądze, ja się dobrze uczę i nie przynosze wstydu. Zupełnie nie mogłam pojąć, o co im chodzi. O jakim kłastwie mówią? kto ich oszukał? jaka gruba kreska? o co chodzi z tą kreską?

Wyjechałam na studia, zostawiając ich jakimś wyimaginowanym, w moim odczuciu, smutom. Czytałam DF w Wyborczej i byłam pewna, że osiągnęłam wszystko. A Rodzice? Cóż, frustracja. Starzeją się.

Dziś patrzę w ich twarze i już wiem. Znam powód frustracji i rozczarowania. I za to rozczarowanie, za wyraz twarzy moich Rodziców po 1992 roku nienawidzę IIIRP.

 

Teraz już wiecie, kim jestem. Witam na moim blogu.

 

Lubię to! Skomentuj39 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale