Wszelkie możliwe, tęgie, eksperckie umysły głowią się nad następującą kwestią : czemu w polskiej polityce współczesnej tak wiele chaosu, drobnych swarów, małostkowych kłótni i szarpania się za nogawki a tak mało myślenia pro-państwowego. Myślą i myślą te tęgie umysły i nic im z tego myślenia nie wychodzi.
Lumpen - bloger postanowił im troszeczkę pomóc i nakierowac na być może nie zauważany dotąd trop mogący wieść do rozwiązania tej wiekopomnej zagadki.
Szlachta. Ten właśnie historyczny stan mam zawsze przed oczyma gdy obserwuję dziadostwo polskiej polityki na niemal każdym jej poziomie.
Panowie Szlachta to było nic innego niż rycerstwo które dorobiwszy się na łupach postanowiło skończyć w swoim życiu z wizerunkiem dzieciaka w krótkich spodenkach jeżdżącego na koniu z drewnianym mieczykiem. Chcieli oni zejść wreszcie z tego konia, rzucić w kąt mieczyk i być wreszcie "kimś". Ze wspomnianych łupów mieli już trochę grosza więc zamarzył im się inny afrodyzjak - władza. Czyż ten opis nie pasuje do niektórych z naszych polityków, którzy dorobili się na różnych "interesach" a teraz są powiedzmy w Sejmie?
Polski pan, dzidzic, szlachcic. Szabelka u boku a na twarzy buta. Pod ręką garniec okowity i on teraz będzie "rzundził".
Polscy politycy doskonale kontynuują tę tradycję. Liberum Veto, zerwane sejmy..Pojedynki na szable które były u szlachty na porządku dziennym ( a wystarczało za powód nawet krzywe spojrzenie ) zamieniono na szarpaninę w TVN 24.
Miedzy Odrą i Nysom tylko my tu som.
Już Kochanowski w " Odprawie posłów greckich" ustami Odysejusza pisał :
„O nierządne królestwo i zginienia bliskie, | Gdzie ani prawa ważą, ani sprawiedliwość, | Ma miejsca, ale wszystko złotem kupić trzeba”


Komentarze
Pokaż komentarze (2)