Lumpen-bloger Lumpen-bloger
84
BLOG

Filozof + polityka = ogień

Lumpen-bloger Lumpen-bloger Polityka Obserwuj notkę 23

 Być może będę posądzony o nastawienie anty - inteligenckie, ale wyznam że nikt nie wzbudza we mnie większej śmieszności niż wszelkiej maści humanstyczni kapłani w rodzaju socjologów i filozofów. Tak się składa, że za młodu otarłem sie o to środowisko jeszcze gdy było w studenckich inkubatorach. Już wtedy widziałem jak oddaleni od rzeczywistości i fruwający w bananowych obłokach są to ludzie. Przekonani o własnej "wyższej wartości" w społeczeństwie i z przemożnym podnieceniem zachłystujący się naukową nowo-mową.

 Wszystko muszą miec w odpowiednich szufladkach - definicjach gdyż inaczej czują się nieswojo. Dane, statystyki, wykresy, badania a wszystko to skąpane w dusznej atmosferze "inteligenckości". Socjolog czy filozof nawet do przechadzającego się po ulicy psa dorobi całą naukową otoczkę i na podstawie jego chodu zbuduje kolejną teorię filozoficznej względności.

 Wszystko byłoby dobrze gdyby oni siedzieli w swoich naukowych pokoikach w tych swoich porozciąganych swetrach i tam zajmowali się w spokoju dzieleniem włosa na czworo. Nic z tego jednak. Odkąd na świat przyszedł pierwszy filozof od razu narodziła się ich nieprzeparta chęć wkładania swoich filozoficzno-socjologiczych łapsk do polityki.

  Napisze taki filozof z głębi swojego pokiereszowanego umysłu jakieś dzieło a już znajdą się ludzie którzy sobie te farmazony obiorą za sztandary dla swoich politycznych celów. Bredzę? Spójrzmy na wszystkie duże prądy polityczne ostatniego wieku. Komunizm? W tle stoi dziadzio Marks - a jakże, filozof. Tworzył "dzieła" i zapominał czesto zmieniać bielizny. Nazim i faszyzm? Tu filozoficznych delikwentów jest jeszcze więcej. Pierwszy z brzegu pojawia się Nietzsche. Człek który dorastał wśród stada ciotek, sióstr, babek. Gdy poczęły go trawić rózne choroby nie chciał się leczyć gdyż uznał że najlepszym lekarstwem jest..czas. Zanim do reszty sfiksował to nawet syfilisem zdążył się zarazić. Coż się dziwić że swoimi głębokimi przemyśleniami zaraził chłopców w brunatnych koszulach..

 Czyli jak widać głupota polityków doskonale przeżera się z głupotą filozofów - jak spirytus z wodą.

 Politycy to tacy ludzie którzy koniecznie muszą innym udowodnić swoją ważność, wyższość. Coż lepiej to może uczynić niz powoływanie się na "mądre" księgi filozofów których nikt oprócz nich samych nie rozumie.

  Nasze współczesne czasy tez mają swoich "filozoficzno-politycznych" bohaterów. Pierwszy z brzegu to wiadomo - filozof z Biłgoraja który w polityce czuje się jak ryba w wodzie. On powinien bezzwłocznie zaistnieć w Sevres pod Paryżem jako wzorzec niebezpieczeństwa rodzącego się ze styku filozofii i polityki.

 Ponieważ wszystko co dzieje się w naszej polityce musi posiadać symetryczne odbicia po obu stronach konfliktu dziejowego, druga strona wojny polsko-polskiej też oczywiście ma "swojego" filozofa w zapleczu. Niejaki prof. Krasnodębski. Dla szerzenia swoich odważnych i mądrych tez zyskał wspaniałe "podwórko" bo są to szpalty cenionego dziennika "Rzeczpospolita".

 Profesor filozof z naukowych pozycji udowadnia nam iż żyjemy w kraju bardziej zniewolonym niż Białoruś a Łukaszenka przy Tusku to mały chłopczyk. Naprawdę czytanie Krasnodębskiego dostarcza wiele radości. Jakby profesor się nie zabierał do polityki z całym swoim naukowym ekwipunkiem to wychodzi mu że PO to zagrożenie a PiS to bracia zakonni niosący otumanionemu przez PO-wski PR polskiemu społeczeństwu kaganek nadziei..

 Musi mieć każda partia swojego pitbulla, musi mieć swojego "dobrego policjanta" ale musi miec też i "swojego" filozofa. Zawsze można się w rozmowie z politycznym przeciwnikiem powołać na jakąś mądrą teorię "swojego" fila i wszystko wtedy sprawia wrażenie lepszego i mądrzejszego.

 Ja jednak mam nadzieję że kiedys doczekam czasów gdy filozofowie będa mieli kategoryczny zakaz zajmowania się polityką. Nic dobrego z tego mariażu nigdy dla ludzi nie wynikało...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (23)

Inne tematy w dziale Polityka