Obserwacja losów krzyża stojącego przed pałacem prezydenckim pozwala na wysnucie ciekawych wniosków. Cały suspens wydarzeń, ich logika, ludzkie zachowania, emocje, zakres i brak umiaru to jak napisałem w tytule Polska w pigułce.
Takich spraw w Polsce jest tysiące. Dzieją się one na różnych poziomach lokalnych i dotyczą mniej lub bardziej ważnych kwestii. Różnią sie tylko wagą tematu wokół którego cała nić się przędzie - logika jednak jest bardzo podobna. Gdzieś tam w Polsce, na którejs ze wsi toczy się afera o czyjeś powiedzmy złamane grabie. Ktoś od kogoś pożyczył grabie, potem je niechcący złamał, zaczęła się sąsiedzka pyskówka która w formie plotki kraży po okolicznych wsiach. O grabiach mówią wszyscy - księża, sołtysi. policjanci. W końcu przyjeżdża lokalny reporter TVN-u i robi o tym materiał. Grabie stają się popularne na cały kraj. Ma to jakiś sens?
W przypadku krzyża sprawa oczywiście jest poważniejsza. Krzyż to przecież nie grabie, a Pałac prezydencki to nie wiejskie podwórze. Mechanizm jednak jest bardzo podobny..
Trudno powiedzieć precyzyjnie kto w tym przypadku rzucił przysłowiowego "medialnego peta na wyschniętą medialną ściółkę". Dziennikarz który pierwszy gdzieś tam kogoś o to zapytał? Może. Potem jakiś ważniak na to pytanie odpowiedział bo mu je zadano no i pierwsze domino poleciało..
Zaczyna się logika wojny. Szybko wokół tego małego ogniska formują się strony sporu. Ten się wypowie, tamten się odniesie, jakaś mądra prezenterka TVN-u coś doda od siebie i za chwilę nie ma juz innego tematu. Każda z tych stron zaczyna mieć swoje niezbywalne racje. Wszyscy zapominają o prawie, a o jakiejkolwiek próbie dogadania się można zapomnieć.
Czy chodzi o krzyż ? Nie, absolutnie. Gdyby ktoś nie "zaprószył ognia" krzyż by sobie stał i nikomu nie przeszkadzał. Może ktoś w końcu zadbałby o jakieś prawne unormowanie tej kwestii i byłoby po sprawie. Nie u nas.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)