0 obserwujących
176 notek
127k odsłon
  30   0

PiS vs Tusk - krajobraz po bitwie

Niemalże wszyscy blogerzy i publicyści, prawicowych nie wyłączając, odtrąbili ostatnio miażdżącą klęskę PiSu w batalii o stołek szefa Rady Europy.

Alarmistyczne i płaczliwe teksty wysmażyli m.in. Łukasz Warzecha, R. A. Ziemkiewicz, nawet bloger Grzegorz Wszołek. A w polityce? Petru mówiący o „grotesce, wstydzie i upokorzeniu”. Schetyna wysuwający żądania dymisji Premier Beaty Szydło. Nawet do niedawna wypowiadający się całkiem normalnie Leszek Miller poparł idiotyzmy wygadywane przez PO. Do kompletu brak chyba tylko, żeby podniosły głowę zdechłe widma, takie jak FreeYourMind czy Kataryna.

Przepraszam, ale muszę zapytać. Czyście się wszyscy, do qrwy nędzy, szaleju najedli? Jakim debilem trzeba być, by założyć, że kandydatura Saryusza-Wolskiego była na poważnie? Jakiego idiotę trzeba udawać, by na takim poglądzie budować absolutnie wszystkie dalsze wnioski?

Waszym zdaniem ktoś z kompetencjami, inteligencją i wykształceniem JarKacza na serio nie wiedział, że niemożliwe jest, by Saryusz-Wolski (czy też dowolny inny niewygodny elitom UE) kandydat miał jakieś szanse? Wy tak na poważnie? O_o



Rozważmy aspekty bieżącej kwestii...

Cóż, nie zajmuję się polityką na poważnie, więc może się mylę. Ale jak dla mnie pierwszy i podstawowy fakt w całej sprawie jest taki, że kandydatura Saruysza-Wolskiego nie mogła być głównym i jedynym celem. Wiadomo było, że nie zostanie on wybrany. Drugim podstawowym faktem jest to, że Polska nie mogła bez wstydu poprzeć Tuska, ani też nie miała żadnego realnego interesu w jego popieraniu.

Nie, to nie jest tak, że popierając kandydata, który nawet bez naszego poparcia i tak by przeszedł, Polska wstępuje na jakiś tron, święci triumfy i „liczy się na arenie międzynarodowej”. Trzeba być niezłym idiotą, by tak to postrzegać. To po pierwsze.

Po drugie Tusk był dla PiSu od zawsze niewygodnym kandydatem. Od początku wiadomo było, że JarKacz rad by znaleźć wymówkę, by Tuska nie poprzeć. Z drugiej jednak strony nie mogli tak po prostu powiedzieć „nie i już”. I dlatego politycy PiS wypowiadali się ostrożnie, co słusznie przytacza w swoim tekście Grzegorz Wszołek. Zdaje się on jednak nie zauważać, że ta ostrożność PiSu nie musiała wynikać z braku własnego kandydata, a mogła raczej służyć zabezpieczeniu tyłów. Tusk miał czas na poprawę. Miał przynajmniej teoretyczną możliwość zapewnienia sobie poparcia rządu polskiego. Ale świadomie wybrał pójście na konfrontację poprzez popieranie głoszących antypisowskie hasła feministek i przyłożenie ręki do procedury nałożenia sankcji na Polskę. A to tylko dwa przykłady.



Przejdźmy zatem do tego, co wynika z danej sprawy.

Po pierwsze nic Polska nie straciła. Tusk i tak zostałby wybrany. A jeśli nie on, to na pewno nikt jakoś szczególnie lepszy z naszego punktu widzenia. Tak więc nie ma sensu alarm, że ponieśliśmy druzgocącą klęskę. O to w sumie chodziło IMO JarKaczowi, by stworzyć pozory jakiegoś wielkiego zaangażowania Polski. Zapewne liczył na jakąś reakcję Niemiec i unijnych elit. I się nie przeliczył. Niewykluczone, że wyszło nawet lepiej, niż Kaczyński planował.

Po drugie możliwe scenariusze rozwoju sytuacji były dwa. Niemożliwe było, by faktycznie wybrany został Saryusz-Wolski. Niemcy mogły rozjechać absolutnie każdy opór walcem i na chama przeforsować Tuska, czyli chadeka. Możliwe też było, że wybrany zostałby premier Irlandii, Enda Kenny, lub jakiś kandydat socjalistów. Pisał o tym irlandzki „Sunday Independent”. Poza tym kandydatura Saryusza-Wolskiego odnowiła pretensje frakcji socjalistów (S&D) do stanowiska Prezydenta Rady Europejskiej.

Gdyby wybrano kogoś zamiast Tuska, oznaczałoby to zwycięstwo PiSu. Kampania polskiego MSZ była bowiem bardziej anty-Tusk niż pro-JSW. I choćby dlatego było to mało prawdopodobne. Niemniej wtedy Tusk prawdopodobnie wróciłby do Polski, w zasięg polskiej prokuratury i komisji śledczej. Z początku wydawało mi się, że to właśnie jest cel Kaczyńskiego.

Ostatecznie doszło do opcji najbardziej przewidywalnej. Niemcy postanowiły rozjechać walcem każdy opór w ślepym pędzie do zgnojenia straszliwego Kaczyńskiego o wilczych oczach. Przewidywalne. Tak przewidywalne, że mało prawdopodobne, by sam JarKacz nie był na to przygotowany. Najbardziej oczywista korzyść jest taka, że w zasadzie wszystko pozostaje po staremu. Tusk nie może szkodzić Polsce bardziej, niż szkodził wcześniej. I nie ma już zagrożenia, że wróci na wybory prezydenckie i zjednoczy całą opozycję totalną. Co odpowiada w sumie zarówno JarKaczowi, jak i duetowi Petru-Schetyna.

Po trzecie najbardziej oczywisty powód, dla którego Tusk przyspawał się do stołka Prezydenta Rady Europejskiej, to ucieczka od zarzutów kryminalnych w Polsce. Ktoś mógłby powiedzieć, że w takim razie Kaczyński jednak przegrał, bo teraz Tusk jest znów bezpieczny. Cóż, znany rysownik Cezary Krysztopa (który swoją drogą szybko wyrasta na jednego z tytanów blogosfery) wytropił niedawno newsa, który sugeruje co innego. Potwierdził to zresztą i uzupełnił o szczegóły swoim drugim tekstem. Z obu tekstów wynika, że Prezydent Rady Europejskiej nie posiada immunitetu dyplomatycznego. Wszyscy pracownicy UE posiadają jednak immunitet jurysdykcyjny „co do dokonanych przez nich czynności służbowych, a obejmujący również słowa wypowiedziane lub napisane; korzystają oni z tego immunitetu również po zakończeniu pełnienia funkcji”. Co można rozumieć jako ochronę przed odpowiedzialnością karną w krajach UE odnośnie działań Tuska jako Prezydenta Rady Europejskiej. Szkopuł w tym, że zarzuty karne wobec Donalda Tuska w Polsce nie mają nic wspólnego z jego funkcją w strukturach Unii Europejskiej i w związku z tym jego immunitet jurysdykcyjny jako urzędnika Unii Europejskiej nie powinien mieć z tymi zarzutami żadnego związku. Oznacza to co najwyżej tyle, że nie można Tuskowi postawić zarzutu zdrady dyplomatycznej z art. 129 KK za kandydowanie bez zezwolenia rządu polskiego, za bardzo jest to związane z funkcją Tuska w UE by Francja i Niemcy takiego oskarżenia nie zakwestionowały.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale