Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński
65
BLOG

Taki monopol władzy to w Polsce nowość.

Łukasz Bardziński Łukasz Bardziński Polityka Obserwuj notkę 4

 Pan doktor Jabłoński w swoim tekście „Monopol władzy to nic nowego” (http://www.rp.pl/artykul/9133,508777_Jablonski__Monopol_wladzy_to_nic_nowego.html)stawia tezę, że władza jaką obecnie dysponuje Platforma Obywatelska, to nic nowego i z podobna sytuacją mieliśmy do czynienia już choćby w roku 2005. Niestety nie mogą się z taką tezą zgodzić.

 

Dr Jabłoński, skupia się w swojej analizie,  tylko na relacjach rząd – prezydent. Tutaj zgoda, jeżeli nasze dociekania pozostawimy na tym poziomie to, z identyczną sytuacją mieliśmy do czynienia w latach 2005-2007 jak również 2001-2005, kiedy SLDowski rząd miał wsparcie prezydenta wywodzącego się z tej formacji.

Kiedy jednak zagłębimy się sprawę władzy jaką dysponuje obecnie PO, nie znajdziemy w historii Polski po 89 roku, żadnej analogii.

Władza to nie tylko prezydent i rząd. To również ważne dla państwa instytucje. W związku z tragedią smoleńską, Platforma Obywatelska znalazła się, z nie swojej winy, w sytuacji w której, decyduje o obsadzeniu wszystkich najważniejszych stanowisk w państwie niemal w tym samym czasie. W ten sposób może niemal ze wszystkich instytucji państwowych uczynić swoje przyczółki.

Czegoś takiego jeszcze nie było. Owszem za rządów PiS, następowała również wymiana szefów istotnych instytucji państwowych, ale nie w tak krótkim czasie.

Co istotniejsze, spora cześć najważniejszych decyzji personalnych była w latach 2005-2007 podejmowana przy aprobacie największej partii opozycyjnej. Wystarczy przytoczyć choćby przykład szefa IPN – Świętej Pamięci Janusza Kurtyki. Wybranego na swoje stanowisko głosami zarówno PiS jak i PO. Niezależnie od ocen stawianych przez polityków PO i SLD, prezes Kurtyka był efektem kompromisu pomiędzy największymi ugrupowaniami. Obecnie Platforma Obywatelska, wybierając nowego szefa IPN może ignorować głos największej partii opozycyjnej, trudno więc przy takich decyzjach mówić o jakimkolwiek ukłonie w stronę opozycji. A za kompromis trudno uznać, zgłaszanie kandydatur trudnych do odrzucenia przez SLD z przyczyn ideologiczno – personalnych, a jednocześnie mających przyciągnąć do Platformy lewicowy elektorat.

W takiej sytuacji, trudno mieć również pretensje, że nikt wcześniej nie zgłaszał stosowanych poprawek do konstytucji. Tragedia smoleńska, która do obecnej sytuacji doprowadziła, tak naprawdę nie powinna się wydarzyć i ciężko w akcie takim jak konstytucja uwzględniać skutki podobnego wydarzenia.

Dlatego też Platforma ma w tej chwili władzę, jaką nie dysponowała wcześniej żadna partia. Wynika to z arytmetyki sejmowej oraz nieszczęścia jakim była katastrofa smoleńska.

Trudno więc szukać winnych takiej sytuacji, ale należy zdawać sobie sprawę z potencjału jaki stoi przed PO.

Ugrupowanie Tuska, Schetyny i Palikota stoi przed ogromną szansą jaką daje władza, którą właśnie przejmuje. Liderzy PO musza jednak pamiętać, że władza to też odpowiedzialność, z której obywatele prędzej czy później ich rozliczą. Polacy natomiast powinni pamiętać, że władza demoralizuje, a władza absolutna demoralizuje absolutnie i patrzeć swoim wybrańcom uważnie na ręce

urodzony w roku 1984, marzy o świecie będącym przeciwieństwem książki Orwella, z której tytułem jego urodziny się zbiegły. Politolog, przez monarchistów uznany za przedstawiciela romantyzmu politycznego. Uwielbia poznawać świat i odkrywać pozapolityczne aspekty romantyzmu. Pisze i czyta w dużych ilościach. Najlepiej przy akompaniamencie dobrego rocka w tle.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka