Śledzę ostatnio bardzo uważnie Salon24.pl i krew mnie zalewa, kiedy widzę tysięczną notkę na temat „zamachu w Smoleńsku”, „zatajenia prawdy” i generalnie całej odpowiedzialności, jaką za tę katastrofę lotniczą ponosi rząd.
Brutalnie to zabrzmi, ale nie pamiętam bardziej nieudolnej opozycji niż ta, którą widzimy dzisiaj. Największa odpowiedzialność spoczywa w tej chwili oczywiście na PiS, jako największej partii opozycyjnej. Ta jednak woli zajmować się sobą, wierząc że odkryje coś na tyle wstrząsającego w sprawie katastrofy smoleńskiej, aby zapisać się na kartach historii. Nie chcę teraz umniejszać znaczenia całego śledztwa, jakie w tej sprawie się toczy. Absolutnie nie mam takiego zamiaru. Próbuję jedynie pokazać, jak kuriozalne jest sprowadzanie się PiSu do roli quasi detektywów.
Teoretycznie mamy jeszcze dwie partie w opozycji, ale jakość tej opozycyjności pozostawia wiele do życzenia. W zasadzie sprowadza się ona do tego, że Ruch Palikota zastanawia się, w jaki sposób połknąć SLD, a SLD zastanawia się, jak nie zostać połkniętym przez Ruch Palikota. To ma być poważna opozycja? Chyba raczej karykatura opozycji. Nieważne. Polityka rządzi się swoimi prawami.
Bardziej przeraża mnie tendencja do politykowania (i to w złym tego słowa znaczeniu) przez prawicowych i nie tylko prawicowych blogerów. Ci również, podobnie jak politycy, prowadzą swoje śledztwa, zasypując nas codziennie nowymi podejrzeniami w związku ze smoleńską katastrofą. A kto napisze o rosnących cenach paliw? Kto napisze o dziecinadzie, jaką uprawia Palikot, zapowiadając wypalenie w sejmie jointa? Kto napisze o tym, że Jarosław Kaczyński wypomina bezczelnie Donaldowi Tuskowi urlop, choć sam wykorzystywał go w znacznie większym wymiarze? Jeśli tak ma wyglądać polska polityka, która już dziś jest sprowadzana do absurdu, to ja sobie i Państwu życzę powodzenia.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)